• WIG +1,44%
  • WIG20 +1,72%
  • mWIG40 +1,02%
  • sWIG80 +0,54%
  • FW20 +1,66%
  • NewConnect -0,13%
  • DJI +1,09%
  • NASDAQ +2,46%
  • S&P500 +1,6%
  • NIKKEI225 +0,26%
  • FTSE -0,36%
  • DAX +0,06%
  • DJI Futures +0,2%
  • Ropa Crude +1,45%
  • Ropa Brent +2,07%
  • Złoto +0,1%
  • Srebro -0,89%
  • Miedź +1,92%

Pokaż wszystkie

Wygraj milion złotych!

Wojciech Suchomski | Środa [03.06.2009, 13:00]

15 komentarzy / Skomentuj

Fot. Wojciech Suchomski
Czy milion złotych zmieści się w walizce?

Od miesiąca bank WBK prowadzi kampanię „milion złotych za założenie lokaty”. W zabawnych spotach reklamowych występuje przesympatyczny Danny DeVito, który konkuruje ze stosem pieniędzy o miano gwiazdy. DeVito jest bezdyskusyjnie gwiazdą filmu, dlatego dzisiaj zajmę się drugą gwiazdą tego spotu – milionem złotych. Pytanie brzmi: czy w reklamie występuje prawdziwy milion?

Niczym „naukowiec” z popularnego programu Brainiac, postanowiłem podejść do problemu empirycznie i zbadać, czy w reklamie występuje prawdziwy milion złotych. Jedyna różnica między moimi badaniami, a tymi w laboratorium Brainiac była taka, że po przeprowadzeniu badań nie wysadziłem miliona złotych w powietrze. Jak widać na reklamie, na stoliku ustawiono stos paczek banknotów stuzłotowych. Paczki ustawiono w dziewięciu kolumnach – trzy z tyłu, cztery z przodu i dwie małe, po bokach stosu. Jaką wartość ma jedna taka paczka? Kasjerzy zakładają banderole na sto banknotów, to znaczy że jedna taka paczka jest warta 10 tys. złotych. Przeglądając wideo kilkakrotnie, policzyłem że na stole znajdują się 262 paczki po 10 tys. złotych. Wygląda więc na to, że Danny DeVito prezentuje nam ponad 2 miliony 600 tysięcy złotych. Z kolejnych odsłon kampanii reklamowej wiemy, że bank podnosił wysokość nagrody za otwarcie lokaty. Kiedy piszę te słowa, nagroda wynosi już 2 miliony złotych, więc być może pula na stoliku prezentuje wartość docelową?

Nawet jeśli bank rzeczywiście przeznaczył 2,6 mln złotych na końcową nagrodę, moje podejrzenia wzbudziła śnieżnobiała biel banknotów. Wyglądają dosłownie jak wycięte z ryzy papieru do kserokopiarki, podczas kiedy paczka prawdziwych banknotów stuzłotowych ma odcień zielono-szary. Prawdziwa paczka o wartości 10 tysięcy złotych jest przedstawiona na zdjęciu powyżej. Wygląda ona dużo bardziej szaro i niepozornie, niż paczka z reklamówki, a tym bardziej niż rzeczy, które można za nią kupić.

Przy okazji zbadałem wymiary, jakie ma plik stu banknotów stuzłotowych. Okazuje się, że grubość jednej takiej paczki to 12 milimetrów. Już na pierwszy rzut oka paczki papieru do kserokopiarki, występujące w reklamie, są znacznie grubsze. Gdyby ustawić na sobie sto prawdziwych paczek po 10 tysięcy złotych, stos o wartości miliona złotych mierzyłby zaledwie 1,2 metra. Tymczasem w reklamie niemal tyle mierzy każda z wyższych kolumn stosu na stoliku. Tym razem więc filmowcy grubo przesadzili.

Idąc w swoich badaniach jeszcze dalej, postanowiłem umieścić wirtualny milion złotych na stoliku i skonfrontować go z reklamowym milionem. Okazuje się, że prawdziwy stos byłby dużo niższy, nawet jeśli umieścić pliki tylko w jednym szeregu. Gdyby ustawić pliki w trzech kolumnach, miałyby tylko 40 centymetrów wysokości, a malutki DeVito (152 cm wzrostu) wydawałby się przy nich olbrzymem.

Fot. reklama WBK


Wszyscy wiemy, że reklama rządzi się swoimi prawami i dlatego nikt nie ma pretensji do filmowców, że trochę podkręcili rzeczywistość. Być może powyższe rozważania mogą się Państwu wydawać nieco śmieszne, ale przytoczę pewną historię z początku lat 90-tych ubiegłego wieku. W lipcu 1991 roku wyszła na jaw afera spółki Art-B, która wyłudziła z banków 400 mln złotych. Kiedy w kraju zrobiło się gorąco, właściciele spółki – Bogusław Bagsik i Andrzej Gąsiorowski, postanowili wyjechać z Polski i schronić się w Izraelu, który przyznał obu panom obywatelstwo. W kraju rozpętała się awantura, różni politycy, a potem dziennikarze bezmyślnie powtarzali plotkę, że biznesmeni uciekli z Polski ze 100 milionami dolarów w walizce. Sprawdziłem, czy byłoby to możliwe. Banknoty studolarowe są tylko odrobinę dłuższe niż banknoty stuzłotowe, więc ich paczka miałaby podobny rozmiar do paczki 10 tysięcy polskich złotych. Gdybym chciał spakować milion złotych do swojej walizki, zająłby tylko nieco ponad jedną czwartą jej objętości. A jest to naprawdę spora walizka! To znaczy, że do jednej takiej walizki można by wcisnąć najwyżej 4 miliony dolarów. Gdyby biznesmeni chcieli uciec do Izraela ze 100 milionami dolarów, musieliby zabrać 25 wielkich walizek. W 1991 roku władze były bardzo pobłażliwe dla podejrzanych biznesów, ale trudno sobie wyobrazić, że nawet wtedy z lotniska wypuszczono by pasażerów z 25 walizkami, wypełnionymi dolarami.

Komentarze Czytelników (15)

Zgłoś Odpowiedz

Jan Brzechwa

14:08 [03.06.2009]

Swietny artykol napisany merytorycznie, i to lekkie pioro , gratuluje i czekam na nastepny, prosze o umieszczenie wykresu LOP na dzisiejcszym podsumowaniu sesji sadze ze niedzwiedzie zapedza byki dzis kozi rog,mam nadzieje ze nie wypedze wilka z lasu, ale widze ze niektorzy potrzebuja wzrostow jak ryba wody , a gdzy zataakuja niedzwiedzie ,wtedy sprawdza sie analizy niektorych Analitykow , i wtedy bedzie wilk syty i owca cala,zeby nie przedluzac to jeszcze jedno ,gdyby kozka nie skakala to by nozki nie zlamala.Pozdrawiam szystkich forumowiczow i rzycze udanych lowow ,zwierzyny nie brak.

Zgłoś Odpowiedz

Sowa

14:48 [03.06.2009]

Mogli to wysłać przez Cargo - wystarczyłoby przekupić pracownika, żeby o nic nie pytał

Zgłoś Odpowiedz

Gość

14:52 [03.06.2009]

0oze mieli w banknotach po 1000$

Zgłoś Odpowiedz

Michał Paryjczak

14:57 [03.06.2009]

Pewnie że się zmieści.Wymienić, jak będzie korzystny kurs na funty brytyjskie, a później za jakiś czas sprzedać.Pozdrowionka.Srednio jest tak - 80 - 1.20 zł na jednym funcie.Trzeba czasami cierpliwie czekać.Nie zmieniajmy naszej narodowej waluty - nie jest źle.

Zgłoś Odpowiedz

Michał Paryjczak

14:59 [03.06.2009]

Tak samo jest z akcjami na okaziciela.Potrzeba tylko czasu.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

15:13 [03.06.2009]

Gość

0oze mieli w banknotach po 1000$



1000$ są tylko na specjalne okazje i wątpie że aż 100000 banknotów posiadali. Banknot nie występuje w powszechnym obiegu.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

15:44 [03.06.2009]

Jak dobrze, że nie mam takich pieniędzy tylko kłopoty z upychaniem w walizce

Zgłoś Odpowiedz

Gość

16:25 [03.06.2009]

Gość

0oze mieli w banknotach po 1000$



Lecz się człowieku, po prostu ręce opadaja na głupotę ludzkom!!!

Zgłoś Odpowiedz

Gość

17:07 [03.06.2009]

400 mln złotych z lipca 1991 to na obecne 40000 PLN - zmieszczą się torebce.

Zgłoś Odpowiedz

Gość codzienny

09:07 [04.06.2009]

Podobna scena jest w Bondzie "Casino Royale" gdzie pod koniec filmu Vespe wybiera z banku 100 mln baksów i pakuje do walizki. Policzmy jeszcze ile by musiała ważyć taka walizka. Ale w końcu kino jest największą ze sztuk. :)

Zgłoś Odpowiedz

Gość

01:00 [10.06.2009]

były i są banknoty o nominale 1000 $ .. tak wiec jedynie 2.5 walizki

Zgłoś Odpowiedz

Gość

14:31 [22.06.2009]

nie warto
?

Zgłoś Odpowiedz

T. Bukowski

01:34 [03.02.2011]

Niczego nie wyłudzili, wypłacili własne pieniądze, mieli 5 miliardów na lokatach, rząd utrzymywał stały kurs dolara a złotówki podlegały nawet 70% inflacji. Ale Izraelscy biznesmeni nie mogli sprzedać dolarów w Polsce, wpłacić na lokatę i po roku odebrać 70% więcej, zamienić na USD i wyjechać. Wymyślono więc patent: kupiono fabrykę Goldstara w Korei, importowano do Polski telewizory i magnetowidy Goldstar, ale nie płacono za dostawy, były na bardzo długi termin płatności a pieniądze uzyskane ze sprzedaży (szły jak woda tanie ładne z pilotem i telegazetą wtedy na Neptuna czy Heliosa zapisywano się w sklepach) lokowano na terminowych lokatach na bardzo wysoki procent. Kiedy rząd w końcu uwolnił kurs dolara, panowie dostali wcześniej informację o dacie ("przeciek" z ministerstwa), wypłacili pieniążki z lokat, kupili zamówione wcześniej w kilkudziesięciu kantorach USD (15 mln a nie 100!) i polecieli zapłacić za dostawy do Izraela, w towarzystw

Zgłoś Odpowiedz

T. Bukowski

01:41 [03.02.2011]

... towarzystwie vice-konsula, korzystając z dobrodziejstwa "poczty dyplomatycznej", nikt im nie liczył ani nie sprawdzał waliz, niczym nie ryzykowali, wszystko było nagrane i ustawione. Pozdrawiam :)

Zgłoś Odpowiedz

Gość

22:34 [17.02.2011]

super