862 dni w poszukiwaniu pracy
Zbigniew Papiński | Wtorek [22.09.2009, 11:30]
11 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Rosnące bezrobocie jest jednym z głównych problemów z jakim na pewno będzie borykała się w najbliższym czasie światowa gospodarka, w tym polska. Poza kwestią dramatu jednostek czy całych rodzin pozbawionych źródła utrzymania trzeba spojrzeć na zagadnienie znacznie szerzej i zauważyć, że dopóki ludzie obawiają się o stabilność swoich etatów, dopóty będą ograniczali wydatki konsumpcyjne do niezbędnego minimum. Szczególnie bolesne piętno to negatywne zjawisko wywiera na rozwinięte gospodarki, które napędzane są w głównej mierze popytem wynikającym z czasem absurdalnie wybujałej konsumpcji. Teraz znalazły się one w błędnym kole: potencjalni nabywcy usług i produktów wstrzymują się od zakupów, więc spada sprzedaż detaliczna, co z kolei zmusza pracodawców do cięcia kosztów, w tym także redukcji etatów.
Zatem do kluczowych zadań, które stoją od dłuższego czasu przede wszystkim przed bankami centralnymi należy pobudzenie gospodarki. Kiedy ruszy ona zdecydowanie do przodu, automatycznie wzrośnie popyt konsumpcyjny, nieco wymuszony w sztuczny sposób przez zaniżanie stóp procentowych czy modna ostatnio polityka „quantitative easing” (powszechniej nazywane drukowaniem pieniędzy). Przy okazji można „przedobrzyć” i wywołać niechcianą inflację, czy wręcz hiperinflację. Na razie ten temat odłożono na półkę, choć co najmniej zastanawia cena uncji złota bliska rekordów powyżej 1000 dolarów, zresztą po części wynikająca z utraty zaufania do amerykańskiej waluty. W sumie takie zjawisko nas aż tak mocno nie dziwi, bo tylko w tym tygodniu USA wyemitują ponad 110 mld dolarów świeżego długu w postaci obligacji.
Już widać pewne symptomy ożywienia w postaci wskaźników wyprzedzających, ale tak naprawdę dopiero zasadnicza poprawa amerykańskiego rynku nieruchomości oraz rynku pracy będzie oznaczała prawdziwy koniec recesji i pozwoli nam myśleć o czymś trwalszym na giełdzie niż kilkumiesięczne odbicie.
Jak wygląda sytuacja obecnie? Nieszczególnie. Znany portal finansowy CNNMoney właśnie przedstawił sylwetki szóstki Amerykanów szukających pracy. Od razu wzrok przykuwa historia Matthew McKerra, który szuka pracy od … 862 dni. W tym czasie przejrzał tysiące ogłoszeń i miał pięćdziesiąt rozmów kwalifikacyjnych. Wszystko na nic. Teraz pracuje w woluntariacie w lokalnym oddziale Czerwonego Krzyża.
Jego przypadek nie jest rzecz jasna odosobniony i możemy poznać historię posiadaczki dyplomu MBA Karen Jemmott, która od roku bezskutecznie próbuje zdobyć etat w administracji czy doktor psychologii Carrie Marguilles pracującą obecnie w … sklepie odzieżowym sieci Gap. Równie trudno o posadę dla pracowników niewykwalifikowanych, co potwierdza Duane Pieper od roku aplikujący na najniższe stanowiska. Także tutaj panuje olbrzymia konkurencja. Nie inaczej jest nawet w branży uznawanej za stosunkowo bezpieczną nawet w czasie kryzysu, czyli w informatyce. Doświadczony inżynier Phil Kasiecki od roku nie znalazł nowego pracodawcy. Tak wyglądają realia współczesnej Ameryki.
Oczywiście oficjalnie podawana stopa bezrobocia wciąż poniżej 10% wydaje się nieco zbyt optymistyczna w stosunku do rzeczywistości amerykańskiego rynku pracy, bo wynik zawdzięcza się głównie specyficznej metodologii liczenia. Na przykład wspomniany wcześniej McKerr nie jest zaliczany do bezrobotnych. Według poprzednio wykorzystywanych miar tak naprawdę sięga ono raczej okolic 16%, co przyznają nawet amerykańscy oficjele, jak choćby w sierpniu prezes oddziału FED z Atlanty Dennis Lockhart.
Giełdy zaliczyły już potężne odbicie i obojętnie czy pójdą teraz jeszcze nieco wyżej czy wejdą w korektę, większość inwestorów zaczyna się zastanawiać nad trwałością fali wzrostowej trwającej od marca. Jeżeli nie jest to wyłącznie fala B bessy i mamy znowu rozpocząć hossę musimy zaobserwować w końcu poprawę na amerykańskim rynku pracy. Bez niego nie da się pobić rekordów z 2007 roku.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansówz dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wynikudecyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (11)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:25 [22.09.2009]
...
tnij.org/gruszka2009
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:34 [22.09.2009]
Zgłoś Odpowiedz
GośćANKA
15:38 [22.09.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:09 [22.09.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:18 [22.09.2009]
Zadaniem polityków jest więc znalezienie zajęcia dla powiększającej się liczby bezrobotnych. W pierwszej kolejności należy zwolnić pracujących emerytów blokujących etaty młodym i bezrobotnym - to nic nie kosztuje a da bardzo wiele.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
23:48 [22.09.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
06:04 [23.09.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:09 [23.09.2009]
to typowo socjalistyczne pojęcie
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:04 [23.09.2009]
Załóż własną firmę, i zwalniaj sobie kogo chcesz- cwaniaczku.
Zgłoś Odpowiedz
włebgo
21:25 [23.09.2009]
Zgłoś Odpowiedz
www.dhll.pl
01:26 [24.09.2009]