Czy Chiny i Rosja zatopią giełdę w Warszawie?
Zbigniew Papiński | Środa [27.08.2008, 17:18]
6 komentarzy / Skomentuj
Do niedawna bardzo modnym segmentem, w którym lokowano środki był sektor BRIC, czyli Brazylia, Rosja, Indie i Chiny. Ostatnie wydarzenia skłaniają do przemyślenia strategii oraz rodzą niepokój o kondycję GPW.
Najważniejszą gospodarką z tych czterech krajów wydaje się rzecz jasna chińska. Na największej giełdzie w Chinach - w Szanghaju najistotniejszym indeksem jest Shanghai B-Share Index, ponieważ obejmuje spółki, które są dostępne dla inwestorów zagranicznych w przeciwieństwie do indeksu Shanghai A-Share, który mierzy ruch cen akcji handlowanych wyłącznie przez Chińczyków.
Mimo wszystko, na razie gospodarka Wielkiego Smoka wygląda nieźle i PKB ciągle rośnie, ale pamiętajmy, że giełdy zwykle wyprzedzają zjawiska zachodzące w gospodarce. Szczególnie, że w Chinach powoli problemem staje się rosnąca inflacja.
Kolejnym rynkiem, który zaliczamy do grupy BRIC jest Rosja.
Tu także indeks giełdy w Moskwie - RTS zanotował ostatnio poważne spadki. Rosyjskie akcje drożały dłużej od chińskich dzięki dobrej koniunkturze surowcowej osiągając szczyty w maju na poziomie 2498,1 punktów. Dziś są blisko 40% niżej. W tym przypadku możemy mówić o kryzysie zaufania inwestorów zagranicznych.
W lipcu wybuchła sprawa Mieczela, kiedy Putin rzekł:
Co więcej, kiedy wezwał do siebie prezesa i głównego właściciela firmy Igora Zuzina, a ten nie przybył tłumacząc się chorobą, Putin znowu zaszokował swoją kolejną wypowiedzią:- Firma Mieczel sprzedaje surowiec za granicą dwa razy taniej niż w Rosji. Niech się temu przyjrzy urząd antymonopolowy i prokuratura.
Klarować- po rosyjsku zaczisit' oznacza także aresztować czy nawet pobić.- Nagle zachorował! Oczywiście, choroba jest chorobą, ale byłoby lepiej, gdyby szybko wyzdrowiał. W przeciwnym wypadku trzeba będzie do niego posłać doktora, żeby wyklarował te wszystkie problemy.
Po takim dictum akcje Mieczela zanurkowały na giełdzie, a indeks RTS stracił aż 6,1% tylko w ciągu jednej sesji.
Jakby nie było dość kłopotów, 8 sierpnia rozgorzał konflikt z Gruzją na Kaukazie.
Tego było już za wiele dla zdenerwowanych inwestorów zagranicznych, którzy gremialnie zaczęli ewakuować się z parkietu moskiewskiej giełdy i zamieniać ruble na dolary. Szacuje się, że rosyjski bank centralny musiał w sierpniu wydać aż ponad 16 mld USD na obronę własnej waluty.
Zawirowania na rynkach wschodzących niestety mają wpływ i na naszą giełdę. Polska wraz z Węgrami czy Czechami wciąż należy do grupy krajów nieco bardziej ryzykownych, stojąc niejako w pół drogi między rozwiniętymi gospodarkami, a grupą BRIC. Nie obawiałbym się raczej teraz wycofania kapitału zagranicznego z naszego parkietu, bo go po prostu tu wcale nie widać. Raczej wypadałoby się martwić, że coraz bardziej oddala się perspektywa jego powrotu na nasz rynek. Na pewno nie wpływa to pozytywnie na nastroje panujące na naszym parkiecie.
Komentarze Czytelników (6)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:48 [27.08.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:51 [27.08.2008]
Zgłoś Odpowiedz
koleżanka szklanka
20:55 [27.08.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:00 [28.08.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:14 [28.08.2008]
Zgłoś Odpowiedz
Gość123
14:13 [02.10.2008]