Umiesz liczyć? Licz na siebie!
Wojciech Suchomski | Poniedziałek [29.12.2008, 13:48]
31 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Przez całe wieki o starszych i niedołężnych ludzi troszczyły się ich dzieci. Im więcej dzieci miał starszy człowiek, tym spokojniej patrzył na jesień życia. Na państwowe emerytury mogli liczyć tylko weterani wojenni. W latach 80-tych XIX wieku kanclerz II Rzeszy - Otto von Bismarck - stworzył system zabezpieczeń emerytalnych, na którym opierają się obecne systemy emerytalne. Od czasów Bismarcka wszyscy pracujący płacili dodatkowy podatek, z którego finansowano emerytury, przysługujące osobom, które ukończyły 70 lat. Ponieważ młodych ludzi ciągle przybywało, takie systemy notowały ciągłe nadwyżki, z czasem obniżono też wiek emerytalny. Często nadwyżki przejadano, tak jak działo się to w latach PRL-u. Wraz z rozwojem zabezpieczeń emerytalnych potrzeba posiadania potomstwa, które zapewni nam byt na starość, zanikła. Ponieważ obecnie ludzie coraz więcej pracują i płacą coraz wyższe podatki, wychowywanie dzieci jest obecnie motywowane potrzebami emocjonalnymi, a nie koniecznością materialnego zabezpieczenia starości. Mało kto ma obecnie więcej niż dwoje dzieci, ponieważ system ekonomiczny, w którym żyjemy, gwarantuje wypłatę naszych emerytur. W zamian musimy na niego płacić wyższe podatki, niż nasi przodkowie i więcej pracować, mimo automatyzacji produkcji, rozwoju rolnictwa i innych zdobyczy cywilizacji.
10 lat temu próbowano usprawnić działanie systemu emerytalnego w Polsce, wprowadzając prywatne systemy emerytalne. Obiecano nam, że płacone składki pozostaną naszą własnością, po przejściu na emeryturę będziemy mogli wypłacić je jednorazowo, lub kupić emeryturę, a po naszej śmierci zgromadzony kapitał odziedziczy rodzina. Chyba nie wszystko poszło po myśli planistów, ponieważ niedawno postanowiono zmienić reguły gry. Pewien obywatel potraktował poważnie obietnicę, że składki emerytalne są jego własnością i odmówił ich płacenia. Sprawa dotarła aż do Sądu Najwyższego, który orzekł, że obywatel się myli, składki na ubezpieczenie społeczne są własnością państwa i nie można się wymigać z tej daniny. W tym roku (w sierpniu) rząd postanowił ponadto, że po osiągnięciu wieku emerytalnego jedyną możliwością będzie wykupienie emerytury w zakładzie emerytalnym, nie będzie możliwości wypłaty kapitału ani jego dziedziczenia przez rodzinę. Zastanawiam się, kto zostałby w II filarze, gdyby dzisiaj eksperymentalnie rząd powiedział: "jeśli chcecie, wypłaćcie Wasze składki". Całkiem prawdopodobne, że nikt by nie został.
Tak więc politycy zadecydowali, że musimy odkładać na swoje emerytury, nie mając możliwości dysponowania kapitałem, ale mając mglistą nadzieję, że za kilkadziesiąt lat otrzymamy z niego jakieś wypłaty. Wiele wskazuje na to, że przyszła wysokość emerytur może rozczarować, a system emerytalny będzie coraz droższy w utrzymaniu. Bezlitośnie wskazuje na to demografia, która nieuchronnie rozłoży nasz system emerytalny. Niby od dawna wiadomo, że przybywa emerytów, za to coraz bardziej ubywa ludności w wieku pracującym. GUS publikuje raporty, ale pokutuje pogląd, że "jakoś to będzie". Można się spodziewać, że za kilka lat będzie za późno i konieczne będą ostre cięcia budżetowe w innych dziedzinach, bo politycy jak zwykle ockną się za późno.
Kilka liczb. GUS prognozuje, że liczba ludności w wieku produkcyjnym zmniejszy się z 24,5 mln w 2007 roku do 20,7 mln w 2035 roku. Obecnie w Polsce pracuje tylko 58% ludzi w wieku produkcyjnym (najgorszy odsetek w całej Europie), i wszystko wskazuje na to, że tak będzie nadal, dlatego w 2035 roku składki emerytalne będzie płaciło tylko 12 mln ludzi (na 36 mln Polaków). To znaczy, że jeden pracujący będzie utrzymywał trzech ludzi, w tym siebie. Polska nie posiada wielkich rezerw kapitałowych, czy bogactw naturalnych, które będą w stanie utrzymać rzeszę emerytów. Nasz kraj nie jest również popularnym miejscem docelowym dla imigrantów, którzy płaciliby składki emerytalne. Oznacza to, że obciążenia podatkowe pozostaną bardzo wysokie, aby móc utrzymać świadczenia społeczne na obecnym poziomie.
Chciałbym wierzyć, że dzisiejsi pracujący odłożą sobie na emerytury solidny kapitał, który zapewni im dostatnią jesień życia. Tak jednak nie będzie. Niedawno indeks giełdowy WIG20 sięgnął poziomu z lat 1997-2000 i od lat przypomina sinusoidę. Długoterminowo w Polsce nie zarabia się na giełdzie, więc dzisiejsi pracujący otrzymają na emeryturze sumę swoich składek pomniejszoną o prowizje wypłacone funduszom emerytalnym (najwyższe prowizje w całej Europie). Ostatnio okazało się, że niewielu Polaków chce wpłacać na Indywidualne Konta Emerytalne (IKE). W 2008 roku rachunki zlikwidowało 120 tys. ludzi. Kiedy przyjrzymy sie systemowi IKE rzeczywiście gra jest niewarta świeczki! Jedyną zachętą do wpłat na IKE jest zwolnienie z "podatku Belki" ale tylko dla wpłat do 9 tys. złotych rocznie (jeszcze miesiąc temu było to tylko 4,5 tys. zł rocznie, dopiero teraz Sejm podniósł ten limit). Zakładając optymistycznie, że zysk z lokat sięgnie 10% rocznie od tych 9 tys. złotych, cała zachęta ogranicza się do 180 złotych rocznie. Po stronie ryzyk jest ryzyko inflacyjnego spadku wartości wpłat, brak kontroli nad tymi środkami, zamrożenie ich do 60 (?), 65 (?), 70 (?) roku życia, ryzyko że któregoś dnia państwo przejmie oszczędności, tak jak to się niedawno stało w Argentynie. No i konieczność płacenia prowizji firmom, które tymi środkami obracają. Być może IKE cieszyłyby się większą popularnością, gdyby przeznaczane tam pieniądze zwolnić z podatku od dochodów osobistych (PIT). Przypomnijmy, że obecnie pieniądze, które trafiają na IKE to pieniądze już po potrąceniu podatków. Samo zwolnienie z podatku od zysków kapitałowych (podatku Belki) to za mało, aby przyciągnąć chętnych. Przy okazji, na spadek zainteresowania IKE wpływa także kryzys zaufania do rządzących i państwa polskiego, które firmuje całą tę ideę.
Coraz bardziej opiekuńcze państwo nakłada na nas coraz to kolejne daniny, odbierając nam motywację do samodzielnego dbania o byt. Zwolennicy systemu wskazują, że płacenie na OFE to dobry pomysł, bo "gdyby ludzie dostali te pieniądze do ręki, przejedliby je, nic sobie nie odłożyli na starość, a potem przyszli z wyciągniętą ręką do państwa". Taka opinia świadczy o kompletnym braku zaufania do mądrości podatników i czyni z nas bezmyślnymi poddanymi państwa. Pod koniec lat 80-tych na taki układ społeczny poszła Nowa Zelandia. Politycy powiedzieli tam: "likwidujemy składki na ubezpieczenie emerytalne, ale swoją starość sami musicie sobie zabezpieczyć". System świetnie działa, przy okazji zaoszczędzono mnóstwo pieniędzy na tamtejszych "ZUS-owskich" urzędnikach. W Polsce ten system też by się przyjął, bo obywatele są przyzwyczajeni do radzenia sobie w trudnych sytuacjach i osobiście wierzę, że sami potrafią się o siebie zatroszczyć. Przykład? 80% bezrobotnych nie ma już prawa do zasiłku i jakoś sobie radzą. To jest 2 miliony ludzi! Podejrzewam, że mając świadomość zbliżającej się emerytury ludzie staliby się bardziej gospodarni, a przynajmniej rodziliby więcej dzieci. ;-)
Pogarszające się wskaźniki demograficzne mogą oznaczać niebawem poważne napięcia budżetowe z powodu spadku liczby pracujących i jednoczesnego (gwałtownego) wzrostu liczby emerytów. Polacy lubią być emerytami - w tym roku dosłownie RZUCILI się na emerytury, masowo na nie przechodząc ze względu na zmianę przepisów. Obecnie 1,1 mln Polaków korzysta z wcześniejszych emerytur. Żaden budżet tego nie wytrzyma przy zmniejszającej się liczbie pracujących. Z powodu spadku liczby młodych ludzi w długim terminie można przewidywać także spadku popytu na mieszkania w miastach (a także mniejszego popytu na meble, sprzęt AGD i wszystko co jest związane z wyposażeniem mieszkań). Według prognoz GUS, nie tylko będzie zmniejszać się liczba ludności Polski, ale wielu z nas będzie przeprowadzać się na tereny wiejskie. Obecnie w miastach żyje 23 mln ludzi, w 2035 roku będzie żyło tylko 21 mln. A zatem ceny mieszkań w miastach spadną, podczas kiedy na terenach wiejskich przejściowo pozostaną na tym samym poziomie.
Sytuacja starzejącej się Europy będzie się pogarszać, jeśli nie zmieni swoich systemów emerytanych. Dużo lepiej ta sytuacja wygląda w Azji (Chiny+Indie), gdzie przybywa ludzi w młodym wieku, gospodarki rozwijają się i nie są tak obciążone wypłatami emerytur dla starszego pokolenia? Co pozostaje młodszym Europejczykom? Wzięcie losu w swoje ręce, zainteresowanie się możliwościami własnych inwestycji i... samodzielne odkładanie na starość.
Komentarze Czytelników (31)
Zgłoś Odpowiedz
gosciu
14:35 [29.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:38 [29.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
kon-donek
14:43 [29.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:48 [29.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Architekt
15:49 [29.12.2008]
"Nowy porządek świata"
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:58 [29.12.2008]
niestety przelicza sie a najlepiej na tym wyjda rzemieslnicy i fachowcy
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:19 [29.12.2008]
A ty to co robol ?
Zgłoś Odpowiedz
LEFF
17:22 [29.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:38 [29.12.2008]
Jezeli za tysiac zlotych wplaconych na ZUS dostaje sie po 40 latach pracy i wiecej ,4 zlote emerytury, to dlaczego ma braknac z tych tysiaca dla jeszcze paru dla ktorych zostanie.Udalo sie okrasc Zusem jako drugim fiskusem, to znow wprowadzono trzeciego fiskusa, pod paplaniem ze to dobrowolne, w tej komunie od lat nic nie jest dobrowolne.Znam takich co placili i zus i krus,ale jak bierzesz jedno to nie dostajesz drugiego,znam dodatkowo takich gdzie listy plac w duzych zakladach poginely, albo sa nieczytelne ale o tym Zydorcza nie dudni.Jedynym co mlodzi moga zrobic to sie jakies wlasne inwestycje ale rzad za dupe
i pod sad za kradziez, ajak sad pierwszy sprawiedliwosci nie nalozy to pierwszy razem z rzadem pod drugi,az do skutku.Prawo i sprawiedliwosc co na to?Zadzwonia po nato!
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:42 [29.12.2008]
Bo w Szwecji rzadza Szwedami Szwedzi, a w Polsce Polakami Zydzi i nigdy nie bedziesz mial w kraju kolonialnym jako niewolnik panstwowy tego co w kraju wolnym,capito?
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:17 [29.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:19 [29.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:26 [29.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
jotkaemm
21:29 [29.12.2008]
Capito-więc trzeba zdzierać skórę i doić to tępe głupie polskie bydło,a jak bydło padnie trzeba robić z bydła mydło.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:46 [29.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
23:42 [29.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
23:49 [29.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:17 [30.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:48 [30.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
a ja nie narzekam
12:13 [30.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:15 [30.12.2008]
BINGO!!!-patrz wpis gostka o ksywce jotkaemm.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:54 [30.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:05 [30.12.2008]
Taki to sobie pożyje, żyć nie umierać, a ja po 40 latach pracy niecały 1000
Zgłoś Odpowiedz
Gość Jasia
19:35 [30.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
08:33 [31.12.2008]
A czy zrobiłeś tak i czy przyniosło to zyski???? Nie mów skoro nie sprawdziłeś tego. Prawda jest inna, Pieniądze należy wydać na trwałe inwestycje - nieruchomości, złoto, dobra trwałe, dzieła sztuki. Trzymanie pieniędzi i inwestowanie w fundusze ZAWSZE skończy się katastrofą. Bo te fundusze są zrobione po to by Cie oskubać. Strata na końcu pewna. Lepiej więc kupić takie dobra trwałe lub wydać na bierząco by Cię Żyd nie oskubał.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:24 [01.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:36 [01.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:37 [01.01.2009]
tak tak tak
Zgłoś Odpowiedz
roughneck
12:48 [02.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
roughneck
12:48 [02.01.2009]
Zgłoś Odpowiedz
koperek
15:40 [03.01.2009]
Oby to ludzie zrozumieli - będzie połowa sukcesu :)