Bank pokerzysty zbankrutował
Zbigniew Papiński | Niedziela [09.11.2008, 12:20]
11 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku bank Salomon Brothers (obecnie część Citigroup) obwołano królem w handlu obligacjami. Jednym z najważniejszych ludzi (wiceprezes i szef działu) w banku był Lewis Ranieri. To on wymyślił, żeby hipoteki ładnie opakować i sprzedawać jako obligacje. Możemy powiedzieć, że jest on w pewnym sensie ojcem obecnego kryzysu. Zaczęło się dość niewinnie od w miarę prostych instrumentów finansowych aż doszliśmy do wykreowania wirtualnego rynku teoretycznie wartego miliardy, a może biliony dolarów, a w rzeczywistości tyle co funt kłaków.
Atmosferę pionierskich czasów nieomal jak z okresu gorączki złota możemy przywołać czytając książkę Michaela Lewisa „Poker kłamców”, w której opisuje on swoją karierę w Salomon Brothers, gdzie zatrudniono go na stanowisku dealera obligacji. Odnajdziemy w niej niepowtarzalną atmosferę Wall Street, tak świetnie sportretowaną w filmie o tym samym tytule Oliviera Stone`a. Przypomnijmy sobie Michaela Douglasa grającego Gordona Gekko jak mówi do młodego adepta granego przez Sheena „ Potrzebujesz przyjaciela? Kup sobie psa.” Podonie niezapomnianą kwestię znajdziemy w słowach „ Chciwość jest dobra.”
W takiej atmosferze toczy się życie na Wall Street do dziś. Nie liczą się żadne przyjaźnie, ani reguły moralne, najważniejszy jest czysty zysk. Stąd prosta droga do myślenia o klientach jako mięsie armatnim, któremu trzeba sprzedać co się da, aby podreperować słupki. Kompletna deregulacja rynku doprowadziła do takiej sytuacji, że naiwni zostali nabici w butelkę, a dokładniej w różne toksyczne produkty stworzone przez magików z banków inwestycyjnych. Można powiedzieć, że winne są obie strony i po części trzeba przyznać rację oponentom, że nikt nikogo nie zmuszał do zakupu tych dziwnych papierów. Jednak równocześnie zauważmy, że jeśli klient idzie do banku i prosi o jakiś w miarę bezpieczny produkt ze stopą zwrotu powyżej lokaty bankowej, a doradca oferuje mu obligacje hipoteczne wyemitowane przez renomowany bank o ponad stuletniej tradycji na przykład Lehman Brothers z najwyższym ratingiem wystawionym przez agencję Moody`s, to czemu ma zakładać, ze ktoś go naciąga? Obecny kryzys wziął się też stąd, że zaufanie prysnęło jak bańka mydlana i odbudowa pozytywnego wizerunku zajmie bankom całe lata.
Wróćmy na chwilę do książki Lewisa. Jedną z ulubionych rozrywek dealerów był poker kłamców. Wbrew nazwie nie używa się do niej kart. Gra polega na tym, że w kręgu zbiera się kilka osób i każda z nich przyciska do piersi dolarowy banknot. Następnie zgaduje się jakie cyfry pojawiają się na numerze seryjnym banknotów na zasadzie licytacji. Poker kończy się, kiedy wszyscy uczestnicy jednocześnie postanawiają sprawdzić czy ostatni licytujący mówił prawdę czy blefuje. Wtedy albo płacą mu wszyscy po dolarze, a jeśli blefował z kolei on musi wszystkim zapłacić po dolarze. W Salomon Brothers stawki były wielokrotnie większe, a mistrzem gry był John Meriwether. Równocześnie był też mistrzem tradingu. Zamiłowanie do hazardu przeniosło się potem na znacznie wyższy poziom i zainteresowanym polecam, aby sprawdzili co stało się 10 lat temu z funduszem LCTM prowadzonym przez Meriwethera (jednorazowa strata 4,6 mld dolarów).
W Salomon Brothers pracował także Lewis Ranieri, który wymyślił, że łatwo podkręcą zyski sprzedając pożyczki hipoteczne pod ładną nazwą obligacji. W ten sposób przerzucą ryzyko kredytowe z banku na klientów. Jedna grupa bierze kredyt hipoteczny w banku. Następnie opakowuje się go jako obligację i sprzedaje innej grupie, a zysk wędruje do bankierów. Początkowo ustawodawcy amerykańscy oponowali, ale w końcu MBSy zostały zaakceptowane i wszystko ładnie szło dopóki ceny nieruchomości rosły, a co było dalej wiemy już z mediów.
Po latach Lewis Ranieri został prezesem Franklin Bank z Teksasu. Dobrze wiedział co kryje się za lewymi obligacjami i omijał je szerokim łukiem, ale ogólny kryzys dopadł w końcu i jego bank. W piątek 7 listopada Franklin Bank ogłosił bankructwo. Ranieri na pociechę na pewno dostał całkiem sporo banknotów z podobizną Franklina. Ma teraz sporo czasu, aby wieczorami w barze pograć z kolegami w poker kłamców.
Komentarze Czytelników (11)
Skomentuj artykuł
Zgłoś Odpowiedz
hukers
18:15 [09.11.2008]
Jesli chodzi o fundusz LTCM to dodam ze byl on slawny z tego ze zatrudniali tam noblistow i byla to najwieksza w owych czasach porazka pod wzgledem wielkosci straty , a poza tym oprocz meriwethera byl tam jego kolega gutfreud, obaj kierowali solomon brothers a potem podeszli kiedy solomon zostal kupiony przez city. Wczesniej gutfreud wyrzucil ranieriego kiedy sprzedaz obligacji znacznie spadla. Do dzis nie wiedzialem co sie stal
Zgłoś Odpowiedz
hukers
18:17 [09.11.2008]
Historia zatoczyla kolo -chodzi mi o to ze ludzie ktorzy kiedys byli uwazani za bogow rynkow finansowych (salomon brothers byl wielki), ci wszyscy ludzie poniesli porazke. LTCM i franklin zbanlkrutowali pod rzadami tych panów. Jeszcze dodam ze powodem przejecia solomona przez city byla zla kondycja solomona, w ktoryms momencie jeden z traderow zakupil wiecej papieru niz zezwalalo prawo i salomon zaplacil ogromna kare co podkopalo jego aktywa.
Franklin jest juz osiemnastym bankiem w stanach bankrutujacym w obecnym kryzysie. Jakis rok tem FDIC (rzadowy podmiot) trzepal ich za lamanie prawa, robili transakcje niezgodne z prawem. Obecnie stracili plynnosc i FDIC po przejrzeniu bilansu postanowil ich zamknac
Zgłoś Odpowiedz
kams
22:19 [09.11.2008]
Zgłoś Odpowiedz
hukers
14:54 [10.11.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:23 [10.11.2008]
Zgłoś Odpowiedz
poznianak
19:31 [10.11.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:57 [10.11.2008]
Ty glupcze!
Balcerowicz pilnował kasy kiedy szefował FOZZ i doszło do największej afery finasowej III RP.
Chcecie oddac znowu państwo temu nieudacznikowi z marksistowskim doktoratem ?
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:28 [10.11.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:32 [10.11.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:35 [10.11.2008]
Zgłoś Odpowiedz
piotr34
22:10 [10.11.2008]