Fot. stock.xchng
Na pierwszy rzut oka Raj Rajaratnam wydaje się przykładem ucieleśnienia amerykańskiego snu „od pucybuta do milionera.” Ten urodzony na Sri Lance Tamil przeszedł długą drogę, aby wreszcie znaleźć się na liście najbogatszych Amerykanów, tradycyjnie publikowanej przez magazyn „Forbes” - 236. miejsce w 2009 roku z majątkiem osobistym wycenianym na 1,3 mld dolarów.
W 1997 roku założył fundusz hedgingowy Galleon specjalizujący się w inwestowaniu w spółki technologiczne. Pytany o rewelacyjne wyniki Galleona, Rajaratnam jako źródło swojego sukcesu określił szukanie inspiracji w częstych wizytach w spółkach i rozmowach z ich kierownictwem. Jak się teraz okazuje, rzeczywiście tak było, lecz chodziło nie o przełomowe idee, ale o stary jak świat insider trading, czyli nielegalne wykorzystywanie do operacji giełdowych poufnych informacji zanim te zostaną upublicznione.
Wczoraj aresztowano w związku z tą sprawą sześć osób, a historia na pewno nadaje się na całkiem niezły scenariusz do filmu sensacyjnego. Rajaratnam jest oskarżony o zorganizowanie całej siatki insiderów, którzy dostarczali mu nielegalne informacje. Najczęściej Galleon kupował po prostu wcześniej akcje danej spółki wiedząc, że dobra wiadomość wkrótce wywinduje jej kurs. Czasem grał też na zniżkę (zarabianie na spadkach cen akcji jest możliwe dzięki tak zwanej „krótkiej sprzedaży”).
Tak stało się w przypadku Clearwire. Znudzony pracą w Intelu Rajiv Goel zaproponował, że zdradzi sekret, którą firmą interesuje się jego macierzysta spółka w zamian za lukratywną nową posadę. Umowa została zawarta, a Rajarantnam zarobił na transakcjach przeprowadzonych na akcjach Clearwire 579 000 USD.
Podobny schemat obowiązywał w większości przypadków. Właściciel Galleona miał bardzo dobrze zorganizowaną sieć znajomych, którzy w zamian za wysokie wynagrodzenie chętnie dzielili się swoimi tajemnicami. Dzięki temu fundusz osiągał doskonałe wyniki i pobierał wysokie prowizje od zadowolonych klientów..
Nielegalna sieć kontaktów dostarczających przecieków była niezwykle rozległa i obejmowała także wysokich rangą pracowników koncernu IBM, spółki consultingowej McKinsey & Company czy analityka z Moody’s. Dzięki niej Galleon zarabiał krocie jak w przypadku gry przeciw Google w lipcu 2007 roku, kiedy fundusz zyskał 8 mln dolarów opierając się na tajnej informacji o słabych wynikach kwartalnych internetowego giganta z agencji do spraw relacji inwestorskich obsługującej Google.
Kluczowych postaciami byli dla niego członkowie zarządu upadłego banku inwestycyjnego Bear Stearns: Danielle Chiesi oraz Mark Kurland. Ich szerokie kontakty umożliwiły Rajarantnamowi wykonanie co najmniej kilku bardzo zyskownych transakcji, między innymi dotyczących spółki Akamai oraz AMD.
Oficjalnie mówi się o co najmniej 20 mln dolarów nielegalnych zysków, ale sprawa jest rozwojowa i jak twierdzi amerykańska prokuratura wcale nie musi to być koniec, a co więcej krążą pogłoski o kolejnych funduszach hedgingowych, które mają jakoby być także zamieszane w aferę. Dla samego Rajarantnama sąd wyznaczył kaucję 100 mln dolarów.
Do aresztowania prezesa Galleona doszło wczoraj o 6 rano czasu nowojorskiego. Agenci FBI obawiali się, że może on coś podejrzewać i nie chcieli wypuścić go z USA – Rajarantnam miał wykupiony bilet lotniczy do Londynu. Poza tym otrzymał ostrzeżenie od jednego z pracowników, żeby uważał na siebie. FBI od dawna miała na podsłuchu wszystkie rozmowy telefoniczne Rajarantnama i innych podejrzanych, a sprawa wyszła na jaw dzięki anonimowemu informatorowi, który w zamian za potencjalnie niższy wyrok zgodził się współpracować z władzami.
Historia Galleona na pewno zostanie mocno nagłośniona przez prokuraturę i media, aby zatuszować niedociągnięcia nadzoru związane z wielokrotnie większymi nadużyciami dotyczącymi funduszu Bernarda Madoffa. W ten sposób władze chcą odzyskać mocno nadwątlone zaufanie amerykańskiego społeczeństwa.
Komentarze Czytelników (10)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:39 [17.10.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:28 [17.10.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:21 [17.10.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:25 [17.10.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:28 [17.10.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Mc Juice
16:49 [17.10.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:38 [17.10.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:54 [17.10.2009]
niewidzialna ręka rynku
Zgłoś Odpowiedz
fundman
09:49 [18.10.2009]
mafia pod nazwa rynki kapitałowe ma się dobrze.
Zgłoś Odpowiedz
alkortrade
12:37 [18.10.2009]