Niedawno pisałem, że kupowanie akcji to często kupowanie kota w worku. Od ukazania się tamtego artykułu minęło już trochę czasu i mam nadzieję, że wielu internautów przeprowadziło pogłębioną refleksję nad rynkiem kasowym. Jaki wpływ na spółkę ma pojedynczy akcjonariusz? Przeważnie żaden, chyba że ją kontroluje lub jest członkiem zarządu. Czasem słyszę bajki o tym, że jedyną skuteczną metodą inwestowania jest rozebranie spółki na części. Pytanie - jak to zrobić? A poza tym nawet gdybyśmy znaleźli ciekawy papier, to jeżeli zechcemy go kupić w okresie bessy, najprawdopodobniej stracimy, bo trend spadkowy znosi ceny większość akcji. Może nam się wydawać, że dana spółka jest perspektywiczna, tymczasem właściciel zamierza ją doprowadzić do upadłości, wtedy tracimy wszystkie pieniądze, a po artykulikach prasowych nie określimy kondycji spółki, dane przedsiębiorstwo może trzymać w łapach mafia. Szkoda ryzykować.
W demoludach brakuje etyki w biznesie, na giełdzie też jest złodziejstwo. Nawet w takiej Anglii, która ma długie tradycje rynkowe, udowodniono insider trading. Ktoś więcej i wcześniej wie i zarabia. Szkoda ryzykować pieniądze, chyba że widzimy trendowy papier o dobrych fundamentach, ale takich jest niewiele. Podłączasz się do trendu, a następnego dnia pojawia się komunikat o... upadłości. Szanuj pieniądze, to nie gra w karty.
Kontrakty są ryzykowne, ale przejrzystość jest tu większa, bo jaki wpływ na trendy globalne ma lokalny oligarcha?! Co zrobi Fed?! Może się tylko domyślać, wtyk tam nie ma, a w poszczególnych spółkach może mieć i może wiedzieć wcześniej i więcej. Zatem widzimy, że globalizacja ma też pozytywne strony.
Nietrudno zauważyć, że największy wpływ na rynek terminowy ma to, co się dzieje na świecie, a nie w kraju, a już bardziej precyzując - to, co się dzieje w USA czy na giełdzie w Tokio. Arbitraż to jedna z nielicznych ciemnych stron futures. Te praktyki powinny być zakazane, bo uderzają w mechanizm selekcji przez konkurencję. Arbitrażyści wywołują sztuczne spadki lub wzrosty i wprawiają w niemały stres spekulantów. Lekarstwem na arbitraż są silne fale spadkowe, ale te nie występują często, choć osoby trudniące się arbitrażem pozostają w ciągłej niepewności co do momentu nadejścia fal. Nikt trzeźwo myślący nie zagra przeciw krachowi.
Obracając kontraktami nie musimy się zastanawiać, co tam zarząd planuje. Patrzymy na świece i zarabiamy. Mamy złe prawo - dlaczego dywidendy są oddzielane od akcji spółek?! To powoduje, że indeksy są sztucznie kierowane na południe. Poza tym utrudnia to obrót pochodnymi, bo spekulanci muszą obserwować politykę dywidendową. Ale i tak są w lepszej sytuacji od inwestujących w akcje, gdzie dochodzi jeszcze całe zamieszanie związane z przyznawaniem PP. Praw poboru z reguły na blue chipach nie ma, przynajmniej na WGPW nie spotkałem się z tym, żeby w ostatnim czasie jakaś spółka przyznała PP.
Niektórzy zastanawiają się nad możliwością zarabiania na samych futures. Jest to realne, po co kupować kota w worku? Wśród czytających mnie są traderzy, którzy trudnią się tylko i wyłącznie handlem kontraktami. Może to wydawać się poruszaniem się nad stromą przepaścią, ale jeżeli ktoś to robi rozsądnie, to może sporo zarobić i czerpać niemałą satysfakcję z handlu. Przeważnie preferuje się model spekulowania oparty o angażowanie w kontrakty 3-5% portfela, na zasadzie dywersyfikacji przy zachowaniu ostrożności. Cóż, nie ma jednej metody zarabiania. Każdy sam może sobie zbudować własną strategię.
Dlaczego większość woli akcje od kontraktów? Wynika to z kilku powodów. Pierwszym jest postrzeganie akcji jako lokaty kapitału. Ludzie wierzą w to, że akcje odzwierciedlają rzeczywistą wartość przedsiębiorstwa, a jeśli nawet tak nie jest, to ufają, że w miarę rozwoju firmy wzrośnie wartość walorów. Często kupują na zasadzie buy and hold. Tymczasem może się okazać, że spółka przyzna te nieszczęsne PP, a oni są w Afryce i nie mają dostępu do sieci, mogą stracić bardzo dużo, bo PP wygasną, ale na innej zasadzie niż kontrakty, które są rozliczane - PP znikają, a wraz z nimi mogą ulotnić się pieniążki. Poza tym firma może się rozwijać, a akcje będą leżały na dnie przez... nawet kilkanaście lat. Potem spółka może upaść. Akcje nie są sprzężone z wartością firmy! Podobnie jest z nieruchomościami. Ludzie nakupili lokali, bo wierzyli, że na nich samych zarobią, a oprócz tego pieniążki z najmu będą systematycznie zasilać ich konta i pozwolą wieść sielski żywot. Proszę zauważyć, że jako jeden z pierwszych analityków w Polsce przepowiedziałem spadek cen nieruchomości. Minęło kilka miesięcy, a mainstreamowe media mówią o tym, że mieszkania tanieją. Tanieją mieszkania, za chwilę polecą domy i działki.
Wielu naszych rodaków nie potrafi myśleć abstrakcyjnie. Wydaje im się, że jeśli mają kawałek ziemi, to jej wartość jest stała :-) Natomiast dla niektórych osób inwestujących w ziemię giełda to coś z innej planety, bo tu nie mogą dotknąć akcji czy kontraktów, tylko coś im tam "miga" na ekranie, a makler mówi, że to ich pieniądze :-)
Niedawno byłem bardziej sceptyczny wobec kontraktów, ale w tej chwili widzę, że jest to jedyny sensowny i efektywny sposób zarabiania. Kontrakty są płynne, a dźwignia umożliwia osiąganie ponadprzeciętnych zysków w bardzo krótkim czasie. Czasem w ciągu godziny można zarobić tyle, co pracując przez miesiąc. Odlot! Zaraz ktoś się odezwie i powie, że można też stracić. To prawda, dlatego należy podchodzić do tematu rozsądnie, bez zadawania sobie niepotrzebnego cierpienia wynikającego z fantazji i napływów pazerności. Druga zasada to: bój się bać :-) Porzuć lęk i pazerność. Kontrakty wygasają i następuje rozliczenie. A co w tym strasznego?! Obraliśmy dobry kierunek, zyski wpływają na nasze rachunki, a nie jak przy PP, gdzie mogą wyparować - tu jest zupełnie inaczej. Poza tym możemy przerzucić cash przed wygaśnięciem w inną serię i podróżować dalej.
Świat rozpoczyna nowy rozdział ekonomii. Proszę zauważyć, co się dzieje - mamy więcej socjalizmu, Stany odchodzą od idei wolnego rynku, ludzie są coraz bardziej pazerni. Giełdy stają się pomału zabawkami w rękach Fedu. Krótko mówiąc, czeka nas okres burzy i naporu. Możliwe, że zostaną zachwiane tradycyjne cykle giełdowe, nie wyłączając fal Elliotta. Zatem nie pozostaje nic innego niż spekulowanie trendowe. Ktoś, kto kupił akcje jakiegoś tam banku, może twierdzić - mam akcje i dadzą mi one zarobić, a na kontraktach jest duże ryzyko. Niekoniecznie te akcje mogą mu dać zarobić, bo może być tak, że papiery będą po krachu leżały na dnie przez kilkanaście albo więcej lat. Gość się postarzeje i nie zobaczy już mamony. Natomiast na futures pieniądz zdobywamy szybko, a nie na zasadzie - pieniążki będą po roku :-)
Metoda buy and hold zużyła się i odchodzi do historii, do książek dla studentów ekonomii. Wkraczamy w okres chaosu i zarobią tylko wytrawni spekulanci, a jeżeli nawet ktoś zarobi na zasadzie buy and hold, to będzie to tylko dziełem przypadku, tak jak wygrana w zakładach sportowych. Szanujmy pieniądze! Kupowanie większości akcji to hazard, bo nie wiemy, czy dana spółka nie upadnie za minutkę. Dlatego lepiej twardo stąpać po ziemi i obracać kontraktami albo akcjami spółek płynnych, które mają solidne fundamenty. Taką dobrą spółką do spekulacji jest PKO BP. Możemy trochę środków zaangażować w kontrakty, a trochę w akcje, bez arbitrażu! Co pan tu pisze, kupiłem kiedyś akcje jednej spółki a po kilku latach wyciągnąłem drugie tyle? Odezwie się oponent. Możliwe, udało się panu, tak jak udaje się komuś wygrać w lotka. Ale współczuję takiego podejścia do pieniędzy. Proszę zauważyć, że po krachu z 1929 roku niektóre indeksy odrobiły straty dopiero w 1954 roku! Ale i tak jest to optymistyczne, bo obecnie znajdujemy się na szczycie super cyklu i ci, którzy będą kupować akcje "długoterminowo", mogą bardzo dużo stracić. Skoro pozostaje nam spekulacja, to chyba lepiej spekulować na kontraktach niż nawet na dobrych akcjach. Jeżeli na futures dobrze określimy trend i się do niego podłączymy, to zarobimy dziesięć razy więcej niż na dobrych akcjach!
PS
Niniejszy artykuł nie ma charakteru rekomendacji inwestycyjnej, a autor nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne decyzje inwestycyjne podjęte pod jego wpływem.
Komentarze Czytelników (29)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:21 [26.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:42 [26.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:48 [26.09.2008]
Jusiu - do nauki. Jeżeli z kapitału spólki jest wypłacana dywidenda, to ta spółka jest mniej warta właśnie o wartość dywidendy. Toż to podstawy !!
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:14 [26.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:15 [26.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:16 [26.09.2008]
Kompletna podręcznikowa bzdura - a w trakcie płacenia podatków dlaczego nie koryguje się wartości spółki o wypływ kapitału? Niejedna firma zbankrutowała przez podatki - przez dywidendę niewiele.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:24 [26.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:28 [26.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:50 [26.09.2008]
Zanim kogoś skrytykujesz, sam zastanów się co piszesz. Nie spółka jest mniej warta, a jej kurs jest pomniejszony o wartość dywidendy.
O tym właśnie pisze P. Juś, że dlaczego tak się dzieje, skoro dywidenda jest częścią wypracowanego przez spółkę zysku z zeszłego roku.
Uważam że pod tym względem P. Juś ma rację.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:19 [26.09.2008]
Boze widzisz i nie grzmisz.... ale gadaj z dupą to Cie osra
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:55 [26.09.2008]
Ja mam lepszy pomysł: Po co cenę akcji na giełdzie ma ustalać popyt i podaż oparte na pieniądzu. Sprawiedliwiej będzie jak ceny będą ustalane w głosowaniu internetowym - nie będą wówczas nowobogaccy rządzili swoimi pieniędzmi. Jeden obywatel - jeden głos!
Zgłoś Odpowiedz
karol.k.
18:12 [26.09.2008]
Jusiu.Ośmieszasz się i naprawdę żal mi ciebie.Kiedy zrozumiesz te komentaże???
Może masz talent w innej dziedzinie...Może poezja...proza fantastyczna../tylko nie naukowa/???
Bądż zdrów.Zakładaj już teraz szalik i czapkę.Pomyśl o ciepłych butach...
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:14 [26.09.2008]
buhahaha. Ale cie wyruchali arbitrazysci .... buhahaha
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:14 [26.09.2008]
buhahaha. Ale cie wyruchali arbitrazysci .... buhahaha
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:53 [26.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
calumniator
18:53 [26.09.2008]
Ohójeliście obaj z pidżejem? Wy kompletnie nie rozumiecie czym jest giełda! Założenie jest takie, że kurs akcji skorelowany jest z wartością spółki. Jeśli spółka oddaje w pizdu część swojego majątku, to kurs siłą rzeczy spada. A dlaczego nie wcześniej, skoro "dywidenda jest częścią wypracowanego przez spółkę zysku z zeszłego roku"? Ano dlatego teoretyku jeden z drugim, że podstawą wypłaty dywidendy jest POSIADANIE AKCJI W ŚCIŚLE OKREŚLONYM TERMINIE. A to oznacza, że kurs akcji uwzględnia wartość dywidendy, do czasu, aż ów termin upłynie. Czego, kurfa, mędrkujecie na temat giełdy, skoro jak widać nie mac
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:04 [26.09.2008]
jesli kurs pomniejszony->mniejsza kapitalizacja spólki->spolka mniej warta
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:30 [26.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:30 [26.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Jeden z FREDKÓW
06:52 [27.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
dax
08:40 [27.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:49 [27.09.2008]
Za kilka miesięcy Juś będzie naganiał na złoto lub ryż i kakao.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:59 [27.09.2008]
Panie Juś,jak popatrzeć wstecz to za każdym razem po załamaniach i krachach ględziło się w ten sposób i co ? Jak przyszła hossa to tak jak zawsze rosło i rosło i rosło i nikt już nie pierdzielił takich bzdur.Po prostu chciwość wymusza pewne zachowania i tyle.To samo było podczas pierwszego załamania na GPW bodajże w 93/94 r. ,tak samo,że już teraz nie będzie tak łatwo itd itd i co póżniej mielismy ?Wzrosty paru letnie.Ale jak widać jedni potrafią zarobić,albo chociaż próbują a inni klepią teorię i o zarabianiu tylko piszą.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:05 [27.09.2008]
W ogóle mam wrażenie,że ten facet albo w życiu ze strachu nic nie zainwestował,albo nie potrafi nic ugrać.Wnioskuję to z debilnej fascynacji krachami,katastrofami,potężnymi załamaniami itp.Wypowiedzi typu "lubię jak spada" i "przydałoby się,żeby upadł jakiś bank" i zwroty typu "płacz i zgrzytanie zebami","zostaną żebrakami","potracą całe majątki i dorobek życia" i non stop słowo "katastrofa" i "krach" mówią same za siebie.Nazwałbym to po imieniu,ale się powstrzymam.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:21 [27.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:26 [27.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:39 [27.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
JJ
22:50 [27.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
POTARGANY CZESLAW
12:16 [30.09.2008]
"zydzi !!!!!!nie macie panstwa bo wasza struktura wykancza wszystko...") Zydzi przejeli banki USA- najbogatszego panstwa mamy efekt..ogladajcie listy aresztowan......co z kasiora??????????? USA.....ma podpisane wieloletnie pozyczki w terminologii zlota....(USA) zbudowalo kryz