• WIG -0,93%
  • WIG20 -0,97%
  • mWIG40 -0,23%
  • sWIG80 -0,08%
  • FW20 -1,2%
  • NewConnect -0,24%
  • DJI -0,16%
  • NASDAQ -0,26%
  • S&P500 -0,28%
  • NIKKEI225 -0,13%
  • FTSE -0,36%
  • DAX +0,06%
  • DJI Futures -0,07%
  • Ropa Crude -0,68%
  • Ropa Brent +0,5%
  • Złoto -0,12%
  • Srebro -0,89%
  • Miedź -1,02%

Pokaż wszystkie

Rynki na kacu

Zbigniew Papiński | Piątek [02.10.2009, 15:05]

6 komentarzy / Skomentuj

Fot. stock.xchng
Koniec imprezy, boli głowa.

1 lipca 2009 roku w USA oficjalnie zainaugurowano program stymulujący sektor motoryzacyjny popularnie nazywany „cash for clunkers”, czyli „kasa za gruchoty”. Z powodów proceduralnych do pierwszych transakcji doszło dopiero 24 lipca. Planowano, że potrwa on do 1 listopada. Tymczasem jego popularność przerosła wszelkie oczekiwania i już 30 lipca wyczerpano środki w wysokości miliarda dolarów. W rezultacie Kongres zatwierdził kolejną pulę dwóch miliardów dolarów, która wystarczyła do 24 sierpnia, kiedy „kasa za gruchoty” oficjalnie zakończyła swój żywot.

Skąd wzięła się jego popularność? W ramach programu kupujący auta otrzymali zniżkę 3 500 lub 4 500 dolarów przy zakupie nowego samochodu pod warunkiem złomowania starego. Wszyscy rzucili się do wymiany swoich gruchotów, a największymi beneficjentami stały się takie koncerny jak Toyota, General Motors i Ford. Oczywiście gwałtowny wzrost sprzedaży wpłynął pozytywnie na wyniki finansowe tych firm oraz ogólnie na nastroje menadżerów i analityków, którzy jeden po drugim zaczęli pisać o kiełkujących zielonych pędach i końcu kryzysu.

Tymczasem we wrześniu skończyła się impreza, a po szampańskiej nocy sponsorowanej z kieszeni podatników (nie tylko amerykańskich, bo podobne pomysły realizowano w innych krajach jak na przykład w Niemczech) pozostał kac, ból głowy i pusty portfel. Wczoraj opublikowano wyniki sprzedaży aut w USA we wrześniu i nagle wszyscy dostrzegli jak złudne było to chwilowe odbicie. General Motors sprzedał aż 43% mniej samochodów osobowych niż rok temu. Jeszcze gorzej było z ciężarówkami: - 47%. Nieco lepiej wyglądały wyniki konkurencji, ale wszędzie widać wyraźne pogorszenie sytuacji.

Trudno liczyć, żeby teraz ktokolwiek rzucił się znowu do zakupów samochodów, bo w końcu nie da się ich masowo zmieniać co kilka miesięcy. Co gorsza, rosnące bezrobocie w ogóle nie sprzyja konsumpcji i wielu ludzi wstrzymuje się z poważniejszymi wydatkami. W takich warunkach decydujący będzie IV kwartał i sezon świąteczny, który w USA zaczyna się tradycyjnie zaraz po Święcie Dziękczynienia pod koniec listopada. Jeśli wtedy nie pojawi się prawdziwe ożywienie w gospodarce, nie da się na dłuższą metę utrzymać tempa wzrostów na giełdach, a ewentualna legendarna już korekta nie musi mieć łagodnego przebiegu schodząc z obecnych poziomów o 15-20% jak zakłada większość analityków i inwestorów.

Bank Rezerwy Federalnej w ostatnim komunikacie po posiedzeniu FOMC między wierszami przyznał, że co prawda nadal będzie wspierał rynki i gospodarkę niskimi stopami procentowymi oraz polityką „quantitative easing”, lecz żadnych fajerwerków nie możemy się spodziewać. Oznacza to, że inwestorzy zaczynają stawiać wyższe wymagania gospodarce oczekując prawdziwych dobrych danych, a nie wyłącznie „lepszych od oczekiwanych”, co wystarczało do tej pory do ciągnięcia kursów akcji na coraz wyższe poziomy. Techniczne odbicie należne nam po szalonych spadkach związanych bankructwem Lehman Brothers właściwie trzeba uznać za zakończone (WIG w sierpniu wrócił do wartości znanych przed bankructwem Lehmana) i teraz zastanawiamy się co dalej?

Od strony technicznej trend wzrostowy trwający na GPW nie został jeszcze nawet naruszony. Zatem najbardziej ortodoksyjni wyznawcy AT powiedzą, że należy kupować słabość rynku, czyli wszystkie dołki. Jednak niepokoi, że na przykład zamknięty obecnie na tydzień z okazji obchodów 60. lecia ChRL Szanghaj, który był motorem wzrostów na rynkach wschodzących, od początku sierpnia spadł o około 20%. Podobnie sygnał ostrzegawczy pokazał tez Nowy Jork. Wiele wskazuje na nadchodzącą korektę podobną to tej w Chinach także i u nas. Miejmy nadzieję, że skończy się łagodnie, a rynkowy kac szybko minie.

Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansówz dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wynikudecyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.

Komentarze Czytelników (6)

Zgłoś Odpowiedz

Gość

15:42 [02.10.2009]

pierwszy:)

Zgłoś Odpowiedz

Gość

15:48 [02.10.2009]

Spadki spadkami,wzrosty wzrostami,mnie przeraża coś innego,jak patrzę ogólnie na sytuacje na świecie i dane z gospodarek, to wszystko odbija się na zwykłych szarych ludziach i jak tak dalej będzie to dojdzie do jakiejś wojny albo rewolty,ehh,oby nie,ale mało optymistycznie to wygląda, coraz gorzej.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

16:50 [02.10.2009]

Gość

pierwszy:)



sam to wymyśliłeś, czy może mama ci podpowiedziała?

Zgłoś Odpowiedz

Gość

16:50 [02.10.2009]

Gość

pierwszy:)



sam to wymyśliłeś, czy może mama ci podpowiedziała?

Zgłoś Odpowiedz

Gość

05:48 [03.10.2009]

A u nas kiedy zniżki?

Zgłoś Odpowiedz

Gość

12:15 [03.10.2009]

a ja na kacu wchodze na www.tyrq.pl i sie smieje z kaca:>