Musisz ciężko zapracować na pieniądze, aby je uszanować
Zbigniew Papiński | Środa [08.12.2010, 13:00]
8 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Goran Ivanisevic przeszedł do historii jako pierwszy zwycięzca prestiżowego turnieju tenisowego rozgrywanego na kortach londyńskiego Wimbledonu, który dostał się do rozgrywek dzięki „dzikiej karcie” otrzymanej od organizatorów zawodów. Stało się to w 2001 roku.
Olbrzym z Chorwacji do dziś cieszy się wielką estymą u Brytyjczyków i jego wyczyny na korcie nie zostały zapomniane. Tym razem pojawił się w rubryce „Fame and Fortune” dziennika „Daily Telegraph”, gdzie znani ludzie dzielą się swoimi przemyśleniami na temat pieniędzy.
Tenisista wspomina swoje dzieciństwo, które spędził w Splicie i mimo, że nie opływało ono w materialne dostatki, było ono bardzo szczęśliwe. Teraz obserwuje swoje dzieci, które jak ich rówieśnicy pożądają najnowszych gadżetów, drogich ubrań czy nawet samochodów. Jego siedmioletnia córka zapragnęła, żeby na urodziny zorganizować jej wielkie przyjęcie na 100 osób z gigantycznym tortem i nie mógł jej odmówić, ale Goran stara się nie zepsuć swojej córki.
Jak mówi, chciałby przekazać swoim dzieciom zasadę, że na pieniądze trzeba ciężko zapracować, aby nabrać do nich odpowiedniego szacunku. Jeśli dostaniesz je bez wykonania jakiegokolwiek wysiłku, łatwo je przepuścisz. Z tego powodu Ivanisevic pragnie, aby jego dzieci nie wyrosły w przekonaniu, że skoro ich tata jest zabezpieczony finansowy, więc one nie będą nigdy musiały pracować wiodąc próżniaczy żywot.
Przy okazji wspomina zabawną historię związaną z jego pierwszymi zarobionymi pieniędzmi. Stało się to w Australii w 1989 roku, kiedy w wieku 17 lat dotarł aż do ćwierćfinału prestiżowego turnieju należącego do Wielkiego Szlema - Australian Open. W nagrodę otrzymał czek na 60 000 dolarów, który szybko zrealizował w lokalnym banku, nie mogąc nacieszyć się tak wielką sumą pieniędzy dla nastolatka. Potem upchnął banknoty w kieszeniach swojej kurtki i przez cały lot powrotny nie chciał jej zdjąć w samolocie, mimo nalegań stewardess. Odetchnął dopiero na lotnisku, kiedy wyjechał po niego ojciec i mógł mu przekazać świeżo zarobioną gotówkę.
Nie zawsze było jednak tak różowo, ponieważ nieco wcześniej Goran musiał przeżyć za zaledwie 30 dolarów tygodniowo i autentycznie wybierać czy danego dnia zje obiad lub kolację. Szybko jednak zaczął odnosić sukcesy i nigdy już nie stawał przed takim wyborem.
Obecnie wiedzie spokojne życie z rodziną, a jeśli chodzi o inwestycje, najpoważniejszej dokonał piętnaście lat temu kupując kawałek ziemi w Chorwacji. Uważa to za bardzo dobry zakup, ponieważ ziemia jest namacalna i nie wyparuje jak przeróżne wirtualne inwestycje, a szybko rozwijająca się Chorwacja gwarantuje ma solidny zysk.
Nie musi też się specjalnie martwić o emeryturę ponieważ ATP wypłaca ją tenisistom po przekroczeniu 45. roku życia i jej wysokość zależy od lat spędzonych na korcie, a tych Goranowi nie brakuje. Był profesjonalnym tenisistą przez 16 lat aż do 2004 roku.
Komentarze Czytelników (8)
Zgłoś Odpowiedz
etam
17:19 [08.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
aoco?
17:25 [08.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
szom bierki
17:40 [08.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość - a jak.
21:16 [08.12.2010]
Najlepiej wyglądał jak miał na coś wk*rw i zaczynał rzucać sprzętem, fakać i strzelać miny.
Czasami lubiał sobie poigrać z przeciwnikami i przedrzeźniał ich.
Nie ma już takich tenisistów.
Zgłoś Odpowiedz
łoś
00:53 [09.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
01:00 [09.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:36 [09.12.2010]
Zgłoś Odpowiedz
ex-cartino
10:22 [10.12.2010]