Czy staniemy się drugą Japonią?
Zbigniew Papiński | Poniedziałek [01.12.2008, 13:40]
16 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Lech Wałęsa obiecywał, że Polska stanie się drugą Japonią. Obecnie brzmi to raczej jak klątwa niż zapowiedź lepszych czasów. Cały świat, a szczególnie takie kraje jak USA i Wielka Brytania stoją teraz w obliczu kryzysu, w wyniku którego mogą podzielić los Japonii. Zagrożenie wydaje się znacznie bardziej podobne niż do często przypominanego Wielkiego Kryzysu lat trzydziestych ubiegłego wieku. Problemy wyglądają dziwnie znajomo, a środki zaradcze także budzą wiele kontrowersji.
Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte XX wieku stały się okresem rozkwitu gospodarki Nipponu. Galopujące ceny ropy naftowej oznaczały triumf małolitrażowych japońskich aut na rynku amerykańskim, a kiedy okazało się, że są one także wyjątkowo trwałe i niezawodne cały świat zakochał się w japońskiej technice. Doskonale widać okres prosperity na wykresie indeksu giełdowego Nikkei 225.
Najpierw należy wrócić do pytania czemu w ogóle porównywać sytuację Japonii z resztą świata. Jakie są podobieństwa? Przede wszystkim Japonia przeżyła okres pompowania balona spekulacyjnego nieruchomości i cen akcji, a ze względu na niewielkie rozmiary wysp ta pierwsza w swoim apogeum znacznie przewyższała niedawne ekstrawagancje z Nowego Jorku, Londynu czy na naszą krajową skalę w Warszawie czy Sopocie. Proszę sobie wyobrazić, że metr kwadratowy ziemi w najmodniejszej dzielnicy Tokio – Ginza kosztował w 1989 roku … 1,5 mln dolarów. To się nazywa fantazja.
Tym razem nie doszło aż do takich wynaturzeń, ale w USA i nie tylko, istnieje znacznie większe zagrożenie w postaci bomb z toksycznych aktywów, które już wysadziły bilanse tak wielu banków (a to jeszcze pewnie nie koniec) i raniły odłamkami wielu postronnych obserwatorów. W Polsce mamy dość specyficzną sytuację i zagrożenie dla posiadaczy akcji nieoczekiwanie pojawiło się z zupełnie innej strony, gdy okazało się, że zarządy wielu spółek postanowiły pospekulować na większą skalę na walutach.
Władze Japonii próbowały walczyć z kryzysem w dość podobny sposób jak czynią to teraz banki centralne i władze poszczególnych krajów dotkniętych chorobą subprime. Rząd Kraju Kwitnącej Wiśni aktywnie pomagał bankom pompując do nich środki na całkiem sporą skalę, ale nieporównywanie mniejszą niż obecne bilionowe szaleństwo „bailoutowe”. Aby pobudzić gospodarkę Bank Centralny Japonii obciął stopy procentowe do równego zera. Wcale nie pomogło to za wiele, a co gorsza kraj utknął w stagnacji gospodarczej i deflacji. Czy obecnie szybko spadające ceny surowców świadczące o gwałtownym spadku popytu oraz możliwej recesji wraz z gwałtownymi obniżkami stóp procentowych w większości rozwiniętych państw nie doprowadzą do podobnego rozwoju wypadków? Przekonamy się już z pewnością niedługo.
Warto tutaj zauważyć, że jednak Polska wciąż znajduje się w całkiem niezłej sytuacji. PKB wzrósł o 4,8% w ostatnim kwartale, a stopy procentowe na poziomie 5,75 dają spore pole manewru w razie niekorzystnego rozwoju sytuacji. Pozostaje mieć nadzieję, że jakoś przetrwamy obecny sztorm. Niestety największe problemy leżą poza naszymi granicami. Po pierwsze, macki kryzysu już dosięgły filii zagranicznych firm, które przecież produkują głównie na rynki Eurolandu pogrążonego w regularnej recesji. Po drugie, aktywność zagranicznych banków inwestycyjnych odważnie obniżających prognozy dla Polski na przyszły rok może wskazywać na jakiś spekulacyjny atak na polską walutę. Teraz każdy zainteresowany losami naszej gospodarki i giełdą powinien szczególnie uważnie obserwować właśnie kurs złotego. On powinien dać nam wskazówkę co nas czeka także na giełdzie. Sny o drugiej Japonii czy Irlandii zostawmy politykom, a sami twardo stąpajmy po ziemi, żeby nie zaskoczyły nas Himalaje, które mogą znajdować się za górą, pod którą się teraz wspinamy.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (16)
Skomentuj artykuł
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:01 [01.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
GURU
14:59 [01.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
GURU
15:00 [01.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:17 [01.12.2008]
Kapitalizm wymaga wzrostu, pomnażania dóbr.
Być moze chetnych do brania jest i dużo, ale z czego mają zapłacić, jeśli sprzedajacy posiadają już wszystko? Mozna im pożyczyć, zamienić praktycznie w niewolników, ale nadal nie pomoże to w zwiekszeniu, czy nawet utrzymaniu sprzedaży na oczekiwanym poziomie.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:03 [01.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:52 [01.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:52 [01.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:52 [01.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
stdnt-uk
17:41 [01.12.2008]
Mam pytanie: Co sie stanie jesli stopy procentowe wszystkich krajow swiata beda rowne ZERO?! :-))
Zgłoś Odpowiedz
asesor
18:53 [01.12.2008]
....chyba, że ten "atak spekulacyjny" miałby na celu podwyższenie wartości naszej waluty ;-) To faktycznie moglibyśmy mowić o "drugiej Japonii".
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:09 [01.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
zozo
21:31 [01.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość nipo
05:17 [02.12.2008]
www.ipe.co.pl
Zgłoś Odpowiedz
prałat
22:20 [02.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:31 [03.12.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
00:01 [17.01.2010]