Beżowa księga pomogła giełdom
Zbigniew Papiński | Czwartek [10.09.2009, 08:20]
17 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Beżowa księga to raport na temat bieżącej sytuacji gospodarczej w Stanach Zjednoczonych publikowany osiem razy w roku przez Bank Rezerwy Federalnej (FED) na dwa tygodnie przed posiedzeniem Federalnego Komitetu Rynku Otwartego (FOMC) – kolejne odbędzie się w dniach 22-23 września. Na jej podstawie inwestorzy mogą prognozować zarówno kondycję ekonomiczną USA jak i ewentualne ruchy FED związane z polityką monetarną, przede wszystkim poziomem stóp procentowych.
Trzeba pamiętać, że beżowa księga jest opisowa, praktycznie bez liczb czy dokładnych statystyk. Znajdziemy w niej szczegółową ocenę dwunastu regionów podległych poszczególnym oddziałom FED oraz podsumowanie, które jest najczęściej analizowane przez media. Pełny tekst beżowej księgi dostępny jest w tym linku.
Indeks pięciuset największych amerykańskich spółek S&P 500 znalazł się w kluczowym punkcie tuż pod tegorocznymi maksimami i widać było pewną nerwowość przed publikacją „beige book” o godzinie 20 naszego czasu. Jednak ostatecznie inwestorzy przyjęli ją w miarę pozytywnie automatycznie wyciągając S&P500 w samej końcówce notowań na najwyższy poziom zamknięcia w 2009 roku pozwalając snuć marzenia o kolejnych rekordach. Co w takim razie zawierała beżowa księga?
Przede wszystkim już w połowie regionów odnotowano oznaki poprawy, chociaż rynek pracy pozostaje słaby, a sprzedaż detaliczna nie rośnie. Ogólnie ton raportu brzmiał umiarkowanie optymistycznie i na to czekali inwestorzy, którzy wyraźnie mają ochotę na kontynuację rajdu na giełdach. Jednak ryzyko kupowania akcji po obecnych cenach wydaje się stosunkowo wysokie, bo nawet FED studzi zapał optymistów wskazując na wiele znaków zapytania.
Możemy mówić o ubijaniu dna, ale niekoniecznie o gwałtownej poprawie koniunktury w gospodarce, bo na przykład ożywienie w przemyśle motoryzacyjnym wygląda na przejściowe i wiąże się z programem „kasa za gruchoty” (cash for clunkers). Zniżka nawet do 4 500 $ przy zakupie nowego auta była na pewno wielką gratką i okazją do masowej wymiany samochodów, ale nie oznacza trwałego powrotu popytu na auta, tylko jest raczej formą dotacji z budżetu państwa przeznaczonej dla nieefektywnych koncernów.
W księdze znajdziemy kilka pozytywnych informacji o delikatnych oznakach ożywienia w sektorze nieruchomości i wzroście produkcji przemysłowej w wybranych regionach. Jednak nie można tego nazwać już dowodem trwałego odbicia, lecz raczej zwiększenia się prawdopodobieństwa bliskiego końca kryzysu. Pytanie tylko czy radość nie jest przedwczesna? Strumień pieniądza płynący do gospodarki w ramach różnorodnych programów pomocowych musiał ją chociaż lekko pobudzić, a raczej nie ma szans na wpompowanie kolejnych setek miliardów dolarów. Znajdziemy bardzo wiele znaków zapytania.
Poza tym rzut oka na podstawowe wskaźniki spółek takie jak C/Z podpowiada, że rynek dyskontuje bardzo dynamiczną poprawę wyników finansowych w kolejnych kwartałach. Czy tak rzeczywiście się stanie? Nie jest to wcale takie pewne, jeśli nawet faktycznie uda się wyjść światu z recesji. Formacja V jaką rysują indeksy giełdowe nie musi znaleźć swojego odzwierciedlenia w wynikach spółek i kupujący teraz akcje powinni brać pod uwagę stosunkowo wysokie ryzyko.
Tymczasem od strony technicznej S&P 500 wygląda obiecująco i spekulanci liczą na ruch indeksu w kierunku 1100 punktów z ewentualnym przystankiem w rejonie 1060. Sytuacja jest dla nich dość komfortowa, bo mogą ustawić swoje stop lossy stosunkowo blisko, w strefie 1014-1020 punktów, czekając na co najmniej kilka procent kontynuacji zwyżek. W razie porażki potencjalna strata wydaje się niewielka, a ewentualny zysk ją wyraźnie przewyższa. Podobnie będą kalkulowali nasi gracze i wsparciem dla WIG20 jest strefa 2180-2200 punktów, a do góry mamy teraz szansę iść w ślady Amerykanów atakując rejony maksimów z końca ubiegłego miesiąca. O fundamentach lepiej nie myśleć.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansówz dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wynikudecyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (17)
Zgłoś Odpowiedz
joosh
08:26 [10.09.2009]
Zgłoś Odpowiedz
miś
08:51 [10.09.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
08:58 [10.09.2009]
Zgłoś Odpowiedz
joosh
09:28 [10.09.2009]
sie zobaczy, hehehe
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:01 [10.09.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:20 [10.09.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:23 [10.09.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:27 [10.09.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:54 [10.09.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:55 [10.09.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:53 [10.09.2009]
Zgłoś Odpowiedz
GośćIKA
15:26 [10.09.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:45 [10.09.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:04 [10.09.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:47 [10.09.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
02:07 [11.09.2009]
sterowany cyrk pozorów i wykresów dla naiwnych , którzy tracą grosiki by inni mogli zyskiwać
masońskie fortuny ...
inwestuj w Poskę ...
Zgłoś Odpowiedz
solea
03:54 [11.09.2009]
te,Gość-purysta,a o czymś takim jak zdenerwowanie po utopieniu w niekompetentnym biurze maklerskim 100 tys zł słyszałeś może?Jeśli Ty kiedykolwiek straciłbyś taką kasę-której zapewne nie widziałeś na oczy-to zrozumiałbyś,że autorce postu mogły się zdarzyć byki ze zdenerwowania.
IKO-przede wszystkim nie powinnaś inwestować całej sumy w 1 rodzaj akcji-podstawą bezpieczeństwa jest dywersyfikacja-czyli rozdzielenie kwoty bazowej na kilka- np.5 części,pomiędzy akcje z różnych sektorów giełdy.To powinien Ci powiedzieć,Twój doradca finansowy na samym początku inwestowania-jeśli tego nie zrobił,to czym prędzej go zmień.Poza tym przy kwocie 100 000zł w niektórych biurach maklerskich masz status VIP-a,i prawo do osobistego maklera-doradcy,