Kupuj drogo, sprzedawaj jeszcze drożej
Zbigniew Papiński | Niedziela [12.12.2010, 15:35]
24 komentarze / Skomentuj
Fot. stock.xchng
W miniony piątek indeks S&P 500 zamknął się na najwyższym poziomie od początku fali wzrostowej rozpoczętej 6 marca 2009 roku. Optymiści zaczynają przebąkiwać o kolejnej okrągłej wartości – czyli 1300 punktów. Pesymiści wskazują na możliwą korektę.
Dość podobnie wygląda nasz indeks szerokiego rynku WIG, z tą drobną różnicą, że nie udało mu się jeszcze przebić przez szczyt z 9 listopada, który testował na sesji równo miesiąc później, na czwartkowej sesji.
W tych okolicznościach w szczególnie trudnym położeniu są nie tylko posiadacze krótkich pozycji na futures, których może spotkać kolejna nieprzyjemna niespodzianka jutro, po tak dobrej sesji w Nowym Jorku i dodatkowym wsparciu w postaci zezwolenia KE na odliczeniu środków zgromadzonych w OFE od długu publicznego. Oprócz nich poza rynkiem pozostaje olbrzymia rzesza potencjalnych inwestorów, którzy cały czas wątpili w ten rajd, który trwa w najlepsze i pozostaje im albo dalsze bierne oczekiwanie, albo wskakiwanie do pędzącego pociągu.
Inaczej mówiąc, jeśli chcemy skorzystać z dobrej koniunktury, a do tej pory sceptycznie patrzyliśmy na akcje, musimy przyjąć strategię „kupuj drogo, sprzedaj jeszcze drożej”, albo czekać na inną okazję. Trzeba też uważać na pułapki daytradingu przed którymi przestrzega James Altucher – przy okazji, triumfuje jego teoria, że zamiast globalnego ocieplenia czeka nas oziębienie klimatu:
Jeżeli chcemy poszukać spółek, które jeszcze nie skorzystały z tych wzrostów, zwróćmy uwagę na zachowanie indeksu sWIG80, który od sierpnia ubiegłego roku porusza się w trendzie bocznym. O ile dobra koniunktura zostanie podtrzymana także w przyszłym roku, tu mamy szansę na uzyskanie wysokich stóp zwrotu. Do tego potrzebna jest jeszcze wiara przeciętnego inwestora, który zrażony stratami w 2008 roku jeszcze nie wrócił do funduszy MIŚS.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (24)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:12 [12.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
marekw
17:15 [12.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:21 [12.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
kon-donek
17:42 [12.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:22 [12.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:30 [12.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Analityk SD
19:37 [12.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:42 [12.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:15 [12.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:29 [12.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gośćserek
20:32 [12.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:07 [12.12.2010]
taaaaak!!!
A ja próbowałem kiedyś grać na wielbłądy!
Polecam wszystkim świetna strategia!
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:09 [12.12.2010]
zapraszam, tu natomiast zaglądam dla poprawy humoru
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:12 [12.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:18 [12.12.2010]
Wypowiedział się gość który nie wie nic o symetri rynku. Ale coz najglosniej krzycza ci co nie maja nic do powiedzienia pozdrawiam :)
Zgłoś Odpowiedz
GURU
21:34 [12.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:04 [12.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:30 [12.12.2010]
Janusz, masz rację, najwięcej ludzi kupowało fundusze inwestycyjne przed i na samym szczycie. wiadomo, po krachu już nie kupowali.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:33 [12.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:44 [12.12.2010]
spokojnie zdazymy wyjsc. Daj nam zarobic i o nic sie nie martw.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:49 [13.12.2010]
"Nie wskakuje się do pędzącego pociągu ..."
Lekcje z dzieciństwa należy pamiętać w dorosłym życiu - inaczej łatwo skończyć pod torami
Zgłoś Odpowiedz
Gosc
12:18 [13.12.2010]
Popatrzcie na rynek mieszkan (np. w PL) , ludzie nie maja kasy, albo maja jej coraz mniej, mieszkania tanieja i jest ich coraz wiecej na rynku to jest najlepszy przkalad ze gospodarka polska i nie tylko leci w dol. Ludzie ograniczaja konsumpcje, male firmy upadaja a socjalistyczne rzady podnosza podatki, wiec te wzrosty cen akcji ,surowcow itd sa naciagane,fikcyjne sztuczne....
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:14 [13.12.2010]
tanieja - jak sa po 10 tys w wawie tak sa
to co jest taniej to jest na tzw. peryferiach - ursus, tarchomin - dojazd z tych dzielnic do centrum to jest ok. 1 godz. - jak ktos pracuje po drugiej stronie to nawet ze 2 godzinki moze jechac
wiec w takich dziurach mozna i za 6-7 tys kupic
Zgłoś Odpowiedz
WARSZAWIAK
23:17 [13.12.2010]
Szlag mnie trafie jaka skundlona jest Stolica, nasze dzieci nie mogą dostać pracy bo zalewa nas Łodz,Śląsk, i wiele innych rejonów Polski,zaniżają nam poziom i płace, bo koczują po wynajętych mieszkaniach w 5-6 osób, no to pewnie ,że mają najedzenie i na rozrywkę,ale niech kupią to czy inne mieszkanie w W-wie a nie na krzywy ryj,kiedyś zeby dostac prace w Warszawie trzeba było mieć meldunek to było dobre, barachło nie chodziło po ulicach i chamstwa takiego nie było,żółc mnie zalewa jak widze że jest już połowa rejestracji nie z w-wy, a do siebie poszli robić albo za granice.