6 mitów o inwestowaniu w recesji
Zbigniew Papiński | Czwartek [20.08.2009, 13:15]
12 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Recesja jest na pewno wyzwaniem dla wszystkich. Biznesmeni martwią się o kondycję ich firm, pracownicy boją się bezrobocia. Podobnie trudne wyzwania stoją przed inwestorami operującymi na giełdzie. Stoją oni ciągle przed dylematem kiedy wejść na rynek, kiedy wyjść i zastanawiają się na co powinni zwracać szczególną uwagę. Istnieje wiele mitów na temat inwestowania w okresie kryzysu i postanowił z nimi rozprawić się Ryan Burns z serwisu Investopedia. Oto sześć najpopularniejszych.
1. Należy kupować wyłącznie bezpieczne akcje
Twierdzenie jest prawdziwe, ale do momentu, gdy recesja nie zacznie się na dobre. Faktycznie walory defensywne (na przykład branża medyczna) tracą znacznie mniej od akcji cyklicznych w trakcie spadków, ale, gdy zaczyna się odbicie zdecydowanie więcej zarobimy wchodząc w najbardziej przecenione sektory takie jak finansowy, surowcowy czy detaliczny. Świetnym przykładem bezpiecznej spółki z Polski jest producent nakłuwaczy HTL-Strefa, który doskonale sobie poczynał od marca ubiegłego roku zupełnie ignorując wstrząsy na głównym parkiecie. Jednak od minionej zimy znacznie większe zarobki zanotowali posiadacze akcji surowcowych (KGHM), banków czy z branży motoryzacyjnej (ACE zdrożał czterokrotnie w tym roku).
2. Obligacje to najbezpieczniejsza inwestycja
Tu trzeba uważać, ponieważ jeśli w miarę wychodzenia z recesji przy okazji zostanie pobudzona inflacja realna stopa zwrotu z wielu obligacji oraz funduszy obligacji może być ujemna. Fundusze obligacji są świetną inwestycją, kiedy stopy procentowe spadają, a w tej chwili potencjał takiego ruchu wydaje się coraz mniejszy.
3. Kiedy drożeją akcje, wkrótce kończy się kryzys
Rynek akcji zawsze próbuje wyprzedzać realne zjawiska w gospodarce i może rosnąć na długo zanim PKB w USA pokazać wyraźną dodatnią dynamikę rozwoju. Wcale nie jest powiedziane, że giełda i inwestorzy zawsze mają rację i równie dobrze gospodarka może okazać się słabsza od oczekiwań, a wtedy akcje ponownie tanieją, sprzedawane przez rozczarowanych inwestorów.
4. Malejące znaczenie gospodarki amerykańskiej (decoupling) sprawia, że niektóre kraje są bezpiecznym schronieniem dla naszego kapitału
Rozwijająca się gospodarka azjatycka i niektórych innych krajów zaliczanych do „emerging markets” nie powinna sprawiać, że inwestorzy uwierzą w złudzenie, że poradzą sobie one bez wzrostu popytu z krajów rozwiniętych. To są wciąż potężne rynki zbytu i nowe gospodarki tam muszą sprzedawać większość swojej produkcji.
5. Nieruchomości są bezpieczną przystanią w trakcie recesji
Co prawda w Polsce nie doświadczyliśmy spadku cen na taką samą skalę jak w USA czy Hiszpanii, ale na pewno osoby, które kupowały spekulacyjnie mieszkania rok temu, na dodatek wspomagając się kredytem w walucie obcej mają na pewno inne zdanie. Teraz marzą o dwóch rzeczach na raz: powrocie cen do poziomów z ubiegłego lata oraz o franku po 2 złote.
6. Akcje płacące sowite dywidendy tanieją mniej
W USA istnieje wiele spółek od dziesiątek lat wypłacających wysokie dywidendy. W Polsce rynek giełdowy działa po wieloletniej przerwie dopiero od 18. lat, więc trudno mówić o jakiejkolwiek tradycji. Zresztą stosunkowo młoda gospodarka jak nasza prędzej łaknie kapitału na inwestycje niż chce dzielić się zyskami z akcjonariuszami. Doskonałym przykładem, że spółka płacąca wysoką dywidendę może stanieć nawet szybciej niż inne jest KGHM, który spadł ze 145 zł do ledwie ponad 20 zł, co wydaje się teraz nieco absurdalne skoro dywidenda za 2008 rok wyniosła ponad 11 zł na akcję.
Poprzedni rok był na pewno bardzo ciężki dla wielu inwestorów i wiele mitów zostało obalonych. W tym także te powyższe. Jaki z tego płynie wniosek? Każdy inwestor powinien pilnować swojego kapitału i samodzielnie podejmować swoje decyzje nie zważając na popularne powiedzenia giełdowe czy podpowiedzi z mediów.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (12)
Zgłoś Odpowiedz
Gość codzienny
14:28 [20.08.2009]
Zgłoś Odpowiedz
czytelnik
15:11 [20.08.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:13 [20.08.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Marek
15:15 [20.08.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Marek
15:17 [20.08.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:24 [20.08.2009]
Zgłoś Odpowiedz
kon-donek
16:04 [20.08.2009]
Kolejnym mitem mniej znanym jest, że żyjemy w gospodarce wolnorynkowej zwanej kapitalizmem: jako przykłady widzimy, że daje sie za darmo dolary amerykańskim bankom, ale licytuje dom zwykłego obywatela jak nie zapłaci raty.
Ale najwspanialszym mitem jest to, że analiza fundamentalna ma jakiekolwiek znaczenie: uwierzcie mi -nie ma żadnego.
Natomiast mitem może nie być jazda na 2800 albo 6000 - bo dlaczego nie? a co stoi na przeszkodzie?
Zgłoś Odpowiedz
czytelnik
22:34 [20.08.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
02:11 [21.08.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość codzienny
08:37 [21.08.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:10 [21.08.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Marek
12:25 [24.08.2009]
Oczywiście, że wzrosły, ale mówimy o umowach już zawartych, że niby ci, co brali kredyty 1-1,5 roku temu już prawie bankrutują. Otóż nie! Dzisiejsza rata jest niższa niż ta sprzed roku, bo LIBOR drastycznie się zmniejszył i w tej chwili jest już poniżej 0,4! Marże z tamtego okresu wynosiły około 0,9-1,4% więc mamy najtańsze kredyty w historii.