• WIG +0,86%
  • WIG20 +1,38%
  • mWIG40 +0,78%
  • sWIG80 +0,18%
  • FW20 +0,4%
  • NewConnect -0,68%
  • DJI -1,04%
  • NASDAQ -0,7%
  • S&P500 -0,89%
  • NIKKEI225 -0,19%
  • FTSE -0,24%
  • DAX -0,23%
  • DJI Futures +0,31%
  • Ropa Crude +0,51%
  • Ropa Brent +0,64%
  • Złoto +0,24%
  • Srebro +0,86%
  • Miedź +0,93%

Pokaż wszystkie

Czy staniemy się drugą Japonią?

Zbigniew Papiński | Poniedziałek [01.12.2008, 13:40]

16 komentarzy / Skomentuj

Fot. stock.xchng
Kiedyś marzenia, teraz koszmar.

Lech Wałęsa obiecywał, że Polska stanie się drugą Japonią. Obecnie brzmi to raczej jak klątwa niż zapowiedź lepszych czasów. Cały świat, a szczególnie takie kraje jak USA i Wielka Brytania stoją teraz w obliczu kryzysu, w wyniku którego mogą podzielić los Japonii. Zagrożenie wydaje się znacznie bardziej podobne niż do często przypominanego Wielkiego Kryzysu lat trzydziestych ubiegłego wieku. Problemy wyglądają dziwnie znajomo, a środki zaradcze także budzą wiele kontrowersji.

Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte XX wieku stały się okresem rozkwitu gospodarki Nipponu. Galopujące ceny ropy naftowej oznaczały triumf małolitrażowych japońskich aut na rynku amerykańskim, a kiedy okazało się, że są one także wyjątkowo trwałe i niezawodne cały świat zakochał się w japońskiej technice. Doskonale widać okres prosperity na wykresie indeksu giełdowego Nikkei 225.

Klikni, aby powiększyć
W szczytowym momencie dotarł on do 38,957.44 punktów 29 grudnia 1989 roku. Co ciekawe i niemal symboliczne, praktycznie od początku 1990 roku notujemy stałe spadki przerywane korektami. Dziś, blisko 20 lat później, indeks japońskich spółek znalazł się aż 78% niżej od swojego maksimum. Gdyby przyłożyć taką samą miarę do giełdy w Nowym Jorku oznaczałoby to spadek indeksu Dow Jones od maksimów z 2007 roku do zaledwie około 3100 punktów, S&P500 w rejon 350 punktów, a naszych rodzimych WIG oraz WIG20 odpowiednio do okolic 15 000 oraz 900 punktów. Czy to możliwe?

Najpierw należy wrócić do pytania czemu w ogóle porównywać sytuację Japonii z resztą świata. Jakie są podobieństwa? Przede wszystkim Japonia przeżyła okres pompowania balona spekulacyjnego nieruchomości i cen akcji, a ze względu na niewielkie rozmiary wysp ta pierwsza w swoim apogeum znacznie przewyższała niedawne ekstrawagancje z Nowego Jorku, Londynu czy na naszą krajową skalę w Warszawie czy Sopocie. Proszę sobie wyobrazić, że metr kwadratowy ziemi w najmodniejszej dzielnicy TokioGinza kosztował w 1989 roku1,5 mln dolarów. To się nazywa fantazja.

Tym razem nie doszło aż do takich wynaturzeń, ale w USA i nie tylko, istnieje znacznie większe zagrożenie w postaci bomb z toksycznych aktywów, które już wysadziły bilanse tak wielu banków (a to jeszcze pewnie nie koniec) i raniły odłamkami wielu postronnych obserwatorów. W Polsce mamy dość specyficzną sytuację i zagrożenie dla posiadaczy akcji nieoczekiwanie pojawiło się z zupełnie innej strony, gdy okazało się, że zarządy wielu spółek postanowiły pospekulować na większą skalę na walutach.

Władze Japonii próbowały walczyć z kryzysem w dość podobny sposób jak czynią to teraz banki centralne i władze poszczególnych krajów dotkniętych chorobą subprime. Rząd Kraju Kwitnącej Wiśni aktywnie pomagał bankom pompując do nich środki na całkiem sporą skalę, ale nieporównywanie mniejszą niż obecne bilionowe szaleństwobailoutowe”. Aby pobudzić gospodarkę Bank Centralny Japonii obciął stopy procentowe do równego zera. Wcale nie pomogło to za wiele, a co gorsza kraj utknął w stagnacji gospodarczej i deflacji. Czy obecnie szybko spadające ceny surowców świadczące o gwałtownym spadku popytu oraz możliwej recesji wraz z gwałtownymi obniżkami stóp procentowych w większości rozwiniętych państw nie doprowadzą do podobnego rozwoju wypadków? Przekonamy się już z pewnością niedługo.

Warto tutaj zauważyć, że jednak Polska wciąż znajduje się w całkiem niezłej sytuacji. PKB wzrósł o 4,8% w ostatnim kwartale, a stopy procentowe na poziomie 5,75 dają spore pole manewru w razie niekorzystnego rozwoju sytuacji. Pozostaje mieć nadzieję, że jakoś przetrwamy obecny sztorm. Niestety największe problemy leżą poza naszymi granicami. Po pierwsze, macki kryzysu już dosięgły filii zagranicznych firm, które przecież produkują głównie na rynki Eurolandu pogrążonego w regularnej recesji. Po drugie, aktywność zagranicznych banków inwestycyjnych odważnie obniżających prognozy dla Polski na przyszły rok może wskazywać na jakiś spekulacyjny atak na polską walutę. Teraz każdy zainteresowany losami naszej gospodarki i giełdą powinien szczególnie uważnie obserwować właśnie kurs złotego. On powinien dać nam wskazówkę co nas czeka także na giełdzie. Sny o drugiej Japonii czy Irlandii zostawmy politykom, a sami twardo stąpajmy po ziemi, żeby nie zaskoczyły nas Himalaje, które mogą znajdować się za górą, pod którą się teraz wspinamy.

Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.

Komentarze Czytelników (16)

Skomentuj artykuł

Zgłoś Odpowiedz

Gość

14:01 [01.12.2008]

Raczej Rów Mariański niż Himalaje

Zgłoś Odpowiedz

GURU

14:59 [01.12.2008]

BIEDŃI LUDZIE ŃIE WIEDZĄ CO ICH CZEKA -TYLKO ZAL MI ICH...JANUSZ 27-8@TLEN.PL

Zgłoś Odpowiedz

GURU

15:00 [01.12.2008]

PRZEPRASZAM -WKRADŁ SIE BŁAD-JANUSZ27-80@TLEN.PL

Zgłoś Odpowiedz

Gość

15:17 [01.12.2008]

Ile mozna kupic telewizorow, komputerów i lodówek? Ile samochodów i samolotów?
Kapitalizm wymaga wzrostu, pomnażania dóbr.
Być moze chetnych do brania jest i dużo, ale z czego mają zapłacić, jeśli sprzedajacy posiadają już wszystko? Mozna im pożyczyć, zamienić praktycznie w niewolników, ale nadal nie pomoże to w zwiekszeniu, czy nawet utrzymaniu sprzedaży na oczekiwanym poziomie.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

16:03 [01.12.2008]

Chyba nie pod względem czystości..

Zgłoś Odpowiedz

Gość

16:52 [01.12.2008]

dwadzieścia lat minie niedługo od tkz transformacji miałobyć zaciskanie pasa do 1995 roku premier Mazowiecki tak mówił i inni i co po 20 latach ..... 30 procent społeczeństwa na skraju ubóstwa szykujące się bezrobocie i co dalej wielka klapa , brak rodzimego przemysłu ,brak rodzimej gospodarki

Zgłoś Odpowiedz

Gość

16:52 [01.12.2008]

dwadzieścia lat minie niedługo od tkz transformacji miałobyć zaciskanie pasa do 1995 roku premier Mazowiecki tak mówił i inni i co po 20 latach ..... 30 procent społeczeństwa na skraju ubóstwa szykujące się bezrobocie i co dalej wielka klapa , brak rodzimego przemysłu ,brak rodzimej gospodarki

Zgłoś Odpowiedz

Gość

16:52 [01.12.2008]

dwadzieścia lat minie niedługo od tkz transformacji miałobyć zaciskanie pasa do 1995 roku premier Mazowiecki tak mówił i inni i co po 20 latach ..... 30 procent społeczeństwa na skraju ubóstwa szykujące się bezrobocie i co dalej wielka klapa , brak rodzimego przemysłu ,brak rodzimej gospodarki

Zgłoś Odpowiedz

stdnt-uk

17:41 [01.12.2008]

Good! Dobry artykulik. Nalezy dodac ze Japonia ma ujemna inflancje - dlatego stopa procentowa moze byc rowna zeru. Rynek azjatycki wydaje sie najlepsza inwestycja. Jednak trzeba pamietac o zaleznosci Chin od US i odwrotnie. Rozkwit pozostalych azjatyckich krajow przebije kraje Europy.

Mam pytanie: Co sie stanie jesli stopy procentowe wszystkich krajow swiata beda rowne ZERO?! :-))

Zgłoś Odpowiedz

asesor

18:53 [01.12.2008]

jeśli możemy spodziewać się "ataku spekulacyjnego na naszą walutę" to raczej nie grozi nam deflacja jak w Japonii, a inflacja....
....chyba, że ten "atak spekulacyjny" miałby na celu podwyższenie wartości naszej waluty ;-) To faktycznie moglibyśmy mowić o "drugiej Japonii".

Zgłoś Odpowiedz

Gość

20:09 [01.12.2008]

tyle już pisano na ten temat i mówiono, naiwniacy wierzą co pare lat ma być lepiej, minie pare lat znów mówią ma być lepiej. głupota ludzka nie ma granic , polacy u nas nigdy nie bedzie tak jak na zachodzie. nigdy nie bedzie lepiej, niekózy wegetują i dalej bedą wegetować, a jak tego przyczyna to osobny temat. głupcy wierzcie i módlcie się. to jest motto narodu polskiego

Zgłoś Odpowiedz

zozo

21:31 [01.12.2008]

Japonia prawie wszystko eksportują to nie dziwota dlatego polecam www.kupzagrosz.pl dla odrobiny relaksu

Zgłoś Odpowiedz

Gość nipo

05:17 [02.12.2008]

Pogoń za kasą nie daje szczęścia. Ale daje kasę . Tylko czy wszystkim. 2/3 Japonii to góry. Japończycy są Polską zachwyceni. Jest tutaj dużo zielenii i taniej ziemii.To się bardzo im podoba. Też przybywa u Nas staruszków takich jak ja. Japończycy zwiedzając Polske widzą nie zniszczoną , niezabudowaną przyrodę. Na to zwracają uwagę. A co do biznesu. Polecam;
www.ipe.co.pl

Zgłoś Odpowiedz

prałat

22:20 [02.12.2008]

Kapitalizm jest jak choroba nowotworowa, niszczy organizm zwany gospodarką niczym chore tkanki niszczą zdrowie, a symptomy objawiają się w postaci kryzysu, spekulacji, przewidywań, wzrostu bezrobocia, spadku popytu, stegnacji i marazmu społecznego. Tylko czy pacjent - społeczeństwo,wytrzyma kurację, czy może umrze?. Może najwyższy czas na inne lekarstwo, które uleczy tę chorą sytuację.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

21:31 [03.12.2008]

no coz z tego co sobie obserwuje i czytam na forsal, to poki co jestesmy jeszcze daleko od tej irlandii, a co dopiero japonii;)

Zgłoś Odpowiedz

Gość

00:01 [17.01.2010]

jeszcze tylko jeden krok a będziemy pracę wymieniać za konkretne dobra jak w niektórych krajach trzeciego świata ?......

Skomentuj