Biznes po angielsku – cz. 3
Wojciech Suchomski | Poniedziałek [01.09.2008, 01:03]
6 komentarzy / Skomentuj
Fot.stock.xchng
W komentarzu do jednego z poprzednich artykułów, Czytelnik zapytał czy w przypadku wolnych zawodów warto przenieść działalność do Wielkiej Brytanii i tam rozliczać się z podatków. Cóż, nie jestem doradcą podatkowym, mogę tylko powiedzieć na swoim przykładzie, co skłania mnie do płacenia podatków w Anglii, a nie w Polsce. Prowadzę swoją firmę przez internet, mam międzynarodowych klientów i zatrudniam podwykonawców w różnych krajach, dlatego teoretycznie mógłbym ją prowadzić w każdym kraju. Wybrałem jednak Anglię, dlaczego? Nie zamierzam nikogo przekonywać, nic udowadniać, po prostu przedstawię własne zdanie.
Przede wszystkim do prowadzenia firmy w Anglii zachęca niezwykła prostota z tym związana. Nie chodzi tylko o "jedno okienko" przy rejestracji firmy, ale także o dalsze kontakty z urzędem podatkowym. Generalnie, w ogóle nie trzeba chodzić do żadnego urzędu, ani stać w kolejkach, aby się czegoś dowiedzieć. Wystarczy zadzwonić, przy czym nigdy nie zdarzyło się, abym czekał na połączenie dłużej, niż dwie minuty. Dzwoniąc, podajesz swój tylko numer podatkowy, urzędnik zadaje kilka kontrolnych pytań, aby potwierdzić tożsamość (data urodzenia, adres) i udziela uprzejmej, kompetentnej odpowiedzi. Wiem, że w Polsce od dwóch lat też można zadzwonić pod numer Krajowej Informacji Podatkowej i zapytać o przepisy, z tym że na połączenie czeka się znacznie dłużej, otrzymujemy ogólną odpowiedź (najczęściej cytat z książki), no i przepisy częściej się zmieniają.
Jest to kolejna rzecz, jaka zniechęca mnie do przeniesienia działalności do Polski - niestabilne prawo, z czym związana jest konieczność nieustannych konsultacji z biurami rachunkowymi i doradcami podatkowymi. Być może ostatnio nieco się poprawiło w tej materii, ale nawet nie chcę tego sprawdzać i ryzykować swoim kapitałem. Wystarczy mi informacja, że według ostatniego raportu Banku Światowego, Polska spadła o 6 miejsc (na 74 pozycję) pod względem warunków prowadzenia działalności gospodarczej. To najgorszy wynik w naszym regionie! Spadek w rankingu (okres do czerwca 2007) obciąża sumienie poprzedniego rządu – Prawa i Sprawiedliwości, mimo że partia ta wprowadziła podatek liniowy dla przedsiębiorców. Zmienił się rząd, ale brak kolejnych usprawnień systemu nie wskazuje, aby za nagle kadencji Platformy Polska miała wzbić się w tym rankingu.
Prostota, którą tak sobie chwalę, dotyczy także rozliczeń podatkowych. Raz w roku jestem obowiązany wysłać zeznanie podatkowe, które wypełniam samodzielnie (zajmuje mi to dwie godziny). Jeśli jednak przekraczałoby to moje umiejętności, urząd podatkowy gotów jest... sam to za mnie zrobić. Pamiętam taką ulotkę Inland Revenue: naukowiec w fartuchu odpala rakietę i podpis: "Jeśli jesteś naukowcem, zajmij się nauką. My za Ciebie rozliczymy podatki". Ostatnio formularze podatkowe uproszczono jeszcze bardziej, prawdopodobnie tym razem rozliczenia zajmą mi godzinę. Tak więc łatwość prowadzenia działalności i stabilność systemu prawnego były decydujące. Co jeszcze?
Prowadzę swoją firmę od trzech lat i nigdy nie miałem żadnej kontroli z urzędu skarbowego. Urzędnicy wierzą, że uczciwie rozliczam się z podatków i szczerze mówiąc nigdy nie nadużyłem ich zaufania. Podatki płacę co do pensa, nie tylko dlatego, że jestem z natury uczciwy, po prostu funkcjonuję w zdrowym systemie i nie mam potrzeby kombinować. Moja znajoma w Lublinie, która prowadzi podobną firmę i również uczciwie się rozlicza, miała w ciągu ostatniego roku już kolejną kontrolę. Takie historie również zniechęcają mnie do powrotu do Polski, nie chcę po prostu, aby coś, co dobrze się rozwija, zostało zniszczone przez zapał urzędnika do otrzymania premii.
Jeśli chodzi o podatki, to pozornie wydaje się, że polscy przedsiębiorcy płacą mniej – liniowy 19-procentowy podatek. Mali przedsiębiorcy w Anglii płacą 22%, do zarobków 34,8 tys. funtów rocznie (równowartość 143 tys. zł), a następnie od dochodów przekraczających ten pułap płacą 40% podatków. Wspominając o tym musimy jednak pamiętać, że nowe biznesy są chronione równie troskliwie, co niemowlęta w inkubatorach. Jeśli założyłbym firmę dzisiaj, pierwsze podatki musiałbym odprowadzić do 31 stycznia 2010 (tak – 2010!). Tutejszy „ZUS” dla startujących w biznesie wynosi 9,2 funta (czyli 38 zł) miesięcznie, dopiero jeśli przekroczysz 5,4 tys. funtów rocznego dochodu, płacisz wyższe ubezpieczenia. Do rozliczenia w kolejnym roku (np. 2010), oczywiście. Dzięki takiemu podejściu więcej firm jest w stanie przetrwać pierwsze, trudne lata bez konieczności płacenia już na początku ogromnego haraczu rządowi.
Być może dla moich kontrahentów pewne znaczenie ma mój angielski adres. 80% moich klientów to firmy brytyjskie, a Anglicy uwielbiają płacić czekami, które wysyłają pocztą. Także przelewy bankowe kosztują mniej, jeśli firma ma konto w angielskim banku (przelew za granicę kosztuje 20 funtów). Teoretycznie jednak, gdyby ktoś zgłosił brytyjskiemu urzędowi lokalny adres, pracował i dokonywał operacji bankowych przez internet, hm... taką działalność można by prowadzić z każdego miejsca na Ziemi. Takie są korzyści z globalizacji.
Mam nadzieję, że odpowiedziałem na pytanie Czytelnika. Jeśli mają Państwo dalsze pytania, postaram się odpowiedzieć, o ile pozwoli mi czas.
Komentarze Czytelników (6)
Zgłoś Odpowiedz
TwojeKredyty_com
10:22 [01.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:01 [01.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Autor
15:44 [01.09.2008]
pozdrawiam
Wojtek S.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:27 [02.09.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Autor
12:19 [02.09.2008]
Anglików nie dziwi, że ktoś może mieszkać za granicą i się rozliczać w UK. Na formularzu podatkowym jest napisane: "jeśli dzwonisz z zagranicy, numer kontaktowy to..."
Banki w Anglii otworzą Panu konto tylko, jeśli poda Pan angielski adres. Potem tylko załatwić bankowość internetową i może Pan prowadzić firmę za pomocą laptopa, leżąc pod palmami ;-)
pozdrawiam
W
Zgłoś Odpowiedz
GG 6378938
09:45 [29.07.2009]