Dramatyczne wydarzenia na giełdzie nie oznaczają końca kłopotów. Najgorsze dopiero przed nami.
Aktualnie mówi się o potencjalnym zatrzymaniu się indeksu już niedaleko w rejonie 2300 punktów. Inne popularne typy to 2100 i 1800 punktów. Zwolennicy krachu systemu finansowego na świecie widzą wręcz 1000-1100 punktow, ale to w tej chwili brzmi nieco jak science-fiction. Wszelkie hipotezy z wyznaczaniem czasowym czy liczbowym końca spadków nieco przypominają wróżbiarstwo i z powodu tak wielu zmiennych są w dużej mierze tylko zgadywaniem. Ktoś w końcu pewnie i zakrzyknie : - A nie mówiłem?!
Jednak najpewniej będzie to osoba, która przy okazji będzie starała się zapomnieć o swoich nietrafnych prognozach. Jak się formułuje co chwila inną, z pewnością można z łatwością później wyszukać te celne.
Lepiej skupić się na prawdopodobnym scenariuszu i reagować na ruchy rynku niż je na siłę wyprzedzać.
Ciekawą sytuację mamy na rynkach towarowych. Od kilku tygodni gwałtownie tanieje ropa naftowa (w tej chwili już w rejonie 90 USD za baryłkę) oraz inne surowce, w tym interesująca akcjonariuszy KGHM miedź. Do niedawna tłumaczono, że za spadki na giełdach w dużej mierze odpowiada drożejąca ropa naftowa. Tymczasem teraz jej cena zmieniła kierunek, a giełdy zupełnie to ignorują. Czemu tak się dzieje?
Rozwiązaniem zagadki służy teoria cykli giełdowych, która mówi, że w fazie gwałtownej wyprzedaży oprócz akcji tanieje wszystko, łącznie z surowcami i towarami. Wiele wskazuje, że już w niej jesteśmy.
Od razu warto zauważyć, że spadek cen ropy naftowej czy pszenicy zmniejsza presję inflacyjną na gospodarkę i tu widać plusy. Kto wie, czy nie jest to dobry moment na zainteresowanie się funduszami obligacji lub zwyczajnie na zawarcie umowy korzystnej lokaty bankowej? Gdyby inflacja spadła powiedzmy do 4 lub mniej procent rocznie to dla nerwowych inwestorów lokata może być niezłym schronieniem. Poza tym banki na przykład oferują polisy lokacyjne, które całkiem nieźle zabezpieczą nasze oszczędności. Alternatywą mogą być też propozycje ze strony SKOKów, ale tu warto dokładnie przyjrzeć się wszystkim dodatkowym opłatom.
Co powinno stać się dalej?
Najpierw musimy znaleźć dołek, więc poczekajmy cierpliwie. Następnie możliwe jest dość gwałtowne odbicie (rzędu 15-20%), którego z utęsknieniem wyczekują inwestorzy. Równie dobrze możemy jednak bezpośrednio przejść do ostatniej fazy bessy, czyli marazmu i zniechęcenia.
To najgorszy okres dla psychiki inwestora. Zewsząd napływają wtedy negatywne informacje. Analitycy nawołują do unikania giełdy szukając kolejnych coraz niższych den. Biura maklerskie wydają rekomendacje z pesymistycznymi wycenami i rekomendacjami. Maleją obroty.
Taki stan może trwać miesiącami i nagle widać pierwsze światełko w tunelu: pomimo coraz gorszych informacji rynek nie chce już niżej spadać. Zaczyna się faza akumulacji. Tak rodzi się kolejna hossa.
Patrząc na obecny stan rynku raczej należy obawiać się, że najgorsze dopiero przed nami. Nie ma nic bardziej frustrującego od powoli osuwającego się, nieomal obumarłego rynku. Obecne dynamiczne spadki pozwalają na zarobek chociaż operujących na kontraktach terminowych. W kolejnej fazie może być męczące powolne opadanie z niską zmiennością. Jeżeli rzeczywiście spełni się taki scenariusz, rozsądni inwestorzy powoli będą akumulować wybrane walory w momencie, kiedy rynek nie przebije swojego poprzedniego dna, ale ten czas dopiero przed nami. Istnieją też ludzie, którzy wierzą w szybki powrót hossy i ponowne rychłe przebicie 3000 punktów na WIG20. Wydaje się, że szanse na taki scenariusz są bardzo niskie, wręcz znikome.Na pewno lepiej wstrzymać się z gorączkowymi decyzjami, bo zawsze może być taniej o czym przekonali się ostatnio akcjonariusze Lehman Brothers czy AIG.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (13)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:28 [16.09.2008]
Jednak najpewniej będzie to osoba, która przy okazji będzie starała się zapomnieć o swoich nietrafnych prognozach. Jak się formułuje co chwila inną, z pewnością można z łatwością później wyszukać te celne."
To ja chyba wiem o kim tu mowa :)))
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:44 [16.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Teoretyk spisku
18:35 [16.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:20 [16.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:57 [16.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
KRACHMEN
20:27 [16.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
KRACHMEN
20:27 [16.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Wojtas
20:54 [16.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
napysk
21:05 [16.09.2008]
Wystarczy jakieś bankructwo w USA, a cały Świat trzęsie się ze strachu. DLACZEGO ? Szczęśliwi są Ci co nie mają pieniędzy oraz bogacze co zarobili kokosy na tej manipulacji.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:20 [16.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
23:30 [16.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
kliwen
00:45 [17.09.2008]
WIEC MOJA RADA SPRZEDAWAJ I NIE KUPUJ JAK NARAZIE BO POCO PRZEPLACAC:)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:05 [17.09.2008]
Dolar był na 2.01 a będzie na 1.7xxx zakład ?