• WIG +1,44%
  • WIG20 +1,72%
  • mWIG40 +1,02%
  • sWIG80 +0,54%
  • FW20 +1,66%
  • NewConnect -0,13%
  • DJI +1,09%
  • NASDAQ +2,46%
  • S&P500 +1,6%
  • NIKKEI225 +0,26%
  • FTSE -0,36%
  • DAX +0,06%
  • DJI Futures +0,2%
  • Ropa Crude +1,48%
  • Ropa Brent +2,02%
  • Złoto +0,13%
  • Srebro -0,82%
  • Miedź +1,82%

Pokaż wszystkie

Jest sposób na zabezpieczenie kredytu we frankach!

Wojciech Suchomski | Poniedziałek [03.11.2008, 06:56]

40 komentarzy / Skomentuj

Tydzień temu przy okazji omawiania kredytów walutowych, wspomniałem o możliwości zabezpieczenia opcjami lub kontraktami terminowymi spłat kredytu. Temat wzbudził zainteresowanie, dlatego dzisiaj nieco go rozwinę. Ujmując to w skrócie, artykuł mówi o tym jak zabezpieczyć swój kredyt walutowy wobec zmian kursowych, bez konieczności płacenia za to bankowi.

Kiedy zbierałem materiały do tego artykułu, zadzwoniłem do kilku banków, aby zapytać jak można zabezpieczyć kredyt mieszkaniowy przed ryzykiem walutowym. Niestety, „doradcy” bankowi w ogóle nie rozumieli po co zabezpiecza się kredyt, a opcje walutowe czy kontrakty terminowe to była dla nich czarna magia. Okazało się zatem, że klient nie ma możliwości zabezpieczenia się przed ryzykiem kursowym w banku, w którym bierze kredyt. Gdyby frank gwałtownie zdrożał, tak jak to stało się ostatnio, klient ma dwie możliwości: modlić się, aby kurs spadł z powrotem, albo przewalutować kredyt na złotówki. Z ciekawości przejrzałem także kilka gazet i magazynów pod tym kątem. Jedne doradzały, aby zostawić kredyt we frankach, inne zalecały przewalutowanie, ale nigdzie nawet nie wspomniano o innych (tańszych) możliwościach.

Kiedy zaciągamy walutowy kredyt mieszkaniowy, zostanie on wypłacony po kursie wypłaty (np. 2,36 zł za franka) ale będziemy musieli spłacać go po kursie spłaty (np. 2,49 zł za franka). Różnica 13 groszy nazywa się spreadem i jest zyskiem banku. Mało kto wie, że bank zarabia na tym więcej, niż na marży kredytowej, ponieważ doradcy kredytowi nigdy o tym nie wspominają. Ten temat jest dyskretnie omijany, czasem w planach spłaty kredytu nawet nie ma nawet kursów spłaty! Analizując tabele kursów walut w poszczególnych bankach, możemy wyliczyć ile wynosi dodatkowy zysk banku od kredytów walutowych. Na przykład dla kredytu we frankach szwajcarskich dodatkowy zysk, wynikający z różnicy kursowej wynosi w WBK: 5,7%, PKO BP: 6,1%, Millenium: 7,3%, Santander 7,5%. Mimo tak dużego spreadu, kredyty we frankach opłacają się klientom, ponieważ ich oprocentowanie jest dużo niższe od kredytu złotowego. Posługując się danymi NBP wyliczyłem, że średni kredyt mieszkaniowy w 2008 roku wynosił 237 tys. złotych (100 tys. franków), w ubiegłym roku było to niewiele więcej. Oznacza to, że tylko dzięki różnicom kursowym banki zarabiają średnio 14,5 tys. złotych na każdym kliencie.

Przy okazji warto wspomnieć, że bank zarabia również na marży kredytowej, prowizjach i dodatkowych prowizjach (zgrabnie ukrytych pod nazwą „ubezpieczenie” - obowiązkowe rzecz jasna). Decydując się na przewalutowanie kredytu musimy pamiętać, że w ten sposób bank znów na nas zarobi, chociaż być może na pierwszy rzut oka nie widać tego w planie spłat. Przewalutowanie zawsze podnosi łączną wysokość kredytu. Teraz można zrozumieć, dlaczego bank nie oferuje żadnych innych zabezpieczeń wobec zmiany kursu i dlaczego beztrosko „doradza” klientom przewalutowanie kredytu. To klient, a nie bank, ponosi ryzyko zmiany kursu, a przewalutowanie przynosi dodatkowy zysk.

Co zrobić jednak, aby uniknąć przewalutowania, jeśli miałby powtórzyć się gwałtowny wzrost kursu franka, tak jak to się stało miesiąc temu? Przede wszystkim trzeba podkreślić, że każdy, kto bierze kredyt w obcej walucie, spekuluje na tym. Można zyskać na umocnieniu złotego, ale jeśli waluta zdrożeje, to taki kredytobiorca na tym traci. Oczywiście, rozumiem motywy zaciągania kredytów w walutach (niższe oprocentowanie) i całkowicie to popieram. Ale jeśli biorąc taki kredyt weszliśmy na śliską ścieżkę spekulacji, przynajmniej zabezpieczmy się przed ryzykiem z tym związanym.

Widzę dwie możliwości zabezpieczenia kredytu: kontrakty terminowe na kursy walut i opcje walutowe. Na warszawskiej giełdzie są notowane kontrakty terminowe na kursy euro i dolara, a od października także na kurs franka szwajcarskiego i funta brytyjskiego. Aby kupić kontrakt terminowy na franka, trzeba założyć rachunek inwestycyjny w domu maklerskim. Kontrakty są notowane w jednostkach transakcyjnych po 10 tys. franków. Za każdy kontrakt zapłacimy 9 złotych prowizji oraz 10-procentowy, zwrotny depozyt (np. dzisiaj ok. 2370 zł). Gdyby kurs franka był dokładnie taki sam do wygaśnięcia serii kontraktu, jak w dniu zawierania transakcji, cały depozyt odzyskalibyśmy z powrotem. Gdyby kurs franka rósł, zarabialibyśmy na naszej pozycji walutowej, ale należy pamiętać, że jednocześnie będą rosły nasze raty spłaty kredytu mieszkaniowego. Jest to gra o sumie zerowej, ale decydując się na otwarcie pozycji na kontraktach, pozbędziemy się niepokoju o kursy walut. Przyznaję, że jest to rozwiązanie dla bardziej zamożnych klientów, których stać na zamrożenie pieniędzy w depozycie (dla średniego kredytu byłoby to 23,7 tys. złotych) oraz zapłacenie prowizji (dla średniego kredytu to 90 złotych co 9 miesięcy). Niedawno dowiedziałem się, że jeden z brokerów walutowych postanowił wyjść naprzeciw mniej zamożnym klientom. Taki klient nie będzie musiał kupować kontraktów pokrywających cały kredyt, wystarczy jeśli co miesiąc będzie zabezpieczał wysokość raty kredytu (np. 500 franków). Będzie to wymagało jedynie 120 złotych zwrotnego depozytu oraz 12 złotych prowizji dla brokera. Na razie taka decyzja dopiero jest rozważana (dlatego nie podaję nazwy brokera), w tym tygodniu dowiemy się więcej szczegółów.

Artykuł zaczyna się robić długi, dlatego w skrócie omówię opcje walutowe. Jest to temat rzeka, na temat opcji napisano wiele (grubych) książek, więc nie sposób tu omówić wszystkich strategii opcyjnych. Aby kupić opcje walutowe, najlepiej po prostu zwrócić się do brokerów walutowych (np. XTB Brokers albo Alpha Financial Services). Kupując opcję zapłacimy brokerowi tzw. premię opcyjną, której wysokość zależy od kilku czynników:

• Kursu realizacji opcji (im korzystniejszy kurs, tym droższa opcja),
• Kwoty nominalnej (premia to iloczyn ceny opcji i kwoty nominalnej),
• Czasu życia opcji (im dłuższa seria tym droższa opcja),
• Bieżącego międzybankowego kursu dla danej pary walut,
• Poziomu zmienności na rynku opcji (im większa zmienność, tym droższe opcje).

Muszę przestrzec Czytelników, że brokerzy używają specyficznego, fachowego słownictwa, więc należy wcześniej wiedzieć, o co chcemy poprosić. Jeśli posiadasz kredyt we frankach szwajcarskich i obawiasz się, że kurs tej waluty pójdzie w górę, potrzebujesz opcji CALL na franka. Broker zapyta o kurs wykonania opcji oraz termin jej wykonania. Należy poprosić o opcję wygasającą najszybciej (nie dłuższą niż pół roku) i po cenie jak najbardziej zbliżonej do obecnego kursu. Niestety, na skutek ostatnich zawirowań na rynku walutowym, opcje zrobiły się dość drogie. Kiedy dowiadywałem się o ich ceny w piątek, najwyższa cena wynosiła aż 18 groszy (!), podczas kiedy kilka miesięcy temu było to 3-4 grosze. Tak więc zamiast 3 tys. złotych kilka miesięcy temu, ubezpieczenie średniego kredytu kosztowałoby teraz (przy tej cenie) około 18 tys. zł. Moim zdaniem kupowanie opcji TERAZ byłoby nieopłacalne (droższe od przewalutowania), należy więc poczekać na korzystniejszą cenę. Jeszcze jedna uwaga: nie ma sensu kupowania opcji w przypadku dopiero zaciągniętych kredytów. Nie ma także sensu kupować każdej nowej serii, co trzy miesiące. Opcje powinni rozważyć ci Czytelnicy, którzy zaciągnęli kredyt po wyższym kursie franka i zyskali na wzmocnieniu złotego. Zamiast dokonywać przewalutowania kredytu (na czym zarabia bank), kupujemy tańsze opcje i zyskujemy spokojny sen.

Zaletą opcji jest to, że jesteśmy zabezpieczeni (a raczej nasz kredyt mieszkaniowy) przed niekorzystnym ruchem kursu walut, ale także to że z góry wiemy ile nas to będzie kosztować. Kiedy na rynku jest spokojnie, premia opcyjna wynosi średnio 1,4% zabezpieczanej kwoty, czyli dużo mniej, niż kosztowałoby przewalutowanie kredytu. Wykraczam trochę poza temat, ale dodam, że opcje walutowe są niezbędne eksporterom i importerom, którzy chcą zabezpieczyć kurs walutowy transakcji.

Podkreślam: kiedy masz kredyt w obcej walucie, ani kontrakty walutowe ani opcje walutowe nie służą do tego, aby na nich zarabiać. Ich celem jest zamrożenie wysokości spłaty rat na tej samej wysokości. Wspomniane instrumenty działają jak ubezpieczenie kredytu, aby nie martwić się, kiedy nagle kurs franka poszybuje w górę, a bank prześle wyższe raty spłat. Są też generalnie tańsze, niż przewalutowanie kredytu.

Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu. Autor nie współpracuje, ani nie reprezentuje w żaden sposób wymienionych w artykule instytucji.

Komentarze Czytelników (40)

Zgłoś Odpowiedz

Gość

10:18 [03.11.2008]

"Będzie to wymagało jedynie 120 złotych zwrotnego depozytu oraz 12 złotych prowizji dla brokera. Na razie taka decyzja dopiero jest rozważana (dlatego nie podaję nazwy brokera), w tym tygodniu dowiemy się więcej szczegółów."
Z niecierpliwością czekam na taką informację... Podejrzewam, że nie ja jeden.

Zgłoś Odpowiedz

cyrk, mocium panie

10:30 [03.11.2008]

Ładnie, ale kółeczko się zamyka, bo jak masz kasę, to nie bierzesz kredytu, a jak kasy nie masz, to bierzesz kredyt, a udział własny, jaki wymaga bank, najcześciej pożera całe dotychczasowe oszczędności, więc kolejnych 15, czy 20 tysiaków w gotówce już nikt raczej nie ma. Czekamy dalej na realne propozycje od brokerów.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

13:38 [03.11.2008]

Franki sa raz wyzej raz nizej , Wiec to sie wyrowna po kilunastu latach. Ja mialam 10 lat i nie zaluje ze przewalutowalam ze zlotego na franka wlasnie.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

16:35 [03.11.2008]

Zgrabnie zasygnalizowany i przystępnie podany temat. PLUS.

Zgłoś Odpowiedz

Kamil

18:08 [03.11.2008]

Panie Wojtku, ja jestem właśnie takim laikiem, dla którego przygotowywał Pan tekst. Temat świetny, sposób omówienie równiez. Niestety zapomniał Pan wyjasnić co się dzieje w przypadku kontraktu terminowego, gdy kurs franka spada. Domyślam się, że tracimy proporcjonalna część depozytu.

Pytanie 1) Kontrakty terminowe kupujemy na kurs, taki jaki jest w dniu zawarcia kontraktu?

Pytanie 2) Teraz pytanie, zakłądając, że zadłużaliśmy się przy kursie franka 2,5, przy jakim kursie warto zawierać kontrakt?

Zgłoś Odpowiedz

Gość

22:17 [03.11.2008]

Różnica 13 groszy nazywa się spreadem i jest zyskiem banku. Mało kto wie, że bank zarabia na tym więcej, niż na marży kredytowej, ponieważ doradcy kredytowi nigdy o tym nie wspominają.

ARTYKół CZYSTO TEORETYCZNY, GDYBY AUTOR BYL ZORIENTOWANY W SEKTORZE FINANSOWYM TO WIEDZIALBY ZE JESLI MASZ KREDYT WE FRANKACH TO MOZNA PRZYNIESC FRANKI KUPIONE W KANTORZE, A TAM SPREAD ZNACZNIE MNIEJSZY JEST.

Zgłoś Odpowiedz

Autor

22:50 [03.11.2008]

Witam.
@Cyrk: kredyty biorą czasem ludzie zamożni, a ich stać na ubezpieczenie ryzyka kursowego. Dzięki temu bogaci są jeszcze bogatsi, a pozostałym klientom pozostaje stres. Wiem, że to niesprawiedliwe, ale tak już jest urządzony ten świat.
@Gość: być może w długim terminie to się wyrówna, być może nie. Umiejętnie stosując opcje na górkach i dołkach zmian kursu można zaoszczędzić 14 tys. złotych ZA KAŻDYM RAZEM. Jeśli ktoś uważnie przeczytał i zrozumiał artykuł to ma kredyt mieszkaniowy prawie za darmo.
@Kamil: Rzeczywiście nie napisałem, co się dzieje kiedy CHF spada. Rzeczywiście tracimy część depozytu, ale jednocześnie zmniejsza nam się równowartość zadłużenia w złotych. To jest gra o sumie zerowej: coś za coś. Ale jeśli uznamy, że umocnienie złotego to trwała tendencja, możemy natychmiast zamknąć pozycję na kontraktach.
1. Kurs zmienia się co kilka minut, ale dzienne wahania są w pewnym w

Zgłoś Odpowiedz

Autor

22:53 [03.11.2008]

ups, ucięło mi odpowiedź.
@Kamil dalej:
1. Kurs zmienia się co kilka minut, ale dzienne wahania są w pewnym widełkach. Może Pan zaproponować inny kurs, ale w ramach tych widełek.
2. Jeśli CHF był po 2,5 to przy dzisiejszym kursie (2,37) już Pan jest te 5% wartości kredytu do przodu. Aby zabezpieczyć sobie ten zysk może Pan już próbować spekulacji, chociaż dla 5% bym się nie bawił. Jeśli jednak przewiduje Pan, że w połowie grudnia CHF będzie np. po 2,2 (mało prawdopodobne bo jesteśmy właśnie na linii wsparcia), to potencjalny zysk będzie jeszcze większy - 12% i wtedy to już jest jak dobra lokata w banku.
@Gość: uśmiałem się z tymi frankami, kupowanymi w kantorze. Ale proszę bardzo, niech Pan kupi 100 tys. franków w kantorze i zaniesie je do banku na spłatę kredytu, urzędnicy w banku też się pośmieją.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

23:07 [03.11.2008]

@Gość: uśmiałem się z tymi frankami, kupowanymi w kantorze. Ale proszę bardzo, niech Pan kupi 100 tys. franków w kantorze i zaniesie je do banku na spłatę kredytu, urzędnicy w banku też się pośmieją.

ile osób kupuje 100 tys franków??? według ciebie duzo kredytobiorców ma ratę kredytu równą 100 tys frankow???

zal

Zgłoś Odpowiedz

den

00:17 [04.11.2008]

@Gość - podaj listę banków pozwalających spłacać raty frankami

Zgłoś Odpowiedz

Autor

01:00 [04.11.2008]

@Gość: Średni kredyt to 100 tys. franków. Ale nawet jakbyś zaniósł do banku 500 CHF swojej raty za kredyt, to bank by Cię wysłał na drzewo. Oni nie przyjmują franków, czy nie rozumiesz że banki chcą zarabiać na spreadzie?!!! Poza tym koszty przechowania i transportu fizycznej waluty byłby dla banku zbyt wysoki.
Teraz ja napiszę "żal" i się wyłączę z tej dyskusji. Radźcie sobie sami, drodzy Czytelnicy.
Wojciech S.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

10:35 [04.11.2008]

Gość

Różnica 13 groszy nazywa się spreadem i jest zyskiem banku. Mało kto wie, że bank zarabia na tym więcej, niż na marży kredytowej, ponieważ doradcy kredytowi nigdy o tym nie wspominają. ARTYKół CZYSTO TEORETYCZNY, GDYBY AUTOR BYL ZORIENTOWANY W SEKTORZE FINANSOWYM TO WIEDZIALBY ZE JESLI MASZ KREDYT WE FRANKACH TO MOZNA PRZYNIESC FRANKI KUPIONE W KANTORZE, A TAM SPREAD ZNACZNIE MNIEJSZY JEST.

Nie do każdego banku można przynieść franki i je wpłacić, powiem więcej jest ich raptem kilka

Zgłoś Odpowiedz

Gość

10:53 [04.11.2008]

Mam kredyt hipoteczny w CHF w wysokości 250,000 CHF brany po kursie 2,56 PLN -(więc cały czas jestem do przodu). Marża banku to 1,05% + 3M stopa LIBOR. Okres spłaty to 20 lat - zostało mi jeszcze 16. Przy negocjacji kredytu zastrzeglem sobie 2 przewalutowania za darmo oraz możliwość spłacania kredytu (ok 1500 CHF miesiecznie) BEZPOŚREDNIO WE FRANKACH SZWAJCARSKICH. Założyłem konto w banku i z tego konta w CHF pobierane sa raty. Konto zasilam cyklicznie, zaleznie od kursu Franka kupuje kiedy jest "tani". Ostatnio po 2.05 PLN za 1 CHF. W ten sposób unikam spredau - jedyny "ból" to comiesięczna wyzyta w kantorze. Ten bank to Deutsche Bank. Jeste trochę zabawy, ale w ten sposób mam tańszy kredyt.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

12:20 [04.11.2008]

cyrk, mocium panie

Ładnie, ale kółeczko się zamyka, bo jak masz kasę, to nie bierzesz kredytu, a jak kasy nie masz, to bierzesz kredyt, a udział własny, jaki wymaga bank, najcześciej pożera całe dotychczasowe oszczędności, więc kolejnych 15, czy 20 tysiaków w gotówce już nikt raczej nie ma. Czekamy dalej na realne propozycje od brokerów.



Głupoty pleciesz facet. Ci co nie maja kasy to kredytu nie biorą bo ich na to nie stać. kredyt biorą Ci co mają kasę, ale ją inwestują np. na kilkanaście % rocznie, a kredyt spłacają np. 5 % .

Zgłoś Odpowiedz

Gość

14:44 [04.11.2008]

porównajcie kredyty walutowe na stronie www.ale-kredyty.pl
wynik mówi sam za siebie

Zgłoś Odpowiedz

Gość

15:29 [04.11.2008]

artykuł jest oczywiście do bani bo kredyt bierzemy na 25-35lat a kontrakty czy opcje wygasają szybciej - wszystko się sprawdza o ile PLN traci.
My "tracimy" długoterminowo na kredycie ale "zarabiamy" natychmiast na zabezpieczeniu. I to jest w miarę ok.
W odwrotnej sytuacji natychmiast tracimy na zabezpieczeniu i musimy uzupełnić depozyt - to mogą być bardzo duże kwoty co zmusza nas do zamknięcia pozycji zabezpieczającej i zrealizowanie wielkiej straty.

Nie da sie zabezpieczyć w ten sposób kredytu - można jedynie chwilowo próbować się zabezpieczać przed nagłymi wahnięciami kursu ale to czysty hazard.

Zgłoś Odpowiedz

Myś

20:57 [04.11.2008]

PT Autorze nie zrażaj się, proszę, niektórymi komentarzami:)

W dyskusji pojawiło sie kilka ciekawych wątków - zwłaszcza ta opcja kantorowa. Pozdrawiam i proszę o komentarz.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

00:43 [05.11.2008]

Autor

@Gość: Średni kredyt to 100 tys. franków. Ale nawet jakbyś zaniósł do banku 500 CHF swojej raty za kredyt, to bank by Cię wysłał na drzewo. Oni nie przyjmują franków, czy nie rozumiesz że banki chcą zarabiać na spreadzie?!!! Poza tym koszty przechowania i transportu fizycznej waluty byłby dla banku zbyt wysoki.
Teraz ja napiszę "żal" i się wyłączę z tej dyskusji. Radźcie sobie sami, drodzy Czytelnicy.
Wojciech S.



ciekawe bo pracuje w banku i klienci przynosza franki a bank je przyjmuje

zal

Zgłoś Odpowiedz

hedger

07:09 [05.11.2008]

Taki sposob jak opisany w artykule jest co najmniej do bani . . . nie uwzglednia ze rata kredytu jest znacznie, mniejsza niz wartosc najmniejszego nawet kontraktu o jakim pisze autor. Takie zabezpieczanie kredytu to dodatkowe wystawianie sie na ryzyko. Poza tym podana cena 9 pln za kontrakt walutowy swiadczy ze autor nie ma pojecia o prowizjach i chyba nie ma doswiadczenia w grze kontraktami. prowizje na kontrakty walutowe sa znacznie nizsze u nas na gieldzie

Zgłoś Odpowiedz

ela

07:53 [07.11.2008]

Gość

Różnica 13 groszy nazywa się spreadem i jest zyskiem banku. Mało kto wie, że bank zarabia na tym więcej, niż na marży kredytowej, ponieważ doradcy kredytowi nigdy o tym nie wspominają.

ARTYKół CZYSTO TEORETYCZNY, GDYBY AUTOR BYL ZORIENTOWANY W SEKTORZE FINANSOWYM TO WIEDZIALBY ZE JESLI MASZ KREDYT WE FRANKACH TO MOZNA PRZYNIESC FRANKI KUPIONE W KANTORZE, A TAM SPREAD ZNACZNIE MNIEJSZY JEST.



Gdybyś był zorientowany w sektorze bankowym to wiedziałbyś, że to nie wchodzi w grę. Mam kredyt we frankach, ale mój bank nie dopuszcza takiej opcji. W dniu spłaty kredytu muszę mieć środki na koncie złotówkowym, a bank sam pobiera złotówki i przewalutowuje je dokładnie tak jak napisał autor artykułu.

Zgłoś Odpowiedz

obserwator

07:55 [07.11.2008]

Autor

Witam.
@Cyrk: kredyty biorą czasem ludzie zamożni, a ich stać na ubezpieczenie ryzyka kursowego. Dzięki temu bogaci są jeszcze bogatsi, a pozostałym klientom pozostaje stres. Wiem, że to niesprawiedliwe, ale tak już jest urządzony ten świat.
@Gość: być może w długim terminie to się wyrówna, być może nie. Umiejętnie stosując opcje na górkach i dołkach zmian kursu można zaoszczędzić 14 tys. złotych ZA KAŻDYM RAZEM. Jeśli ktoś uważnie przeczytał i zrozumiał artykuł to ma kredyt mieszkaniowy prawie za darmo.
@Kamil: Rzeczywiście nie napisałem, co się dzieje kiedy CHF spada. Rzeczywiście tracimy część depozytu, ale jednocześnie zmniejsza nam się równowartość zadłużenia w złotych. To jest gra o sumie zerowej: coś za coś. Ale jeśli uznamy, że umocnienie złotego to trwała tendencja, możemy natychmiast zamknąć pozycję na kontraktach.
1. Kurs zmienia się co kilka minut,

Zgłoś Odpowiedz

Gość

09:00 [07.11.2008]

Gość

Różnica 13 groszy nazywa się spreadem i jest zyskiem banku. Mało kto wie, że bank zarabia na tym więcej, niż na marży kredytowej, ponieważ doradcy kredytowi nigdy o tym nie wspominają.

ARTYKół CZYSTO TEORETYCZNY, GDYBY AUTOR BYL ZORIENTOWANY W SEKTORZE FINANSOWYM TO WIEDZIALBY ZE JESLI MASZ KREDYT WE FRANKACH TO MOZNA PRZYNIESC FRANKI KUPIONE W KANTORZE, A TAM SPREAD ZNACZNIE MNIEJSZY JEST.



A który bank przyjmuje raty z hipoteki zacgniętej w walucie w tejże walucie?

Zgłoś Odpowiedz

Radek

09:18 [07.11.2008]

Gość

Różnica 13 groszy nazywa się spreadem i jest zyskiem banku. Mało kto wie, że bank zarabia na tym więcej, niż na marży kredytowej, ponieważ doradcy kredytowi nigdy o tym nie wspominają.

ARTYKół CZYSTO TEORETYCZNY, GDYBY AUTOR BYL ZORIENTOWANY W SEKTORZE FINANSOWYM TO WIEDZIALBY ZE JESLI MASZ KREDYT WE FRANKACH TO MOZNA PRZYNIESC FRANKI KUPIONE W KANTORZE, A TAM SPREAD ZNACZNIE MNIEJSZY JEST.



Niekoniecznie. Są banki, które nie zgadzają się na spłatę we frankach. Niestety mój bank do takich należy. Chcą PLN i tyle. A jak przyszedłem z frankami to powiedzieli, że mogą je ode mnie odkupić ;-)

Zgłoś Odpowiedz

sj

09:27 [07.11.2008]

Czy jest sens brać kredyt, skoro teraz dwa miesiące czekania na decyzję i wypłatę kredytu to norma. W 2007 roku kredyt w CHF załatwiało się w tydzień, a dziś dwa, trzy miesiące. Dodatkowo banki żądają zaświadczeń z innych banków o spłatach kredytów. Na przykład w Biurze Informacji Kredytowej nie można zobaczyć tego, co jesteś dłużny w Lukas Banku. Wtedy trzeba zapłacić 20 zł. za zaświadczenie w LB, które przyjdzie pocztą za dwa, trzy tygodnie, a to znowu opóźnia wypłatę kredytu. A co, gdy masz kilka kredytów w Lukas Banku? Wtedy kredyt w PKO BP staje się jeszcze droższy. Zarabia jeden bank na kredycie, drugi na zaświadczeniach i jeszcze Poczta Polska na przesyłkach. Jeszcze Urząd Skarbowy zarobi od tych wszystkich operacji. Cudowny kraj.

Zgłoś Odpowiedz

PINTO

10:13 [07.11.2008]



ARTYKół CZYSTO TEORETYCZNY, GDYBY AUTOR BYL ZORIENTOWANY W SEKTORZE FINANSOWYM TO WIEDZIALBY ZE JESLI MASZ KREDYT WE FRANKACH TO MOZNA PRZYNIESC FRANKI KUPIONE W KANTORZE, A TAM SPREAD ZNACZNIE MNIEJSZY JEST.




Pozwolę Sobie powtórzyć:
podaj listę banków pozwalających spłacać raty frankami

Zgłoś Odpowiedz

Gość

11:59 [07.11.2008]

cyrk, mocium panie

Ładnie, ale kółeczko się zamyka, bo jak masz kasę, to nie bierzesz kredytu, a jak kasy nie masz, to bierzesz kredyt, a udział własny, jaki wymaga bank, najcześciej pożera całe dotychczasowe oszczędności, więc kolejnych 15, czy 20 tysiaków w gotówce już nikt raczej nie ma. Czekamy dalej na realne propozycje od brokerów.



No jeśli ktoś jest na tyle ...., że się wypompowuje na zero, to faktycznie tak jest. My bierzemy kredyt na mieszkanie, na 100%, a na koncie nam zostaje jeszcze 60tys zł. Rozsądni ludzie mają na koncie zawsze OSZCZĘDNOSCI, jakiekolwiek, choćby 10-20 tys., ale mają.

Zgłoś Odpowiedz

budek

16:54 [07.11.2008]

Czy ktoś może podać listę tych Banków w których można spłacać frankami????

Zgłoś Odpowiedz

Ringo46

21:19 [07.11.2008]

Jeżeli nie masz przynajmniej 20000 to nie startuj do kredytów.Jeżeli tak to w krótce przekonasz się,że
jesteś "pod kreską".Co wobec tego mają robić emeryci,dla których 200 PLN to kwota na tydzień?:Samo życie.Wracając do tematu,tak masz rację lecz co to zmienia?

Zgłoś Odpowiedz

Bart

21:22 [07.11.2008]

Kolega który polecał iść do banku z frankiem chyba nie do końca wiedział o czym mówi ale na pewno pomysł był dobry. Problem w tym że ciężko znaleźć taki bank.
Na pewno był to FORTIS bank 0,5 roku temu. Mi się jeszcze wtedy udało wziąść kredyt we franku z taką opcją. Był to wtedy standard. W tym momencie słyszałem że zrezygnowali na jakiś czas z franka. Podobno tylko do stycznia ale nie gwarantuje że są to wiarygodne informacje. O innym banku nie słyszałem.

Zgłoś Odpowiedz

Sławek SG10

21:29 [07.11.2008]

Witam wszystkich!
Artykuł dość ciekawy - wydaje mi się, że wątek koniecznie trzeba rozwinąć. Prawda jest taka, że banki faktycznie mają wysokie oprocentowanie kredytów i każda metoda walki z tym zjawiskiem i sprowadzenie marży banku do normalnej (czyli ok. 6-10% niższej - takie są na zachodzie Europy ) jest dobra. Mam propozycję dla autora, aby spróbował namówić pięciu lub więcej brokerów na przedstawienie analizy na dzień dzisiejszy podanych wyżej opcji zabezpieczenia kredytu (powinno być ich dużo zeby mieć obraz miarodajny sytuacji, a za reklamę na stronie pewnie chętnie zapłacą).
Wtedy będziemy mieć konkrety.
Pozdrawiam

Zgłoś Odpowiedz

johnny

14:35 [11.11.2008]

WBK-JAKI TO BANK?

Zgłoś Odpowiedz

Gość

08:42 [12.11.2008]

johnny

WBK-JAKI TO BANK?

Zgłoś Odpowiedz

Gość

20:49 [14.11.2008]

Autor said:
"jakbyś zaniósł do banku 500 CHF swojej raty za kredyt, to bank by Cię wysłał na drzewo. Oni nie przyjmują franków, czy nie rozumiesz że banki chcą zarabiać na spreadzie?!!! Poza tym koszty przechowania i transportu fizycznej waluty byłby dla banku zbyt wysoki.

DB i Fortis przyjmują CHFy. Można kupić w kantorze i zanieść w zębach :-)

Zgłoś Odpowiedz

Elendir

22:22 [23.11.2008]

Gość

"Będzie to wymagało jedynie 120 złotych zwrotnego depozytu oraz 12 złotych prowizji dla brokera. Na razie taka decyzja dopiero jest rozważana (dlatego nie podaję nazwy brokera), w tym tygodniu dowiemy się więcej szczegółów."
Z niecierpliwością czekam na taką informację... Podejrzewam, że nie ja jeden.



Guzik prawda że taka pozycja zabezpieczy ryzyko kursowe. Co z tego że najbliższa rata się nie zmieni jak wszystkie kolejne się zmienią. Nieprawdą jest również że trzymając pozycję na walucie klient nie płaci różnicy w stopach procentowych. Jakby autor rzeczywiście trzymał pozycję, toby zobaczył ile traci na tzw. punktach swapowych. Inaczej byłoby to perpetuum mobile do tworzenia pieniędzy wykorzystywane na masową skalę.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

17:52 [02.12.2008]

Gość


johnny


WBK-JAKI TO BANK?



ten zielony jednak nie polecam bylam 2 czy 3 lata temu klientem i zrezygnowalam bardzo szubko za wszytko brali porwizje wiec kredyty tez mają drogie

Zgłoś Odpowiedz

Gość

01:16 [13.12.2009]

w xelionie wszystko wiedzą

Zgłoś Odpowiedz

Gość

14:49 [27.08.2010]

zawsze mozna zaczac zarabiac we frankach
https://szwajcarskakariera.w(…)s.com