Jak kontrolować ryzyko inwestycji
Wojciech Suchomski | Czwartek [05.02.2009, 02:16]
15 komentarzy / Skomentuj
„Człowiek, który nie wie co ryzykuje, ryzykuje wszystko!” – przysłowie chińskie.
Załóżmy, że na upatrzonych przez nas akcjach pojawił się sygnał kupna (opisywany w poprzednich częściach cyklu Inwestowanie od podstaw ">i zdecydowaliśmy się wejść na giełdę. Ponieważ ostatnio na giełdzie dominuje silny sygnał spadkowy, panuje bessa, chwilowo trudno o sygnał kupna jakichkolwiek akcji spółek. Sięgnijmy więc do przykładu historycznego, sprzed kilku lat, kiedy polskie akcje jeszcze drożały.
Załóżmy, że jest 8 grudnia 2005 r. i chcemy pomnożyć portfel o wartości 30 tys. zł. Najwyższa strata, jaką jesteśmy w stanie zaakceptować, to 1% portfela, czyli 300 zł. W omawianym przykładzie wybraliśmy jedną z największych i najbardziej płynnych spółek na warszawskiej giełdzie, czyli KGHM, światowego potentata w produkcji miedzi i srebra.
8 grudnia 2005 KGHM zakończył notowania ceną 56,3 zł. Od ponad miesiąca firma znajdowała się w trendzie rosnącym, z niewielkimi odchyleniami w górę i w dół.
Takie zabezpieczenie nazywa się stop-loss i program do obsługi rachunku przez internet wykona je automatycznie. Jeśli ustawimy stop-loss, akcje zostaną sprzedane nawet wtedy, kiedy będziemy wylogowani. Dodatkową korzyścią z takiego zabezpieczenia jest to, że już w momencie rozpoczęcia inwestycji mentalnie przygotowujemy się na ewentualny „czarny scenariusz” oraz że robimy to w sposób przemyślany, bez emocji.
Mamy 10 lutego, minęło 45 sesji i ponownie wyliczamy ryzyko. KGHM kosztuje 70,1 zł, mimo że jeszcze dwa tygodnie temu kosztował 83,5 zł! .
Przed ryzykiem gwałtownego spadku cen akcji chronił nasz kapitał tzw. kroczący stop-loss (ang. trailing stop-loss), przesuwany w górę wraz z każdym wzrostem ceny akcji. Przez 45 sesji stop-loss znajdował się 6,7% poniżej ceny z dnia poprzedniego. Ponieważ panował silny trend rosnący, zlecenie nie zostało uaktywnione. Ale 29 stycznia trend rosnący się załamał. Jak widać na poniższym wykresie, stop-loss (czerwona linia) uaktywnił się 31 stycznia przy cenie 78 zł, około 5 zł poniżej szczytu. Potem akcje nadal traciły na wartości. Widać, że gdyby nie było tego zabezpieczenia, stracilibyśmy dużo więcej. Nie warto więc czekać w nieskończoność „a może akcje odbiją”, tylko sprzedawać wtedy, kiedy ryzyko przekracza dopuszczalną wielkość (mierzoną np. odchyleniem standardowym).
W powyższym przykładzie, 8 grudnia zainwestowaliśmy 4560 zł, ryzykując tylko 300 zł (1 procent kapitału). Cena zakupu akcji wyniosła 56,3 zł, a stop-loss wynosił 6,7% ewentualnego spadku. Kurs akcji wzrastał przez 7 tygodni, ale jednocześnie zaczęło wzrastać ryzyko, mierzone odchyleniem standardowym. 31 stycznia nastąpiło załamanie kursu KGHM, uruchomił się stop-loss i akcje zostały sprzedane po 78 zł. Przez 7 tygodni zarobiliśmy 21,7 zł na akcji, czyli w sumie 1757 zł. Jest to prawie sześciokrotnie więcej niż 300 zł, które zaryzykowaliśmy. Całkiem przyzwoita relacja zysku do ryzyka.
Pytanie: Akurat w tym czasie cena KGHM wzrastała, a co by się stało gdyby spadała?
Odpowiedź: Gdyby kurs akcji spadł o 6,7%, uruchomiłby się stop-loss i stracilibyśmy tylko 1 procent kapitału. Nawet gdyby KGHM nadal spadał, my już znaleźlibyśmy inne akcje, zamiast w nieskończoność grzęznąć w nieudanej inwestycji.
Pytanie: Rzeczywiście ryzykowaliśmy tylko 1% portfela, ale pozostałe pieniądze leżały odłogiem!
Odpowiedź: Gdybym wprowadził do gry jeszcze inne spółki, nasze przykładowe wyliczenia bardzo by się skomplikowały. Pieniądze nie mogą leżeć odłogiem, dlatego z pewnością zostałyby zainwestowane w inne papiery.
Pytanie: A jeśli zarówno akcje KGHM, jak i kursy innych spółek też by spadały?
Odpowiedź: Wybierając spółki, szukamy firm należących do różnych branży gospodarki. Jeśli kupujemy dwie firmy naftowe, zależne w jednakowym stopniu od ceny ropy naftowej, narażamy się na podwójne ryzyko. Dlatego dobierając spółki, wyliczamy korelację między notowaniami ich akcji. Najlepiej aby korelacja była odwrotna (minus 1), to znaczy kiedy jedna akcja drożeje, inna tanieje. Kiedy wynosi 0, wtedy nie ma żadnej korelacji między notowaniami obu akcji.
Pytanie: Dlaczego nie sprzedaliśmy akcji KGHM, kiedy kosztowały 83 zł? Zarobilibyśmy jeszcze więcej!
Odpowiedź: Tak, ale wtedy nie wiedzieliśmy że akcje osiągnęły szczyt. Wyobraź sobie swoją frustrację, gdyby akcje nadal drożały, powiedzmy do 90 zł, a Ty byś je sprzedał po 83 zł! Sygnałem sprzedaży był spadek ceny akcji do poziomu stop loss, czyli na zaakceptowanym wcześniej poziomie ryzyka.
Komentarze Czytelników (15)
Zgłoś Odpowiedz
Housik.pl
09:14 [05.02.2009]
www.housik.pl
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:22 [05.02.2009]
Może, dlatego że obecne odchylenia standardowe są większe?
A czy nie jest tak, że im wyższe odchylenie sandardowe tym większa szansa gwałtownego wybicia i wzrostu cen akcji?
Zgłoś Odpowiedz
inwestorgpw.blogspot.com
10:44 [05.02.2009]
inwestorgpw.blogspot.com
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:50 [05.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
hukers
08:31 [06.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Peterson
10:38 [06.02.2009]
Co ostatecznie wyjdzie ,że nasze ryzyko inwestycji będzie znacznie większe niż zakładane z odchylenia standardowego, a o tym ten artykuł nie powiedział.
Zgłoś Odpowiedz
Radek
12:47 [06.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:50 [06.02.2009]
GLOSUJCIE NA WISLE KRAKOW !! RUCH PROWADZI , NASZA WISLA MUSI BYC PIERWSZA
Zgłoś Odpowiedz
Gość
08:03 [07.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:51 [07.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
08:51 [11.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:42 [11.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:23 [11.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:23 [12.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:15 [20.02.2009]