Trzymaj się planu i zarobisz!
Zbigniew Papiński | Piątek [07.11.2008, 13:30]
6 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Kim jest John C. Bogle? W Polsce jego nazwisko na pewno nie jest znane jak na przykład Warrena Buffetta, ale warto posłuchać wskazówek człowieka, który tak wielce zasłużył się w pomnażaniu nie tyle swojego majątku, ale milionów klientów jego funduszy. Stworzona przez niego grupa funduszy Vanguard od wielu lat zaliczana jest do liderów rynku. Na czym opiera się strategia większości z nich?
Bogle sądzi, że gros aktywnie zarządzanych funduszów nie jest w stanie pokonać rynku reprezentowanego przy pomocy indeksów. Z tego powodu zaproponował znacznie prostsze rozwiązanie – fundusz indeksowy Vanguard, który odzwierciedla skład najpopularniejszego indeksu S&P500. Z czasem gama oferowanych produktów opartych na tej idei znacznie się poszerzyła i można nabyć w ten sposób praktycznie indeksy wszystkich rozwiniętych rynków kapitałowych. Koszty funduszów są niewielkie - w końcu zarządzający nie próbują przechytrzyć rynku, tylko podążają za nim dokonując tylko czasem korekt zgodnych ze zmianami składu indeksów. Badania dowiodły, że w ten sposób znajdują się w górnej połówce funduszy, więc kto chce mieć pewność, że osiągnie wyniki może nie rewelacyjne, ale lepsze od średniej kupuje te jednostki. Zainteresowanych bliżej przemyśleniami Johna C. Bogle`a zapraszam na jego bloga.
W Polsce, jak łatwo się domyślić nie ma żadnego funduszu indeksowego, a tradycyjne akcyjne pobierają oprócz zwyczajowych opłat dystrybucyjnych (te można ominąć) bardzo wysokie za zarządzanie często rzędu 3,5-4% rocznie (jest ona ukryta w codziennych wycenach jednostek uczestnictwa). Osoby, które chciałyby samodzielnie stworzyć sobie tego typu fundusz mogą wykorzystać kontrakty terminowe na indeksy WIG20 oraz mWIG40, jednostki indeksowe MW20 lub certyfikaty indeksowe UCW20AOPEN –wszystkie instrumenty dostępne w biurach maklerskich. Ewentualnie łatwo skomponować sobie dość szeroki portfel pokrywający aż 60% indeksu WIG20 kupując w odpowiednich proporcjach 4 najcięższe z niego spółki: Pekao, PKN Orlen, PKO BP oraz TPSA.
Jedną z podstawowych zasad Bogle`a jest taka, aby każdy inwestor posiadał długoterminowy plan inwestowania i trzymał się go bez względu na niesprzyjające okoliczności. Z wiekiem zmieniają się cele i akceptowalne ryzyko. Jeżeli oszczędzamy na przyszłość dziecka chwilowe zawirowania na rynku akcji nie będą tak dotkliwe jak w sytuacji, gdy pieniądze będą nam potrzebne na przykład za 2-3 lata na zakup działki budowlanej. Każdy przypadek wygląda inaczej, ale generalnie im krótszy okres inwestycji, tym powinniśmy zmniejszać nasze ryzyko. Wracając do założyciela Vanguarda – twierdzi on, że wskazane jest trzymać się prostych rozwiązań. Jedno z podstawowych stanowi utrzymywanie składu portfela mniej więcej według znanego wzoru 100 - nasz wiek= ile procent akcji i innych bardziej ryzykownych aktywów powinniśmy posiadać, a pozostałe środki przeznaczyć na instrumenty bezpieczne jak obligacje, lokaty czy fundusze rynku pieniężnego.
Załóżmy, że trzydziestolatek trzyma 30% portfela na lokatach i 70% w funduszach akcji. Gdyby nie dokonywał w nim żadnych zmian przez ostatni rok, udział funduszów spadłby poniżej 50%, a zatem albo powinien on w takim razie dokupić jednostki funduszy akcji, albo zamienić na nie część środków z lokat. Rzecz jasna jest to duże uproszczenie i rozsądny inwestor powinien wcześniej reagować kasując mocno tracące pozycje, ale właśnie teraz, przy tak niskich wycenach wielu spółek zdaniem Bogle`a pora przegrupować swoje aktywa.
Jednocześnie ostrzega on, ze ryzyko nadal wygląda dość poważnie i jeśli kogoś nie stać na poniesienie jakichkolwiek strat niech poczeka jeszcze trochę aż sytuacja nieco się unormuje. Z drugiej strony ewentualna premia za podjęte dziś odważniejsze decyzje niesie za sobą duży potencjał nadzwyczajnego zysku. Z tego powodu zachęca on do nieco śmielszych prób przestrzegając inwestorów, aby nie wpadli w pułapkę prób zgadywania dołków i górek, co zwykle źle się kończy w ostatecznym rozrachunku. Przekładając jego słowa na nasz rynek można powiedzieć, że na pewno warto podejmować próby zakupów teraz przy 1800 punktów na WIG20, bo w razie kontynuacji odbicia osiągniemy zdecydowanie większe zyski niż przy trzymaniu pieniędzy na najlepszych lokatach. Jednak bessa nie skończyła się jeszcze i 1470,85 wcale nie musi być ostatecznym dołkiem. Kto się nie potrafi z tym pogodzić ucinając straty lub dokupując po coraz niższych cenach powinien spokojnie czekać na koniec zamieszania.
Bogle przestrzega inwestorów przed zbyt szerokim wachlarzem funduszów w portfelu. Rozwadnia on zysk i jest zbyt trudny do kontroli. Podobnie lepiej unikać gwiazd sezonu, które bardzo często w kolejnych latach radzą sobie znacznie gorzej spoczywając na laurach.
Najważniejsze, aby działać według przemyślanego wcześniej planu inwestowania, żeby nie kupować z tłumem za cały portfel akcji przy WIG >60 000 punktów, który również likwidujemy pędząc z szaloną masą, kiedy WIG spada do 25 000 punktów. Przed nami długi weekend i warto przemyśleć swoją strategię, najlepiej w jak najdłuższym horyzoncie czasu, a potem rozbijając ją na coraz krótsze odcinki.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (6)
Zgłoś Odpowiedz
Joos
15:01 [07.11.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:29 [07.11.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:43 [07.11.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:36 [07.11.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:03 [08.11.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:17 [09.11.2008]