Polska stoi przed szansą
Zbigniew Papiński | Poniedziałek [19.10.2009, 15:00]
15 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Wczorajszy artykuł przestrzegający przed hurraoptymizmem i nadchodzącą kolejną falą kryzysu wzbudził sporo emocji. Jednak trzeba zauważyć, że argumenty w nim przedstawione dotyczyły przede wszystkim rynku amerykańskiego. Na pewno wpływ USA na resztę świata jest olbrzymi, a u nas najbardziej widoczny na parkiecie GPW. Czasami inwestorów denerwuje sytuacja, że bardziej reagujemy na dane dotyczące aktywności gospodarczej na przykład w rejonie Filadelfii niż na zmianę stóp procentowych ogłaszaną przez RPP, czy też poziom produkcji przemysłowej w Polsce. Dlaczego tak się dzieje?
Odpowiedź jest prosta – głównym partnerem gospodarczym Polski są Niemcy, a tamtejszy indeks giełdowy DAX „chodzi” w dużej zależności od nowojorskiego S&P 500, co tez wynika z globalizacji rynków kapitałowych i powiązań gospodarczych. Możemy się złościć na taki stan rzeczy, ale inwestor giełdowy ma do wyboru albo przyjąć rynek taki jakim on jest, albo przenieść się z kapitałem gdzie indziej.
Tymczasem czarne wizje dotyczące USA mogą okazać się prorocze, a jednak ich wpływ na Polskę może okazać się nieco zamortyzowany przez nieco inną sytuację naszego kraju. Kilka dni temu znany miliarder, nazywany „człowiekiem, który złamał Bank Anglii” – pochodzący z Węgier George Soros otwarcie stwierdził, że w najbliższych latach gospodarka amerykańska będzie kulą u nogi ciążącą całemu światu.
Na forum ekonomicznym zorganizowanym przez tygodnik „the Economist” w Nowym Jorku Soros wskazał na nadchodzące zmiany na świecie. Do głosu dojdą kraje, które zaliczamy do tak zwanych „emerging markets”, czyli również Polska. Stany Zjednoczone mają swoje problemy, a rosnące bezrobocie, odchodzenie od konsumpcyjnego modelu lansowanego przez dziesięciolecia oznaczają spadek popytu na dobra importowane. Na dodatek słabnący dolar sprawia, że stają się one coraz droższe dla przeciętnych Amerykanów.
Wszystkie te czynniki sprawiają, że kraje obecnie zyskujące na znaczeniu muszą wykreować zdecydowany wzrost wewnętrznego popytu, ponieważ eksport do USA nie będzie rósł dynamicznie, o ile w ogóle będzie rósł. To poważne wyzwanie, ale i szansa, bo w końcu przeciętny Chińczyk czy Hindus posiada na pewno całkiem spory apetyt na wiele produktów powszechnych w bogatych krajach, Teraz, gdy Amerykanie dyskutują nad tym, czy nie powinni czasem jako drugi samochód w rodzinie kupić nieco mniej paliwożerny, zwykli mieszkańcy Szanghaju mogą tylko pomarzyć o jednym używanym aucie przypadającym na rodzinę. Podobnie jest z innymi typowymi dobrami konsumpcyjnymi i wydaje się, że czeka nas kolejna wielka zmiana w społeczeństwach azjatyckich, a potencjalny rynek jest olbrzymi. Na razie mierzony głównie miliardami potencjalnych konsumentów, a nie zasobnością ich portfeli.
W Polsce doszedł nam jeszcze jeden niespodziewany sprzymierzeniec, czyli złoty. Jego słabość pozwoliła naszej gospodarce w miarę bezboleśnie przetrwać najcięższe kwartały tego roku. Eksport nagle stał się znowu opłacalny i nawet mocno przygaszony popyt nękanej recesją reszty UE nie stłamsił tego pozytywnego efektu. Teraz czeka nas przede wszystkim kłopot z rosnącym bezrobociem, które może dotrzeć do poziomu mniej więcej 13% do końca roku. Na dodatek wynagrodzenia w ujęciu realnym nie rosną (wzrost wolniejszy od inflacji).
Oznacza to negatywny wpływ na poziom niezwykle teraz istotnej konsumpcji. Tak jak twierdzi Soros, kluczem do sukcesu dla takich krajów jak Polska czy Węgry będzie pobudzenie rynku krajowego. Niestety nie sprzyja temu bardzo wysoki poziom realnego oprocentowania kredytów oferowanych przez banki. Martwi też gwałtowny wzrost deficytu budżetowego, który pewnie będzie oznaczał sięgnięcie głębiej do kieszeni podatników w przyszłym roku.
Mimo tych przeciwności stoimy przed sporą szansą, aby dołączyć do ligi najdynamiczniej rozwijających się krajów, do których płynie teraz rzeka pieniędzy kapitału uciekającego z USA. Jak zwykle jednak mamy wątpliwości czy ją wykorzystamy.
Komentarze Czytelników (15)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:02 [19.10.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:16 [19.10.2009]
--
http://finanse.netwa(…)ta.pl
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:19 [19.10.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:49 [19.10.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:18 [19.10.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:31 [19.10.2009]
...
tnij.org/krawat2009
Zgłoś Odpowiedz
patryiota
20:56 [19.10.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
08:18 [20.10.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Kadwa
08:44 [20.10.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gosc
10:56 [20.10.2009]
Czy koszty produkcji/pracy w Polsce so porownywalne z kosztami produkcji w Indiach lub Chinach czy nawet na Tajwanie?
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:26 [20.10.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:02 [20.10.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gośiu Polski
06:44 [21.10.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:15 [21.10.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:27 [21.10.2009]