Różnica między bankiem angielskim a polskim
Wojciech Suchomski | Wtorek [24.02.2009, 13:05]
69 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock xchng
Ostatnio banki mają fatalną prasę, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Wygląda na to, że tym artykułem przyłączam się do zbiorowego kopania leżącego, ale to przypadek - pomysł na artykuł dojrzewał już od dawna. Zacznę może od tego, że od sześciu lat korzystam wyłącznie z usług angielskich banków. Angielską bankowość detaliczną poznałem nie tylko jako klient kilku banków, ale także jako pracownik jednego z nich. Mogłem się przekonać od zaplecza, że wysokie standardy tamtejszej bankowości i szacunek dla klienta są głęboko zakorzenione wśród angielskich bankowców. Nie chcę tu wpadać w zachwyt nad brytyjską bankowością (też mają swoje grzeszki), ale rzadko słyszy się o skandalicznych przypadkach oszukania, wykorzystania czy wręcz okradzenia klienta, jak to się dzieje w Polsce.
Nie tak dawno konta wielu klientów PKO BP i Pekao SA zostały okradzione przez złodziei, którzy zamontowali w bankomatach specjalne czytniki, pobierające informacje z kart magnetycznych. Następnie sfabrykowano fałszywe karty i wypłacono nimi gotówkę w Bułgarii. Procedura w Polsce jest taka, że klient musi powiadomić oddział banku i wypełnić formularz reklamacji, która następnie „zostanie rozpatrzona”. Należy też zastrzec kartę, a bank wymieni ją na nową. Klient musi także powiadomić Policję o tym przestępstwie. Trudno zrozumieć, dlaczego ma to zrobić klient, a nie bank, który jest właścicielem bankomatów? Być może w ten sposób ciężar odzyskania pieniędzy jest przenoszony na klienta, który zgłosił przestępstwo, a nie na bank. Świadczą też o tym ostrzeżenia banków podawane w prasie: „sprawdź, czy klawiatura bankomatu nie wygląda podejrzanie, czy nie ma zamontowanych czytników, czy kamer”. A skąd klient ma wiedzieć, czy bankomat wygląda „podejrzanie”? O to chyba powinien troszczyć się bank. Moim zdaniem sprawa jest prosta: bank powinien przeprosić klientów, oddać im pieniądze i lepiej zabezpieczyć swoje bankomaty.
W Wielkiej Brytanii wyłudzenia z kart załatwiane są szybko i w sposób jak najmniej uciążliwy dla klienta. Kiedyś płaciłem w internecie kartą za nocleg w hotelu. Numer karty podrobiono i odkryłem na wyciągu stratę kilkuset funtów, które zostały niby wypłacone z bankomatu w Grecji. Po zgłoszeniu kradzieży, bank niezwłocznie pokrył stratę na moim rachunku. Ciekawe, czy polskie banki uznałyby taka reklamacje i czy zwróciłyby mi pieniądze. Ciekawe ile papierów musiałbym przynieść, aby udowodnić, że nigdy nie byłem w Grecji. Być może usłyszałbym, że „nienależycie zabezpieczyłem” swój PIN i hasło, tak jak to spotkało klientkę Citibanku, która straciła w ten sposób ponad trzy tysiące złotych. Bank nie przyjął do wiadomości, że klientka miała te dane „tylko w swojej głowie."
Polskie banki są drogie. Nie tylko każą sobie płacić za konto, za kartę bankomatową, za przelewy, ale także nakładają opłatę za udzielenie kredytu. Oczywiście, bank ma prawo pobierać odsetki od udzielonego kredytu, ale dlaczego każe sobie płacić 5 procent za rozpatrzenie wniosku? Wiele polskich banków ukrywa opłaty, nazywając je różnymi "ubezpieczeniami". Nie muszę dodawać, że prowadzenie konta w Wielkiej Brytanii, przelewy, wydanie karty oraz udzielenie pożyczki jest bezpłatne. Brytyjski bank wysyła także cotygodniowe powiadomienia SMS-em o stanie konta. Można także dokonać przelewów pieniędzy z konta za pomocą telefonu komórkowego. O szczegółach ofert bankowych nie będę się jednak rozpisywał, ponieważ nowinki techniczne i produkty bankowe rozpowszechniają się dość szybko. Być może więc któryś z polskich banków, wraz z kontem bankowym, już zapewnia pomoc drogową dla swoich klientów, którzy są posiadaczami samochodów?
We wrześniu ubiegłego roku nieuczciwy pracownik Lukas Banku przelał sobie z konta jednego z klientów 81 tys. złotych, ponieważ wpadł w nałóg hazardu i potrzebował trochę pieniędzy. Klient zaprotestował i zażądał zwrotu pieniędzy, ale odpowiedź Lukasa była odmowna (cytat za Gazetą Wyborczą):
„Pragnę podkreślić, iż bez znaczenia dla niniejszej sprawy pozostaje fakt, iż Łukasz B. pozostawał pracownikiem Lukas Banku, jako że do jego obowiązków pracowniczych nie należało popełnianie przestępstw polegających na włamywaniu się do sieci bankowości elektronicznej. Wobec powyższego nie jest możliwe przypisanie Lukas Bankowi odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez pracownika przy wykonywaniu przez niego obowiązków pracowniczych" - przekonuje departament prawny Lukas Banku.”
Odpowiedź, że bank nie odda pieniędzy, bo do obowiązków pracownika nie należało włamywanie się na konta klienta, jest po prostu szokująca. Ale przynajmniej Lukas Bank nie udaje, że działa w interesie klientów. Trudno też usprawiedliwić bank Pekao SA, który w ubiegłym roku borykał się z wieloma problemami po fuzji z BPH. Integracja obu systemów informatycznych była bardzo bolesna dla jego klientów, ponieważ bankomaty Pekao nie rozpoznawały kart bankomatowych, pobierały wysokie prowizje, a część klientów miała ograniczony dostęp do swoich pieniędzy.
Na pewno wielu klientów ma za złe „doradcom” w swoich bankach, że przekonali ich do kredytów nominowanych we frankach szwajcarskich. W takim wypadku absolutnie zgodziłbym się z nimi, ponieważ mnie także zachęcano do kredytów frankowych, kiedy w lipcu ubiegłego roku pytałem o kredyt hipoteczny w Polsce. Interesowałem się wyłącznie kredytami złotowymi, argumentując że w najbliższych miesiącach złoty znacząco się osłabi. Bankowi „doradcy" patrzyli na mnie jak na idiotę, przekonując że raty we frankach są znacznie niższe, a dodatkowo będę jeszcze zarabiał na umacniającym się złotym. W banku GE próbowano mi także wciskać jakieś fundusze inwestycyjne, które podobno miały „same zarabiać” na spłatę kredytu. Nie informowano mnie o różnicy między kursem wypłaty kredytu, a kursem spłaty (tzw. spreadem walutowym), a kiedy o to dopytywałem, otrzymywałem niechętne wyjaśnienia. W wyliczeniach Dombanku odkryłem „ubezpieczenie” o wartości kilkunastu tysięcy złotych. Kiedy powiedziałem, że mogę się sam ubezpieczyć za sto złotych, pracownik odmówił, twierdząc że to integralna część umowy. Wiem, że pracownicy banków mówili mi to, co kazano im mówić na szkoleniach, ale wszędzie widziałem tylko kruczki prawne, jak by tu jeszcze wyciągnąć pieniądze od klienta, dlatego ostatecznie zrezygnowałem z pomocy banków. Ciekawe, że tuż przed załamaniem złotego kredyty frankowe były z łatwością dostępne dla wszystkich, ale teraz, kiedy kurs franka znów stał się atrakcyjny, trzeba zarabiać kilkanaście tysięcy miesięcznie, aby dostać kredyt walutowy.
Tak więc „doradcy” bankowi tak naprawdę niczego nie doradzają, są to zwykli sprzedawcy, wykonujący polecenia swoich mocodawców. Przekonali się o tym boleśnie mali i średni przedsiębiorcy, naciągnięci na opcje walutowe. Umowy były grube, skomplikowane, pisane małym drukiem i niezrozumiałym językiem, dając pełnię praw bankowi, a klientowi wyłącznie obowiązki. Sprawa opcji kładzie się cieniem na polskiej bankowości, chociaż polskie banki były tylko pośrednikiem w tej transakcji, otrzymując prowizje za pośrednictwo. Opcje walutowe to był numer na raz. Tylko raz można bowiem naciąć polskie firmy na kilkadziesiąt miliardów złotych, potem po prostu nie będzie z kim robić interesów. Mówi się, że polscy przedsiębiorcy „powinni wiedzieć co podpisują”, ale mówią to przedstawiciele banków. Dla większości z nas, klientów, bank to instytucja zaufania publicznego, ich pracownikom po prostu ufa się na słowo. Wiem, że bankowcy dostawali po kilkadziesiąt tysięcy premii za swoich klientów „przekręconych” na opcje, ale najpewniej po odebraniu swoich premii stracą budowane od lat kontakty biznesowe. Ale niezrozumiały język umów bankowych nie dotyczy wyłącznie opcji walutowych. W mniejszej skali stykamy się z tym na co dzień, aż 60 procent Polaków nie rozumie umów bankowych i podpisuje je w ciemno. Nawet jeśli je rozumie, umowy mają zapis małym drukiem, że „tabela opłat i prowizji może się zmienić", a klient nie może negocjować ich warunków, co tak naprawdę wydaje go na pastwę banku.
Bez przerwy trzeba uważać. Na przykład PKO BP obiecywał 10 procent dla lokat, ale małym drukiem dopisano, że dopiero po 18 miesiącach. Allior Bank obiecywał 11 procent, ale tylko dla połowy wkładu (dlaczego nie 22% dla ćwierci wkładu?). Ostatnio oburzenie klientów wywołały praktyki mBanku, który utrzymywał wysokie oprocentowanie frankowych kredytów hipotecznych, mimo spadających stóp procentowych na rynku międzybankowym. Cynicznie wykorzystano fakt, że nie każdy klient wie, co to jest LIBOR i jaka jest jego wysokość. Ale mBank nie jest jedyny.
Lista nieuczciwych polskich banków jest tak długa, że właściwie dyskredytuje je wszystkie w oczach klientów. Banki całkowicie zawiodły pokładane w nich zaufanie. Czym w takiej sytuacji zajmuje się Związek Banków Polskich, dlaczego nie próbuje naprawić tych patologii?! Dzisiaj indeks branżowy polskich banków osiągnął na giełdzie dno - 190 punktów. Obrazuje to dno, jakie w oczach klientów osiągnęły banki. Miejmy nadzieję, że będzie to dno, od którego te polskie instytucje zaufania publicznego się odbiją.
Komentarze Czytelników (69)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:30 [24.02.2009]
...
www.tnij.com/zarum
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:17 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:40 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:41 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:47 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:10 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:12 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:14 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:21 [24.02.2009]
Powiadomienia SMS-owe o stanie konta czy też przelewy przez telefon raczej nie robią wrażenia na posiadaczach konta w polskim banku.
Konto w polskim banku, które posiadam, zapewnia pomoc drogową ( i trochę innych użytecznych usług) Zapewne parę innych banków również posiadą tą możliwość - nie sprawdzałem
Lista przewin polskich banków jest długa, ale przynajmniej do żadnego z nich, w odróżnie
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:35 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:48 [24.02.2009]
splacilem i pozamykalem wszystko otworzylem konto w uk i nie zaluje polskie banki to dno kroja kase tak jak jest mowa w tym artykule jak im sie cos nie zgadza to po 20 groszy sie upominaja a sami kroja wieksza kase do tego wplata tych 20 groszy to kolejne 2 zl a moze i wiecej teraz i co smieszne oni popelniaja bledy za ktore my musimy placic bo pani Zosia sie pomylila i bardzo bank przeprasza zlodzieje
Zgłoś Odpowiedz
Artur
15:49 [24.02.2009]
Dzięki za tekst.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:02 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:03 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
nemo
16:04 [24.02.2009]
od 02.03.2009 wchodzi nowa tabela opłata i prowizji, w której każą sobie płacić 5PLN za rachunek techniczny, pomocniczy niezbędny np. przy lokacie czy innych prod. Tak więc jeżeli miał(a)eś coś kiedyś wspólnego z bankiem to "pukną" Cię zgodnie z prawem w marcu 5PLN i w kwietniu 5PLN no i będzie debet. Nie pozwól się brzydko bawić chłopcom. Jeśli nie wierzysz to sprawdź co napisałem i prześlij dalej
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:08 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:12 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:39 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:44 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:04 [24.02.2009]
Ale tylko w Polsce i dopóki ludzie klienci sami się nie będą upominać to się nie zmieni !!!
Mam na wszelki wypadek także konto w UK za które nic nie płacę i mimo braku operacji będzie tak przez dwa lata bo sami go nie zamkną, widać można.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:37 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
tomi1025
17:43 [24.02.2009]
Czy ktoś mógłby podać linka do jakiegoś dobrego banku angielskiego ( w samych superlatywach zresztą opisywanego w artykule) czy polak może sobie otworzyć rachunek na wyspach (z Polski) ? Pozdrawiam
Zgłoś Odpowiedz
Kartofelek
17:49 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość czyli Ja
18:37 [24.02.2009]
Podobne zasady maja n.p. operatorzy komórkowi, komplikują taryfy by uniemożliwić porównanie(łatwiej oszukać).Dzwoni taki ktoś od nich i mówi że ma nowe , lepsze warunki dla mnie, ale po pobieżnej analizie wychodzi, że za większe pieniądze dostane mniej. Czysta bezczelność i tak na każdym kroku i we wszystkich dziedzinach. Opcje walutowe?? Że oszukali, wszyscy wszystkich oszukują to dlaczego tu miało by być inaczej.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:46 [24.02.2009]
teraz polska: mam konto w polaczonym pekao sa i bph, na kt. wysylam srednio
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:49 [24.02.2009]
takie widze roznice w bankowosci polskiej i ang.
Zgłoś Odpowiedz
Pochwist
19:30 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:40 [24.02.2009]
Mam konto w brytyjskim Nat West'cie i nie jest darmowe tylko kosztuje mnie 2 funty miesięcznie. Darmowe są tylko te przelewy które są zapisane na koncie jako stałe zlecenia zapłaty, gdy oststnio chciałem złożyć "takie normalne, jednorazowe" zlecenie przelewu dowiedziałem sie że będzie mnie to kosztowało 20-parę funtów i ze to normalna cena we wszystkich bankach. NIe mam mozliwosci debetu, bo nie chciałem, ale gdy oststnio zabrakło mi przez nieuwagę środków na przelew (stałe zlecenie) dostałem bez rzadnego powiadomienia (nie było tez zadnych informacji o tym w regulaminie) koło 30stu funtów kary za brak srodków na ten przelew i drugie tyle za POTENCJALNY debet, bo tak naprawdę tego debetu nie było bo przelew nie wyszedł z powodu braku środków... to ma byc uczciwe podejście do klienta ?? Rozumie
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:41 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:00 [24.02.2009]
Anglicy też nie są gorsi od Polaków, tylko że robią to "z głową", nie tak widocznie.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:10 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:03 [24.02.2009]
nie prawda polacy mają w genach złodziejstwo i przed wojną było to samo i przed rozbiorami też
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:11 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:25 [24.02.2009]
Szanowny Panie dyrektorze/prezesie proszę nie bredzić sloganami z reklam toż jakość tych raczej drobnych usług jest tak żenująca że lepiej z nich nie korzystać i o to chodzi... a reszta jest jak wszędzie "tnij" klienta na kasie bo jej unicedito mocno ostatnio potrzebuje
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:46 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:58 [24.02.2009]
Mój ubezpieczyciel WARTA też zapewnia pomoc drogową
Zgłoś Odpowiedz
Gość
23:46 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
23:55 [24.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
00:02 [25.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Panzer~Elite
00:32 [25.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Autor
01:26 [25.02.2009]
Zapomniałem napisać w artykule o jeszcze jednej różnicy. W brytyjskim banku, tuż przy wejściu, czeka na mnie uśmiechnięta pracownica front desk, natomiast w polskim banku rozglądam się, wszyscy pracowicie stukają w klawiatury komputerów, zero zainteresowania klientem. Co najwyżej badawczo przygląda mi się emeryt-ochroniarz, ale oni niewiele potrafią pomóc w zakresie obsługi bankowej. ;-)
pozdrawiam
Wojciech S.
Zgłoś Odpowiedz
theredel
09:19 [25.02.2009]
---------
http://milionalterna(…)t.com
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:23 [25.02.2009]
W takim kraju jak Wlochy bankowcy pracuja tylko 5 godz. Uwazaja sie za stabilnych i konkurecyjnych.
Wlosi tez sa usmiechnieci ,mysle ze bardziej od anglikow.
Zgłoś Odpowiedz
T.
09:56 [25.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:46 [25.02.2009]
--
http://www.jestemdobry.pl
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:12 [25.02.2009]
skadinad moj brat skonczyl bankowosc w Kuzminskim a jego praca magisterska z dwu uczelni (Bradford i Kuzmninski) byla na takim poziomie, ze edutowalam przez 3 tygodnie i dalej jest smiech na sali.
i to nie jesgo nawet wina: jest tylko bezrozumna ofiara systemu.
Zgłoś Odpowiedz
piotr34
12:17 [25.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:56 [25.02.2009]
Przecież większośc banków to odłamy zachodnich instytucji .W Polsce wykręcają klientów jak mokrą ścierkę ,na zachodzie te numery by nie przeszły.Myślę że wina leży po stronie naszych, pożal się boże,menadżerów . Polak jak zawsze świętszy od papieża.A nasze państwo ma obywatela głęboko... . Istnieje chyba jakas instytucja powołana do kontroli banków.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:47 [25.02.2009]
Dlaczego kredyt w PKO BP mimo cięcia stóp ani drgnie w dół?Jest nawet wyższy niż w kwietniu 2008.Jaką mam korzyść z cięcia stóp procentowych.Gdy stopy idą w górę-mój kredyt też .O tym PKO BP nie zapomina.Jednym słowem DRAŃSTWO!!!!Nie polecam nikomu PKO BP.
Zgłoś Odpowiedz
Yogi
14:46 [25.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
AntyAntyKontra
16:18 [25.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:22 [25.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:40 [25.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:57 [25.02.2009]
rozumiem ze potrzebne mieszkanie czy samochod i kredyt ulatwia szybkie nabycie tych dobr - ale na to powinni sobie pozwolic tylko mieszkancy stolicy i najwiekszych miast oraz kapitalisci, dla reszty to zbyt ryzykowne,
zgadzam sie ze baki w Polsce to swieta krowa, pojedynczy klienci sa wobec tych instytucji bez szans,
NIE KORZYSTAC to moja rada,
Zgłoś Odpowiedz
TomekAtomek
22:16 [25.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:37 [25.02.2009]
dowiedz się czegoś, a potem pisz
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:48 [26.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:15 [26.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:13 [26.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:17 [26.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:09 [26.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:33 [26.02.2009]
Gość
Przyjazne i uczciwe banki w UK to bujda. Niektóre wewętrzne przepisy wymyślaja chyba jakieś żydki czy ciapki którzy są najlepsi w naciągactwie. Mam konto w brytyjskim Nat West'cie i nie jest darmowe tylko kosztuje mnie 2 funty miesięcznie. Darmowe są tylko te przelewy które są zapisane na koncie jako stałe zlecenia zapłaty, gdy oststnio chciałem złożyć "takie normalne, jednorazowe" zlecenie przelewu dowiedziałem sie że będzie mnie to kosztowało 20-parę funtów i ze to normalna cena we wszystkich bankach. NIe mam mozliwosci debetu, bo nie chciałem, ale gdy oststnio zabrakło mi przez nieuwagę środków na przelew (stałe zlecenie) dostałem bez rzadnego powiadomienia (nie było tez zadnych informacji o tym w regulaminie) koło 30stu funtów kary za brak srodków na ten przelew i drugie tyle za POTENCJALNY debet, bo tak naprawdę tego debetu nie było bo przelew nie wyszedł z powodu braku środków... to ma byc uczciwe podej
Zgłoś Odpowiedz
Gość
23:59 [26.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
areqw
12:07 [01.03.2009]
http://inwestujwsieb(…).com/
Zgłoś Odpowiedz
Gość
07:39 [02.03.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Emilos
19:42 [11.05.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:32 [08.10.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
07:49 [20.01.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
23:16 [13.04.2010]
P.S.
Nie jestem jedynym klientem tego banku któremu wsiąkła kasa nie wiadomo jak i gdzie jest n