Rodzi się nowy rynek byka!
Zbigniew Papiński | Czwartek [25.06.2009, 13:40]
24 komentarze / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Prawdziwy kryzys dopiero nadchodzi i wcale nie dotyczy on wyłącznie banków. W cieniu zeszłorocznych turbulencji na rynkach finansowych, gdy inwestorzy z przerażeniem patrzyli na topniejące rachunki w biurach maklerskich czy gwałtownie spadające wartości jednostek uczestnictwa w TFI czy OFE niemal bez echa przeszły wieści o masowych zamieszkach na całym świecie związanych z brakiem żywności. Owszem, w telewizji pokazywano trochę obrazków, kiedy wściekły tłum demonstrował na ulicach Kairu czy Dhaki, ale były to raczej tak zwane „zapychacze” czy też ciekawostki niż poważnie dyskutowane problemy, a już zupełnie nie interesowały się tym zagadnieniem media finansowe z przejęciem relacjonujące katastrofę na rynkach finansowych.
Tymczasem aż w 30. krajach rozrzuconych po całym globie od Haiti do Filipin doszło do rozruchów spowodowanych gwałtownym wzrostem cen żywności – w Egipcie pojawiły się nawet ofiary śmiertelne zamieszek, gdy okazało się, że rząd zmniejszył dotacje do chleba i nie wystarczy go dla wszystkich kolejkowiczów. Dlaczego w takim razie nikt w Polsce, ani w bardziej rozwiniętych krajach niespecjalnie zajmował się tą kwestią? Sprawa jest dość prosta – w bogatych społeczeństwach żywność nie stanowi aż tak wielkiej części budżetu domowego jak w biednych i Amerykanów bardziej denerwuje podwyżka cen benzyny niż jedzenia.
Polska jest gdzieś w połowie drogi między bogatymi i biednymi, więc ceny żywności mają duży wpływ na standard życia, szczególnie tych mniej zamożnych, ale chyba każdy dostrzegł spore podwyżki w ostatnich kilkunastu miesiącach. Nawet oficjalne dane o inflacji z GUS wskazują na wyraźny wzrost cen żywności – w maju +6,1% rdr. Wiadomo, że popyt na jedzenie i napoje jest dość sztywny i także w czasach kryzysu niespecjalnie spadnie. Gorzej mają się producenci dóbr takich jak na przykład odzież, bo zakup nowego garnituru łatwo odłożyć w czasie i stąd takie spektakularne bankructwa wielu spółek z tego segmentu na GPW – w ogóle jeszcze wiele ciężkich chwil przed nimi. Niektórzy inwestorzy chyba noszą bardzo różowe okulary sądząc po ich entuzjazmie obserwowanym na kilku walorach, które delikatnie mówiąc nie wyglądają zbyt solidnie i bardziej przypominają zombie niż piękne modelki.
Wróćmy do zasadniczego tematu. Zastanówmy się teraz co oznacza rosnąca rola Azji? Między innymi dodatkowy apetyt na żywność ze strony miliardów wygłodniałych Chińczyków czy Hindusów. Wraz z nieuchronnym rozwojem tych krajów zacznie rosnąć konsumpcja, także żywności - 20 lat temu przeciętny Chińczyk zjadał 20 kilogramów mięsa, teraz jest to już 50. Dodatkowo stale zwiększa się liczba mieszkańców Ziemi, która w najbliższych 15 latach prawdopodobnie skoczy co najmniej o kolejne 2 miliardy. Wszyscy muszą jeść.
Tymczasem podaż spada, bo rolnictwo nie przynosiło zbyt wielkich kokosów przez wiele lat, a poza tym wyjałowiono gleby w wielu miejscach świata rabunkową polityką nawożenia. Wiele nawozów przyniosło doskonały efekt przez kilka lat, a potem ich użycie sprawiło, że ziemia stała się bezużyteczna – tak właśnie stało się w wielu częściach Indii. W ogóle przez dziesięciolecia świat bardziej interesował się produkcją nowalijek finansowych niż zwyczajnych warzyw i owoców. Teraz wracamy do podstaw.
Nieuchronnym długoterminowym efektem rosnącego popytu na żywność przy malejącej podaży stanie się wzrost cen i to będzie długi rynek byka. Jak na tym może skorzystać inwestor giełdowy? Najprościej przez analizę spółek pośrednio i bezpośrednio związanych z rolnictwem. Wybór na GPW mamy całkiem spory od ukraińskich takich jak Astarta czy Kernel poprzez Kruszwicę, a kończąc na Żywcu. Możemy podejść do tematu szerzej i pomyśleć o producentach nawozów takich jak Puławy czy Police oraz maszyn rolniczych - na przykład Warfama czy od niedawna produkujący rolnicze przyczepy Wielton. Być może część zysków spłynie też do sieci sklepów jak Bomi czy Emperia. Wybór jest naprawdę spory i wymieniłem tylko część spółek, które w najbliższych latach mają potencjał do wykorzystania rynku byka. Jeżeli nadejdzie wyczekiwana głębsza korekta warto popracować nad analizą i wyłuskać parę smacznych rodzynków o niewygórowanej cenie z dobrymi perspektywami na przyszłość.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansówz dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (24)
Skomentuj artykuł
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:15 [25.06.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Maniek
14:28 [25.06.2009]
Zgłoś Odpowiedz
ZT
14:32 [25.06.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:35 [25.06.2009]
Zgłoś Odpowiedz
piotreksep13
17:38 [25.06.2009]
piotreksep13
ps ale mam chęć pojechać po userach tego forum za ich brednie ale sie powstrzymam bo do nich i tak nic nie dotrze :P
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:16 [25.06.2009]
Zgłoś Odpowiedz
ZT
19:01 [25.06.2009]
Gra krótkoterminowa też mnie bardzo interesuje i bawiłem się na demo na forexie, ale na razie nie uzyskałem zadowalających efektów. Takie granie jest zyskowne, ale trzeba mieć strategię sprawdzoną i się jej trzymać, są to najczęściej tzw. mechaniczne systemy inwestycyjne. Więc inwestuję sobie długoterminowo a w wolnych chwilach opracowuję sobie strategie.
Zgłoś Odpowiedz
Puch
22:24 [25.06.2009]
Pozdrowka...Puch
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:43 [25.06.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
23:51 [25.06.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Michał Paryjczak
00:15 [26.06.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:18 [26.06.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:34 [30.06.2009]
http://lokaty-bankow(…)h.htm
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:38 [30.06.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Daro
12:58 [30.06.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:25 [30.06.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:27 [30.06.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:17 [30.06.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:31 [30.06.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:08 [30.06.2009]
Toż to wróżenie z fusów.
Zgłoś Odpowiedz
anty-wyzysk
23:42 [30.06.2009]
- wlasnie... UE wcale nie m na celu naszego dobra.. tylko zjednoczenie nas w jeden euro kolchoz za pomoca kielbasy wyborczej jakie sa doplaty unijne i jakies tam inwestycje
a potem ogranicza nas na koniec np prawnie jak traktat lizbonski i bedizemy rynkiem zbytu dla panstw dominujacych (anglia + niemcy + usa cichaczem) ...p.s. jak ktos uwaza ze budowanie drog z ich dofinansowaniem to zaleta dla ktorej bylo warto przystapic do UE to ja takim nie zazdroszcze rozumu i naiwnosci na poziomie barana w stadzie...
Zgłoś Odpowiedz
Gość
05:44 [01.07.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:12 [02.07.2009]
A co niektórzy tak zachwalali sprzedaż naszych cukrowni INWESTOROM ZACHODNIM !
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:53 [07.07.2009]
Powinniśmy odbudować naszą wewnętrzną gospodarkę póki jeszcze czas, bo odzyskać tego co straciliśmy przez te wszystkie lata "cudownych" przemian to już się chyba nie da :(
Pamiętacie, kto jak kto, ale Polak potrafi...