Uwaga na przegrzane rynki!
Zbigniew Papiński | Poniedziałek [13.07.2009, 08:00]
20 komentarzy / Skomentuj
Które?
Odwieczna reguła giełdowa głosi, że jeśli do zakupów akcji zaczyna namawiać cię fryzjer czy taksówkarz to zbliża się szczyt. W końcu na co dzień ci ludzie rzadko interesują się giełdą, a dopiero wysokie stopy zwrotu zaczynają przyciągać tłumy, oczywiście na samym szczycie. Fantastycznym przykładem z Polski są bardzo modne dwa czy trzy lata temu fundusze małych i średnich spółek potocznie nazywane „misiami” (od skrótu oznaczenia funduszy).
Cała Polska kupowała „misie” i przez pewien czas wszyscy byli bardzo szczęśliwi z zarobków. Doszło nawet do takiej sytuacji, że niektóre fundusze musiały wstrzymać wpłaty z powodu nadmiaru napływających środków. Dwa lata temu w wakacje 2007 roku fundusz DWS Top 25 Małych Spółek był niedostępny dla klientów aż do końca lipca. Dopiero 30 lipca wznowiono przyjmowanie wpłat.
Rzecz jasna najwyższa fala kupujących napłynęła nieco ponad dwa lata temu i kto wtedy nierozważnie wszedł jednorazowo za zbyt dużą część kapitału, a na dodatek nie słyszał o cięciu strat zanim te zniszczą jego portfel teraz gorzko żałuje swojej decyzji. Z każdego tysiąca złotych zainwestowanego wtedy we wspomniany wcześniej DWS TOP 25 Małych Spółek zostało tylko nieco ponad 250 złotych i naprawdę trzeba wielkiego optymisty, żeby uwierzyć choćby w szybkie odrobienie strat.
Przejdźmy teraz do bieżącej sytuacji i zastanówmy się nad aktualną modą na rynki wschodzące. Według monitorującej przepływy kapitałowe w funduszach inwestycyjnych spółki Morningstar w pierwszych pięciu miesiącach tego roku inwestujący przy pomocy funduszy przelali na „emerging markets” aż niemal 5 miliardów dolarów netto, co niezwykle kontrastuje z odpływem 2,9 mld USD w 2008 roku.
Podobna sytuacja panuje na rynkach surowcowych, gdzie niektóre ceny jak na przykład ropy naftowej poszły w górę o 100% w kilka miesięcy napędzane spekulacjami banków inwestycyjnych i rzeką pieniędzy spragnionych odrobienia wcześniejszych strat. Trzecim segmentem, akurat nieco mniej dostępnym dla Polaków jest sektor śmieciowych obligacji przedsiębiorstw amerykańskich, które kuszą wysokimi stopami zwrotu. Tu również drobni inwestorzy przede wszystkim z USA ruszyli na wielkie zakupy po cichu licząc, że w razie kłopotów dobry wujek Ben je wspomoże tak jak hojną ręką rozdaje dolary bankierom.
Czy to oznacza, że należy rzucić się do sprzedaży funduszy surowcowych i powiązanych z „emerging markets”? Niekoniecznie. W końcu długoterminowo ich podstawy fundamentalne wyglądają co najmniej interesująco. Jednak wystarczy rzut oka na wykres nad artykułem, aby dostrzec, że giełda w Szanghaju od swoich jesiennych dołków poszła w górę o ponad 100% bez żadnej większej korekty. Ktoś powie, że to żaden argument i równie dobrze chińskie akcje mogą zdrożeć o kolejne kilkadziesiąt procent. Zgadza się, ale prawdopodobieństwo kontynuacji ruchu o takiej dynamice jak dotychczas znacznie zmalało. Giełdy nie rosną w nieskończoność i należy im się czasem chwila wytchnienia.
Co do rynków surowcowych to motorem napędzającym ich wzrosty jest między innymi przekonanie o nadchodzącej wysokiej inflacji i stanowią one pewnego rodzaju schronienie dla kapitału. Jednak trzeba zauważyć, że w okresie spowolnienia gospodarczego popyt na nie generowany przez przedsiębiorstwa czy zwykłych ludzi zdecydowanie spada. W bliższej perspektywie czasu te czynniki mają szansę przeważyć i presja deflacyjna może spowodować solidniejszą korektę ich cen.
W tak niespokojnych czasach prorokowanie jest jeszcze bardziej ryzykowne niż zazwyczaj, ale wiele wskazuje na to, że inwestorzy, którzy wyczekają na moment, gdy ceny surowców i akcji z rynków wschodzących zaczną spadać stoją przed potencjalnie sporym zarobkiem, o ile zdecydują się wtedy uzupełnić swoje portfele.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansówz dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (20)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:13 [13.07.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:59 [13.07.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:19 [13.07.2009]
http://forum.gazeta.(…).html Pozdrawiam
Zgłoś Odpowiedz
leszcz szuwarowy
12:56 [13.07.2009]
Nie promuj żydoubeckiej i antypolskiej gazety, bo to ich mocodawcy traktuja Polaków jak goii, i czuja do nas Polaków pogarde.
Zgłoś Odpowiedz
zielony
13:20 [13.07.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:27 [13.07.2009]
jak spadki były gwałtowne to wzrosty też są gwałtowne
taki do kitu ten artykuł
tylko komu udało się kupić na dołku i sprzedać na szczycie (w miedzy czasie kilka małych trzesień było)
jak ktoś kupił to próbował zarobić 10% i dalej oddał
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:30 [13.07.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:10 [13.07.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:26 [13.07.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:17 [13.07.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:19 [13.07.2009]
Zgłoś Odpowiedz
hukers
16:34 [13.07.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:14 [13.07.2009]
krach będzie !!!!!!!!!!!!!!!!!!
sprzedawajcie !!!!!!!!!!!!!!!!
a my sobie zarobimy
:)
Zgłoś Odpowiedz
Gość-Jacek
19:41 [13.07.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:19 [13.07.2009]
No i jak to nie jest ubieranie na górce to ja jestem Ben Bernanke.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:21 [13.07.2009]
Spadaj gosciu. Szacunku do ludzi sie naucz.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:17 [13.07.2009]
a tutaj prosze S&P wzrost o 2,49% DJI o 2,27%
więc ładnie zescie ubrali ludzi zeby na krotkie pozycje weszli
he he
Zgłoś Odpowiedz
Gość
08:51 [14.07.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:04 [14.07.2009]
Zgłoś Odpowiedz
legalnie-bez-ZUSu@prokonto.pl
10:57 [15.07.2009]
Jezeli chcesz wiedziec w jaki sposob zrobic to LEGALNIE, napisz maila na legalnie-bez-ZUSu@prokonto.pl