Jak wybrać właściwe akcje i zarobić?
Zbigniew Papiński | Środa [03.12.2008, 13:25]
24 komentarze / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Każdy zainteresowany giełdą i inwestowaniem stoi przed trudnym dylematem, które akcje wybrać, aby zmaksymalizować swój zysk. Od razu trzeba zaznaczyć, że nie ma jednego genialnego systemu, który zawsze gwarantuje nam zarobki. Nawet najlepsza strategia zawsze musi zakładać możliwość pomyłki, a jednocześnie pozwolić nam na wyjście z błędnej pozycji ze stratami, które nie zrujnują naszego portfela. Jeśli ktoś szuka sposobu, żeby zawsze zarabiać, niestety będzie rozczarowany, bo taki nie istnieje.
W takim razie po co w ogóle zawracać sobie głowę giełdą skoro prędzej czy później trafią się nam nieudane transakcje? Odpowiedź jest krótka i zwięzła: bogactwo. Przeciętny człowiek nigdy nie wzbogaci się odkładając pieniądze wyłącznie na lokatach w banku czy obligacjach. Są wyjątki, czyli ludzie, którzy z sukcesami prowadzą własny biznes czy też na przykład wysoko opłacani specjaliści. Ich bieżące wpływy zupełnie im wystarczają na dostatnie życie i raczej nie muszą szukać dodatkowych zysków na przykład na giełdzie. Dla reszty jednym ze sposobów są właśnie akcje. Inwestor, który kupił na przykład akcje KGHMu w 2002 za 20 000 zł 4 lata później mógł je sprzedać z zyskiem ponad 1000% powiększając swoje skromne 20 tysięcy do całkiem pokaźnej sumy 200 000 zł (nawet po zapłaceniu podatku). Oczywiście, zazwyczaj bywa odwrotnie i wielu inwestorów kupiło Miedź grubo powyżej 100 zł i teraz w osłupieniu patrzą na bieżącą cenę, ale to już zupełnie inna historia.
Jeszcze wyższe stopy zwrotu zaobserwujemy na przestrzeni lat na rynkach rozwiniętych. Szczęśliwy nabywca 100 akcji holdingu Warrena Buffeta Berkshire Hathaway za 750 dolarów na początku lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku może przekazać swoim dzieciom pakiet wart dziś … 10 mln dolarów. Takich profitów nie da nam samo odkładanie do skarbonki czy wpłacanie do banku, ale z drugiej strony nie ma co się nawet łudzić, że jest to proste, łatwe i przyjemne.
Dla długoterminowego inwestora powinny liczyć się fundamenty. Spekulant chętnie podłącza się nawet do absurdalnych ruchów na śmieciowych spółkach, ale wiadomo, że śmieci tak samo szybko lecą w powietrze do góry pod wpływem podmuchu wiatru (czy plotki giełdowej), jak za chwilę szybko spadają na ziemię. Analiza fundamentalna zakłada, że badając raporty spółki i przewidując przyszłe zdyskontowane przepływy pieniężne da się ustalić wewnętrzną wartość danych akcji i jeśli są one tańsze niż pokazuje rynek należy je kupować. Jak widać istnieje tu spora doza subiektywności. Optymista może zawyżyć na przykład przychody ze sprzedaży w kolejnych latach, z kolei pesymista zdecydowanie je zaniży.
Oprócz samych cyferek warto też wziąć pod uwagę analizę jakościową. Czy zarząd firmy jest kompetentny? Kim są ludzie kierujący spółką? Na czym przedsiębiorstwo zarabia pieniądze? Jakie posiada przewagi nad konkurencją (na przykład unikalna technologia czy silne marki)? To kilka kwestii do rozważenia. Daytraderzy czasem nawet nie wiedzą w jakiej branży działa dana spółka (często im to nawet nie jest do niczego potrzebne), ale długoterminowy inwestor powinien jednak solidniej odrobić pracę domową.
Zysk z akcji pochodzi ze wzrostu kursu oraz z dywidend. Sporo osób inwestuje kierując się wysokością dywidendy i tutaj od razu ciekawostka. Wczoraj Mark Hulbert zauważył, że przy aktualnych cenach spółki z S&P500 płacą wyższą dywidendę niż można uzyskać z 10letnich amerykańskich obligacji rządowych. Takie zjawisko ostatnio pojawiło się 50 lat temu. W Polsce szukanie spółek płacących sowitą dywidendę jest o tyle utrudnione, że giełda ma krótką historię i poza tym wiele firm potrzebuje środków na rozwój. Z tego ostatniego powodu dość niechętnie dzielą się one zyskami. Atrakcyjna dywidenda powinna odpowiadać przynajmniej lokacie bankowej, a obecnie banki akurat rozpieszczają nas ich poziomem znacznie powyżej WIBORa.
Ciekawą i oryginalną koncepcję rozwinął William O’Neill ze swoim modelem CAN SLIM. Na czym on polega? Każda litera niesie za sobą pewną ideę.
C = Current Earnings, czyli zyski bieżące. Zdaniem O’Neilla powinniśmy wybierać spółki, których zysk w ostatnim kwartale jest wyższy niż w tym samym kwartale w poprzednim roku.
A = Annual Earnings, zyski roczne. Przedsiębiorstwo ma wykazywać stały, istotny wzrost rok po roku w ciągu ostatnich pięciu lat.
N = New, nowa. Może to być jakaś przemiana jaka zaszła w danej firmie – na przykład poszerzenie działalności, zmiany w zarządzie czy też po prostu osiągniecie nowego maksimum ceny akcji.
S = Supply and Demand, podaż i popyt. Autor koncepcji odnosi się do sił kierujących rynkiem giełdowym i które ścierając się doprowadzają do takiego, a nie innego kierunku ruchu cen. Przy okazj O’Neill wskazuje na dużo większy potencjał wśród mniejszych spółek, którym zarówno łatwiej procentowo powiększyć zyski, jak też są one rzadziej analizowane przez instytucjonalnych inwestorów zainteresowanych głównie blue chipami.
L = Leader or Laggard, lider czy outsider. W każdej branży są liderzy, na których należy stawiać i dość marny ogon, który trzeba omijać szerokim łukiem nawet jeśli cena akcji outsiderów pozornie wydaje się atrakcyjnie niska.
I = Institutional Sponsorship, zainteresowanie instytucjonalne. Spółki, w które zaangażowane są przynajmniej 3 duże fundusze w czasie hossy radzą sobie z reguły bardzo dobrze, ale trzeba uważać na okres wyprzedaży, gdy zarządzający potrafią zepchnąć kurs znacznie niżej niż innych.
M = Market Direction, kierunek rynku. Zawsze należy zastanowić się w jakim stadium jest cały rynek. W trakcie bessy nawet najlepsze spółki nie przynoszą satysfakcjonujących stóp zwrotu i nawet osoby, które inwestują bardzo długoterminowo powinny jednak dostosowywać swoją strategię do bieżącej sytuacji.
Najpopularniejszą, a zarazem najszerszą metodą wyboru spółek jest analiza techniczna. Pod tym pojęciem kryje się tak wiele teorii, że w kilku zdaniach nie da się tu wszystkiego zmieścić. Najważniejsze zasady AT brzmią następująco: ceny zawierają wszystkie przeszłe informacje o danym walorze, kursy poruszają się w trendach oraz historia powtarza się. Istnieje całe mnóstwo różnorodnych gałęzi analizy technicznej i warto pamiętać, że często bywa tak, że dwóch analityków patrzących na ten sam wykres potrafi przedstawić zupełnie odmienne opinie. Niektórzy błędnie potem twierdzą, że analiza techniczna jest do niczego, bo nie sprawdziła się opinia tego czy innego inwestora, który dostrzegł na wykresie na przykład formację RGR, a ta ostatecznie wcale nie wystąpiła. AT jest niestety dziedziną z pogranicza nauki i pewnego rodzaju sztuki.
Oprócz podanych wyżej kilku popularnych sposobów, dzięki którym możemy skutecznie wybierać akcje, na których zarobimy, trzeba pamiętać o właściwym zarządzaniu portfelem. Nie wolno dopuścić do sytuacji, aby jedna nieudana transakcja prowadziła do naszego bankructwa. W tym celu warto zastanowić się od razu jaką możemy ponieść maksymalną stratę. Jedynie dość niechętni powinniśmy być w kasowaniu zysków i nie trzeba wcale celować w szczyt, tylko spokojnie podążać za kursem z oddalonym o kilka-kilkanaście procent stoplossem. Mam nadzieję, że ten tekst zachęci czytelników do dalszych samodzielnych badań, bo nagroda jest jak najbardziej wymierna w konkretnych pieniądzach.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (24)
Zgłoś Odpowiedz
f23
13:37 [03.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:21 [03.12.2008]
Coraz lepsze artykuły! Z przyjemnością się czyta...
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:23 [03.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Klomo
14:45 [03.12.2008]
Coś w tym jest, ciekawy art, spojrzenie z troche innego konta czasami może pomuc
Ciekawe ile w tym jest ,,nauki,, a ile ,,sztuki,, albo jeszcze czegoś tam...:-)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:16 [03.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:16 [03.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:16 [03.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:17 [03.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:30 [03.12.2008]
Tekst jak najbardziej dobry i ciekawy.
Zgłoś Odpowiedz
freelander
15:30 [03.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:08 [03.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:22 [03.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:28 [03.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:29 [03.12.2008]
tkn-connect.pl
bluetrek.pl
ridata.pl
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:29 [03.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:31 [03.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:54 [03.12.2008]
piotreksep13
ps autor nie będzie tłumaczył wszystkiego po kolei . Powiem nawet więcej jego przedstawienie problemów z jakimi boryka się chyba każdy z nas jest jak najbardziej poprawne bo zauważcie , że większość tutaj obecnych w momencie zakupów akcji czy też innych instrumentow finansowych zapomina właśnie o tych podstawowych zasadach jakie nam tu Pan Papiński napisał więc tekst jest świetny a jeżeli pana teksty są jak ten trend wzrostowy to może być ciekawie:P
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:55 [03.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:52 [03.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:03 [03.12.2008]
skopiuj i wklej link,tam znajdziesz maila do niego:
http://gielda.onet.p(…).html
Kupiłam jego system i zarabiam.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:03 [03.12.2008]
skopiuj i wklej link,tam znajdziesz maila do niego:
http://gielda.onet.p(…).html
Kupiłam jego system i zarabiam.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:10 [03.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
02:49 [04.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość_mn
16:52 [08.12.2008]