Australia kusi inwestorów
Zbigniew Papiński | Poniedziałek [20.07.2009, 14:00]
9 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Australia kojarzy nam się z dalekim i egzotycznym dla nas krajem zbudowanym przez brytyjskich skazańców, kangurami czy ze znanym gmachem opery w Sydney, ale raczej rzadko z inwestowaniem. Tymczasem zmiany w globalnej gospodarce powodują, że rośnie atrakcyjność Australii także dla inwestorów giełdowych. Jakie są ku temu powody?
Wiadomo, że gospodarka amerykańska czy też zachodnioeuropejska wciąż są pogrążone w głębokim kryzysie i te już przysłowiowe „zielone pędy” nie stanowią jeszcze wiarygodnych przesłanek do odtrąbienia powrotu dobrej koniunktury, lecz jedynie dają nadzieję na koniec najgorszej fazy recesji. Na tej nadziei zbudowano całą falę wzrostową na rynkach akcji, która praktycznie objęła cały świat. Jednak z każdym krokiem wyżej rosną wątpliwości czy optymizm nie jest przesadzony i nie wiąże się on w dużej mierze ze spekulacjami wielkich amerykańskich banków inwestycyjnych łatających dziury w swoich bilansach i troszczących się głównie o premie z tak wypracowanych zysków?
Zarządzający międzynarodowymi funduszami inwestycyjnymi zaczęli z tego powodu przeważać swoje portfele na rzecz tak zwanych „emerging markets”, przede wszystkim azjatyckich, ale także Brazylii czy Rosji. Dodatkowy popyt oraz stosunkowo dobre perspektywy stojące przed tymi krajami doprowadziły do rekordowych wpłat do tych funduszy blisko 5 miliardów dolarów w pierwszych pięciu miesiącach tego roku. Tym samym indeksy giełdowe w tych krajach wystrzeliły do góry jak rakieta drożejąc czasem sporo powyżej 100% od jesiennych dołków. Nawet dziś indeks Shanghai Composite pobił swój kolejny rekord.
Oczywiście wiadomo, że wcale to nie musi być koniec wzrostów, ale ryzyko całkiem solidnej korekty rośnie. Tymczasem nieco zapomniano o leżącym nieco na uboczu rynku australijskim. Tamtejszy najważniejszy indeks giełdowy All Ordinaries również znajduje się przy szczytach, ale skala wzrostów od dna jest zupełnie inna niż w przypadku wspomnianej wcześniej giełdy w Szanghaju.
Skąd w takim razie bierze się umiarkowany optymizm wyrażany wobec Australii? Kraj kangurów posiada sporo surowców naturalnych, a aktywny popyt ze strony przede wszystkim Chińczyków dobrze służy walce Australijczyków z kryzysem, choć ostatnio zanotowaliśmy pewien zgrzyt związany z aresztowaniem w Chinach i oskarżeniem o szpiegostwo pracowników koncernu Rio Tinto. Z drugiej strony trzeba też obserwować sytuację na giełdzie w Szanghaju, bo jeśli korekta przybierze zbyt głębokie rozmiary wpłynie negatywnie także na Sydney.
Poza tym Australia nie była bezpośrednio zaangażowana na wielką skalę w pompowanie bańki na rynku nieruchomości, a wręcz mówi się tam o deficycie domów i mieszkań. System bankowy wygląda w miarę stabilnie, a liczba złych kredytów nie straszy tak jak na przykład w Hiszpanii czy na Łotwie.
Australia może być uznana za kraj, który w razie ocieplania się sytuacji na świecie znacznie szybciej pokaże wyraźne oznaki ożywienia – MFW prognozuje przyszły rok jako znacznie lepszy od bieżącego, a w przypadku pogłębiania się światowego kryzysu ma szansę także poradzić sobie nieco lepiej od innych.
Niestety głównym problemem dla polskiego inwestora jest trudny dostęp do akcji na giełdzie w Sydney. Pozostaje nam w takim razie poszukiwanie funduszy inwestycyjnych zaangażowanych na tamtym rynku, ewentualnie ETFów lub próba spekulacji na australijskim dolarze.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (9)
Zgłoś Odpowiedz
Biała Chmura
14:22 [20.07.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Biała Chmura
14:25 [20.07.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:48 [20.07.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:04 [20.07.2009]
P.S.-wpisując moją stronkę,rzecz jasna pomiń pierwsze dwie kropki,a zamiast dwóch kresek wstaw dwie kropki..;)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:23 [20.07.2009]
pięć baniek za bilet trzy razy do roku, no, no, 15 mln rocznie na latanie ale czasem człowiek musi sobie polatać, prawda?
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:35 [20.07.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Biała Chmura
16:01 [20.07.2009]
Zgłoś Odpowiedz
kon-donek
16:59 [20.07.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:09 [21.07.2009]
dobre !!! :) tyle są warte analizy, wieszczenia, przepowiednie... Pieprzenie, że będzie tak albo inaczej. My drobnica, możemy co najwyżej się podłączyć pod grę wielkich...