• WIG -0,93%
  • WIG20 -1,13%
  • mWIG40 -0,34%
  • sWIG80 +0,15%
  • FW20 -1,29%
  • NewConnect -0,02%
  • DJI -0,19%
  • NASDAQ -0,24%
  • S&P500 -0,3%
  • NIKKEI225 -0,13%
  • FTSE -0,36%
  • DAX +0,06%
  • DJI Futures -0,2%
  • Ropa Crude +0,68%
  • Ropa Brent +0,22%
  • Złoto +0,47%
  • Srebro -0,18%
  • Miedź -1,05%

Pokaż wszystkie

6 mitów o  inwestowaniu w recesji

Zbigniew Papiński | Czwartek [20.08.2009, 13:15]

12 komentarzy / Skomentuj

Fot. stock.xchng
Obal je.

Recesja jest na pewno wyzwaniem dla wszystkich. Biznesmeni martwią się o kondycję ich firm, pracownicy boją się bezrobocia. Podobnie trudne wyzwania stoją przed inwestorami operującymi na giełdzie. Stoją oni ciągle przed dylematem kiedy wejść na rynek, kiedy wyjść i zastanawiają się na co powinni zwracać szczególną uwagę. Istnieje wiele mitów na temat inwestowania w okresie kryzysu i postanowił z nimi rozprawić się Ryan Burns z serwisu Investopedia. Oto sześć najpopularniejszych.

1. Należy kupować wyłącznie bezpieczne akcje

Twierdzenie jest prawdziwe, ale do momentu, gdy recesja nie zacznie się na dobre. Faktycznie walory defensywne (na przykład branża medyczna) tracą znacznie mniej od akcji cyklicznych w trakcie spadków, ale, gdy zaczyna się odbicie zdecydowanie więcej zarobimy wchodząc w najbardziej przecenione sektory takie jak finansowy, surowcowy czy detaliczny. Świetnym przykładem bezpiecznej spółki z Polski jest producent nakłuwaczy HTL-Strefa, który doskonale sobie poczynał od marca ubiegłego roku zupełnie ignorując wstrząsy na głównym parkiecie. Jednak od minionej zimy znacznie większe zarobki zanotowali posiadacze akcji surowcowych (KGHM), banków czy z branży motoryzacyjnej (ACE zdrożał czterokrotnie w tym roku).

2. Obligacje to najbezpieczniejsza inwestycja

Tu trzeba uważać, ponieważ jeśli w miarę wychodzenia z recesji przy okazji zostanie pobudzona inflacja realna stopa zwrotu z wielu obligacji oraz funduszy obligacji może być ujemna. Fundusze obligacji są świetną inwestycją, kiedy stopy procentowe spadają, a w tej chwili potencjał takiego ruchu wydaje się coraz mniejszy.

3. Kiedy drożeją akcje, wkrótce kończy się kryzys

Rynek akcji zawsze próbuje wyprzedzać realne zjawiska w gospodarce i może rosnąć na długo zanim PKB w USA pokazać wyraźną dodatnią dynamikę rozwoju. Wcale nie jest powiedziane, że giełda i inwestorzy zawsze mają rację i równie dobrze gospodarka może okazać się słabsza od oczekiwań, a wtedy akcje ponownie tanieją, sprzedawane przez rozczarowanych inwestorów.

4. Malejące znaczenie gospodarki amerykańskiej (decoupling) sprawia, że niektóre kraje są bezpiecznym schronieniem dla naszego kapitału

Rozwijająca się gospodarka azjatycka i niektórych innych krajów zaliczanych do „emerging markets” nie powinna sprawiać, że inwestorzy uwierzą w złudzenie, że poradzą sobie one bez wzrostu popytu z krajów rozwiniętych. To są wciąż potężne rynki zbytu i nowe gospodarki tam muszą sprzedawać większość swojej produkcji.

5. Nieruchomości są bezpieczną przystanią w trakcie recesji

Co prawda w Polsce nie doświadczyliśmy spadku cen na taką samą skalę jak w USA czy Hiszpanii, ale na pewno osoby, które kupowały spekulacyjnie mieszkania rok temu, na dodatek wspomagając się kredytem w walucie obcej mają na pewno inne zdanie. Teraz marzą o dwóch rzeczach na raz: powrocie cen do poziomów z ubiegłego lata oraz o franku po 2 złote.

6. Akcje płacące sowite dywidendy tanieją mniej

W USA istnieje wiele spółek od dziesiątek lat wypłacających wysokie dywidendy. W Polsce rynek giełdowy działa po wieloletniej przerwie dopiero od 18. lat, więc trudno mówić o jakiejkolwiek tradycji. Zresztą stosunkowo młoda gospodarka jak nasza prędzej łaknie kapitału na inwestycje niż chce dzielić się zyskami z akcjonariuszami. Doskonałym przykładem, że spółka płacąca wysoką dywidendę może stanieć nawet szybciej niż inne jest KGHM, który spadł ze 145 zł do ledwie ponad 20 zł, co wydaje się teraz nieco absurdalne skoro dywidenda za 2008 rok wyniosła ponad 11 zł na akcję.

Poprzedni rok był na pewno bardzo ciężki dla wielu inwestorów i wiele mitów zostało obalonych. W tym także te powyższe. Jaki z tego płynie wniosek? Każdy inwestor powinien pilnować swojego kapitału i samodzielnie podejmować swoje decyzje nie zważając na popularne powiedzenia giełdowe czy podpowiedzi z mediów.

Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.

Komentarze Czytelników (12)

Zgłoś Odpowiedz

Gość codzienny

14:28 [20.08.2009]

Kupno akcji na giełdzie przy C/WK powyżej jedności i generującej zyski przy P/E rónym kilkadziesiąt, nie wypłacającej wogóle albo śieciową dywidendę jest głupie co do zasady. Sens ma nabycie akcji w cenie księgowej z perspektywą generowania jakiegokolwiek dodatniego strumienia gotówki. Tak było na początku polskiej prywatyzacji, potem już aggio czyli nadwyżka forsy uzyskanej ze sprzedaży nowych akcji była coraz większa, często wielokroć większa niż wartość bazowa. Dlatego przestałem brać udział w ofertach publicznych. Wirtualne wyceny papierów są dla mnie zbyt złudne, dziś znajdę jelenia na taki papier ale nikt nie da mi pewności, że będzie tak jutro czy za rok. A czy wartość akcji dobrze prosperującej nie zadłużonej spółki może spaść poniżej ceny równowagi - zapewne może ale wtedy szansa jest największa, że do równowagi wróci. Natura nie znosi chaosu i zawsze dąży do równowagi.

Zgłoś Odpowiedz

czytelnik

15:11 [20.08.2009]

pytanie co to są bezpieczne akcje. jeśli akcje dużych spółek to rzeczywiście jest to mit, bo mogłoby się wydawać, że inwestowanie w małe spółki czy też nowe w czasach kryzysu jest zupełnie absurdalnym pomysłem a jednak kilka tfi udowodniło, że można na tym nieźle zarobić jak chociażby aviva (dawne cu), która zarobiła przez pół roku ponad 80 procent czy też inne jak aig czy allianz

Zgłoś Odpowiedz

Gość

15:13 [20.08.2009]

O widzę, że czytelnik czytał to:http://appfunds.blog(…).html :), bo tu jest u avivie.

Zgłoś Odpowiedz

Marek

15:15 [20.08.2009]

Denerwuje mnie powtarzanie wszem i wobec kłamstwa jakoby zmiana kursu CHF miała wpływ na wysokość raty. Przypominam, że od około roku Bank Szwajcarski DRASTYCZNIE zmniejszył Libor. Rata kredytu w CHF jest obecnie MNIEJSZA niż roku temu. Oczywiście jak ktoś podpisał umowę z bankiem, który nie uzależnia oprocentowania od zmian liboru (np. słynna sprawa mbanku) tylko od własnego "widzi mi się" to ma problem. Tyle że jest to MNIEJSZOŚĆ kredytobiorców w obcych walutach.

Zgłoś Odpowiedz

Marek

15:17 [20.08.2009]

do postu wyżej: oczywiście chodzi mi o zmianę kursu z 2zł do 3zł. W tym czasie spadał Libor.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

15:24 [20.08.2009]

A czy nie wzrosły marże banków? Nie mam kredytu w CHF, ale tak mi się coś wydaje.

Zgłoś Odpowiedz

kon-donek

16:04 [20.08.2009]

Podstawowym mitem jest, że rosnące bezrobocie sygnalizuje spadki na giełdach.
Kolejnym mitem mniej znanym jest, że żyjemy w gospodarce wolnorynkowej zwanej kapitalizmem: jako przykłady widzimy, że daje sie za darmo dolary amerykańskim bankom, ale licytuje dom zwykłego obywatela jak nie zapłaci raty.
Ale najwspanialszym mitem jest to, że analiza fundamentalna ma jakiekolwiek znaczenie: uwierzcie mi -nie ma żadnego.
Natomiast mitem może nie być jazda na 2800 albo 6000 - bo dlaczego nie? a co stoi na przeszkodzie?

Zgłoś Odpowiedz

czytelnik

22:34 [20.08.2009]

oczywiście, że wcześniej były spadki i cały czas odczuwamy skutki kryzysu i jak ktoś zainwestował kilka lat temu i nie wykupił jednostek w porę to odczuwa konsekwencje tych inwestycji pewnie do dziś. niemniej jednak fundusze odbijają się od dna i to w całkiem przyzwoitym tempie. jasne, że można narzekać, że w tfi to sami kretyni pracują i to żadna filozofia zarabiać jak na giełdzie hossa, ale jak napisał autor artykułu tfi są tylko pośrednikami i jak klient chce inwestować na giełdzie gdy wiadomo, że potrzeba cudu żeby na nich zarobić to nie dziwne że później inwestorzy takich funduszy są na minusie. pewnie że nie wszyscy zainwestowali 18 lutego. jedni zainwestowali wcześniej inni później, więc ich zarobek jest różny. gdyby to wszystko było takie proste i przewidywalne to wszyscy już teraz byśmy byli milionerami.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

02:11 [21.08.2009]

Zobacz jakie stronki są w opisie na moim gadu-gadu!!! Tylko uważaj,bo możesz być w szoku...!!! (żeby to sprawdzić dodaj mnie na chwilkę do swoich znajomych,a później-jeśli chcesz-wykasuj:).Mój numer GG: 16033578 Sprawdź to,żebyś później nie żałował/a!!! Po prostu nie będziesz wiedział/a,co robić z zarobionymi w tak łatwy i lekki sposób pieniędzmi! Tylko nie rzucaj odrazu swej dotychczasowej pracy:),choć wiem,że będzie Cie kusić ku temu! A na dodatek poznasz swą największą tajemnicę!!! Naprawdę warto!

Zgłoś Odpowiedz

Gość codzienny

08:37 [21.08.2009]

Nie wiem jaki większość z was ma staż giełdowy, ja zaczynałem na WGPW od pierwszej prywatyzacyjnej piątki. Ale do rzeczy - piszecie o fenomenie wzrostów gdy ludzie traca robotę - odwrócę sytuację. Przez całe lata 90-te, gdy jeszcze słuchałem komunikatów giełdowych bo miałem w niej kasę było tak: "w US spadło bezrobocie o (tu jakiś żałosny ułamek promilla), więc giełda zareagowała panicznym spadkiem o (tu ileś tam procent) w obawie o wzrost inflacji". Ten komunikat powtarzany był w kółko latami (podobnie jak odwrotny gdy bezrobocie rosło), a ja się do rozpuku śmiałem co ma kur..... piernik do wiatraka. Oczami wyobraźni widziałem opisywane przez anali grube ryby srające pod siebie bo kilku latynosów dostało robotę za dolara na godzinę i zagroziło stabilności gospodarki USA. Czasem to aż kolki dostawałem. Od tej pory zlewam anali i dobrze na tym wychodzę. Teraz jestem poza rynkiem.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

15:10 [21.08.2009]

Ten gość to co wyżej napisał - to jest naprawde- GOŚĆ.

Zgłoś Odpowiedz

Marek

12:25 [24.08.2009]

Gość

A czy nie wzrosły marże banków? Nie mam kredytu w CHF, ale tak mi się coś wydaje.



Oczywiście, że wzrosły, ale mówimy o umowach już zawartych, że niby ci, co brali kredyty 1-1,5 roku temu już prawie bankrutują. Otóż nie! Dzisiejsza rata jest niższa niż ta sprzed roku, bo LIBOR drastycznie się zmniejszył i w tej chwili jest już poniżej 0,4! Marże z tamtego okresu wynosiły około 0,9-1,4% więc mamy najtańsze kredyty w historii.