Czy grozi nam hiperinflacja?
Zbigniew Papiński | Sobota [31.01.2009, 13:05]
60 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Analitycy banku inwestycyjnego Morgan Stanley ostrzegają, że gospodarce amerykańskiej oraz europejskiej grozi hiperinflacja. Hiperinflacja występuje, gdy średnia miesięczna inflacja przekracza 50%. Tradycyjnie jest ona spowodowana przez całkowite załamanie systemu finansowego danego kraju oraz olbrzymi deficyt budżetowy łatany przez niekontrolowaną emisję długu oraz szalony dodruk pieniądza.
W najbliższych nam czasach znamy przykład Zimbabwe, gdzie aktualnie stopę inflacji nawet ciężko oszacować, ale skala sięgnęła milionów procent rocznie. Najnowszy, opublikowany 29 stycznia 2009 roku kurs dolara amerykańskiego do dolara z Zimbabwe wynosi według departamentu skarbu ONZ 1:150 000 000 000 000 000. Największą w historii hiperinflację odnotowano na Węgrzech zaraz po II wojnie światowej, gdzie w obiegu znajdował się na przykład banknot o nominale … 100 trylionów pengo i dopiero po wprowadzeniu forinta w 1946 roku zatrzymano dalszą degrengoladę. W Polsce przeżyliśmy dwa takie okresy: jeden zaraz po odzyskaniu niepodległości zastopowany przez reformy Grabskiego i ostateczną zamianę marki polskiej na złotego w 1923 roku, a drugi już w bliższych nam czasach, niecałe 20 lat temu za pomocą planu Balcerowicza zakończony denominacją złotego na początku 1995 roku (10 000:1). Zatem hiperinflacja nie jest nam zjawiskiem zupełnie obcym.
Morgan Stanley zauważa, że w dobie obecnego kryzysu nawet najbardziej nieprawdopodobne scenariusze potrafią się zamienić w prawdziwy koszmar realnego świata. Określa się je za pomocą modnego pojęcia czarnych łabędzi (wprowadzonego przez Taleba), czyli zjawisk, które praktycznie nie powinny się pojawić zgodnie z modelami ekonomicznymi, a jednak co chwila występują powodując zakłopotanie wśród analityków i spustoszenie w portfelach naiwnych inwestorów.
Na szczęście szanse na pojawienie się powszechnej hiperinflacji wydają się stosunkowo niskie, choć z drugiej strony na co najmniej wysoką inflację, taką jak w latach siedemdziesiątych w USA, są całkiem spore. W końcu zarówno Bank Rezerwy Federalnej jak i europejskie banki centralne hołdują teraz zasadzie szalonego dodruku pustego pieniądza, który ma ratować świat finansowy przed ostatecznym krachem. Co więcej, w czasie spowolnienia gospodarczego maleją wpływy budżetowe i rządy będą musiały ratować się emisją długu, którą pokryją spadające dochody. Dołóżmy do tego plan Obamy czy chińskich władz, według których gospodarki zostaną pobudzone między innymi budową infrastruktury, a mamy kolejny impuls inflacyjny w postaci drożejących surowców.
W Polsce dochodzi do tego jeszcze ryzyko walutowe. Na razie sytuacja wciąż jest stabilna i w dodatku korzystna dla eksporterów, ale po przekroczeniu pewnego progu ceny gwałtownie skoczą – przykładowo zabójczą mieszanką może być dla cen benzyny utrzymywanie się czy wręcz dalsze umacnianie dolara i ruch powrotny kursu ropy naftowej. Teraz cena baryłki wciąż oscyluje wokół 40 dolarów, lecz przecież w zeszłe wakacje było blisko 150 i na przykład korekta rzędu 50% spadku do poziomów 90-100 dolarów nie byłaby niczym nadzwyczajnym.
Morgan Stanley proponuje dmuchać na zimne i zabezpieczyć się na wypadek takiego czarnego scenariusza. Kiedy upadał komunizm prostym rozwiązaniem dla nas było kupowanie dolarów, teraz takiej opcji raczej nie warto rozważać jako bezpiecznej strategii. Logicznym wyjściem wydaje się szukanie realnych aktywów, nie papierowych, ale nie jest to takie proste. W końcu nieruchomości wciąż krążą ledwie kilkanaście procent niżej od szczytów sprzed niecałych dwóch lat i nie wróciły jeszcze do cen z 2004 roku. Rynek giełdowy też jest wielką niewiadomą również od strony fundamentalnej, przynajmniej póki nie poznamy choćby raportów za ostatni kwartał 2008 roku. Wygląda na to, że choćby za część środków powinniśmy rozważyć zakup surowców i metali szlachetnych czekając na korektę na tym obecnie parabolicznym rynku (na przykład złoto zdrożało w naszej walucie aż o 25% zaledwie w miesiąc).
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (60)
Zgłoś Odpowiedz
jestemdobry.pl
13:14 [31.01.2009]
--
http://www.jestemdobry.pl
Zgłoś Odpowiedz
OWNER
13:18 [31.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:01 [31.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:04 [31.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
yot
14:51 [31.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Adi
14:56 [31.01.2009]
Realny jest scenariusz zwiększonej inflacji ale w jakiś ludzkich granicach 7-10 procent max, to może być zjawisko podobne do tego z końca lat 70-tych, ale jak się porównuje USA do Zimbabwe, czy w ogóle wymienia w kontekście tego problemu to jest to zabieg psychologiczny, by celowo zaostrzyć jakiś temat, wywołać szok. To chyba sam autor artykuł wpadł na taki pomysł, żeby połączyć wątki inflacji z nieludzką inflacją w Zimbabwe. Obama to nie Mugabe.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:05 [31.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
inwestorzy
15:39 [31.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:50 [31.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
inwestorgpw.blogspot.com
16:18 [31.01.2009]
inwestorgpw.blogspot.com
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:24 [31.01.2009]
Jakie to niecałe 20 lat? Chyba niecałe 15!
Zgłoś Odpowiedz
kon-donek
18:03 [31.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
waldzik
18:19 [31.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:46 [31.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:36 [31.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:48 [31.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:51 [31.01.2009]
Strata:ok: 40% w stosunku do realnej ceny surowca. Jeśli do tego dodamy spore wahania kursowe PLN/USD (cena złota określana jest w usd) i to że aktualnie za chwilę złoto osiągnie maksymalny poziom (900-1000$ za uncję) to niestety dochodzimy do wniosku, że zakup sztabek, tudzież monet bulionowych jest jedną z najgorszych inwestycji.
Zgłoś Odpowiedz
GURU
20:55 [31.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:56 [31.01.2009]
Książki to nie surowce mappecie!
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:57 [31.01.2009]
http://www.housik.pl(…)c_800
Zgłoś Odpowiedz
GURU
21:00 [31.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Maszyna
23:35 [31.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
23:51 [31.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
00:05 [01.02.2009]
Nie wiem kto co napisal i tu mas zracje gafa ...
Obie firmy wywodza sie z tej samej rodziny i kiedys byly polaczone bcy moze stanie sie to spowrotem...
Moragn Stanley niech pilnuja swojej deflacjii bo cienko pierdza..
Zgłoś Odpowiedz
Gość
00:08 [01.02.2009]
Caly swiat ich slucha niestety... bo swoimi pol slwokami robia ogroman kasa a to tylko o to chodzi nie o swiat a o kase...
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:26 [01.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:31 [01.02.2009]
"Plan Balcerowicza, program stabilizacji gospodarki i przekształcenia polskiego systemu gospodarczego opracowany w 1989 przez ówczesnego ministra finansów i wicepremiera L. Balcerowicza. Głównymi celami planu Balcerowicza było doprowadzenie do wewnętrznej wymienialności złotego, zrównoważenie budżetu państwa i sprawowania kontroli polityki monetarnej, utrzymanie stabilnego kursu wymiany walut, zwalczanie inflacji i szybka prywatyzacja."
Tak samo się inny mądry wypowiada o wikipedii i hiperinflacji ...
Zgłoś Odpowiedz
p100
11:08 [01.02.2009]
RODACY NIE WYWALAJMY PIENIĘDZY, PO CO NAM CHIŃSKIE BADZIEWIE? ZASIARCZONA ROPA OD WIELKIEGO BRATA ?TRANSGENICZNA SOJA Z ZIEMI ZAWSZE NAM OBIECANEJ?
Mamy własne surowce naturalne, przemysł wtórny też dostarczy nam substratów, podczas szantażu "kurkiem"- powinniśmy podziękować BRATUza współpracę, polskie rolnictwo jest w stanie wyprodukować na nasze potrzeby spożywcze jak i energetyczne.
ps Kraj zarabia eksportując produkty czy importując?- nasze kopalnie są zamykane a z kąd mamy węgiel, przed rokiem byliśmy eksporterami cukru dziś wiemy, że nam braknie i do tego zapłacimy karę za nadprodukcję,można tak wymie
Zgłoś Odpowiedz
RR
11:12 [01.02.2009]
Czyli krótko mówiąc - czeka nas armagedon, to ja idę przygotować słoiki pod ewentualne przetwory i czekam do wiosny. Trzeba się jakoś przygotować na ten koniec świata.
Pozdrawiam.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:19 [01.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
p100
11:23 [01.02.2009]
może coś pro eko, przemysł wtórny, bioenergia
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:29 [01.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:33 [01.02.2009]
Poczytaj o forexie i się nie ośmieszaj swoją ignorancją. Wiedza nie boli.
Poza tym widać, że jesteś teoretykiem-golasem, bo monety i sztabki skupuje na przykład NBP oraz możesz sprzedać na allegro, a tylko leszcze chodzą do jubilera z ruskimi pierścionkami z kiepskiego złota.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:37 [01.02.2009]
i rodacy wracają do polski po zasiłek
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:45 [01.02.2009]
Niestety masz rację.Ja to przerabiałem już prawie 30 lat temu.Kupowałem w 1980 po 800$ (w związku z napięciami USA-Iran) i po paru latach jak mnie przycisło to sprzedawałem po poniżej 300$.
Tak samo zgadzam się z tobą w stu procentach,że zawsze trzeba się liczyć z ceną złomu i to w kantorze,bo praktycznie innych możliwości nie ma.O biżuterii to należy w ogóle zapomnieć.Liczy się sam metal i jego waga.A rekordy
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:20 [01.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:22 [01.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:34 [01.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:16 [01.02.2009]
Bardzo dobrze Jasiu. Uniknąłeś większych błędów ortograficznych. Na następnej lekcji przerobimy wyłączanie capslocka.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:50 [01.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:09 [01.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:10 [01.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:15 [01.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:19 [01.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość emigrant
18:39 [01.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:44 [01.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:39 [01.02.2009]
nadajesz sie z tym troche przyciężkawym dowcipem do PiS,tam juz jeden geniusz z mównicy sejmowej w podobny sposób się produkował
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:48 [01.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Kris
22:05 [01.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
08:39 [02.02.2009]
jestemdobry.pl
Jak narazie to w krajach dotknietych kryzysem grozi raczej deflacja. W UK ceny spadaja, az milo. Szkoda tylko, ze korzystaja na tym ci, ktorzy jeszcze maja prace.
Mieszkam w Leeds i nie widzę by ceny realnie spadały. Jest wręcz przeciwnie, dzięki niskiemu kursowi funta względem euro ceny podniosły się o 7-10% realnie. I to są oficjane dane z departamentu.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:19 [02.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Alu
12:28 [02.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:10 [02.02.2009]
Jak poleci USA to polecą wszyscy jako pierwsze Chiny potem Indie potem reszta Azji i Europa
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:10 [02.02.2009]
Jak poleci USA to polecą wszyscy jako pierwsze Chiny potem Indie potem reszta Azji i Europa
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:42 [02.02.2009]
Zgadzam się, Bank rezerw Federalnych dodrukuje ile będzie chciał, nikt go nie ogranicza, są przecież prywatnym przedsiębiorstwem. I tak przerzucą własny kryzys na resztę Świata, co od dość dawna już robią.Ale nie myślcie, że to w obronie obywateli USA. To właściciele BRF chronią siebie i już wymyślili, jak na tym zarobią zanim wywołali kryzys....
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:00 [02.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:01 [02.02.2009]
Zgłoś Odpowiedz
gooooooosc
18:51 [10.02.2009]
sam jestes mappet, do czytania a nie jak ty, do składu makulatury
Zgłoś Odpowiedz
Housik.pl
08:59 [21.03.2009]
www.housik.pl - mieszkanie z pomysłem
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:50 [06.10.2009]
Brawo!!! Wreszcie sensowny odzew na powyższe brednie. Skoro wg powyższego forumowicza inwestycja w z