Europa i banki mogą zepsuć plan Benowi Bernanke
Zbigniew Papiński | Wtorek [23.11.2010, 13:35]
7 komentarzy / Skomentuj
Fot.stock.xchng
Na początku listopada Bank Rezerwy Federalnej ogłosił nową wersję planu stymulowania gospodarki przy pomocy „drukowania” dolarów, ochrzczonego wkrótce mianem QE2. Przy okazji Ben Bernanke wyraził zaskakującą jak na zajmowane przez niego stanowisko opinię, że zwyżki na rynkach akcji są korzystne z tego powodu, że dzięki nim wzrasta pewność i zaufanie konsumentów, a bogatszy inwestor będzie bardziej skłonny do wydatków. Kolejny test popytu konsumpcyjnego obejrzymy za trzy dni po wynikach sprzedaży w tak zwany „czarny piątek”, który tradycyjnie oznacza początek sezonu świątecznego.
Jednak mimo rozpoczęcia skupu z rynku obligacji skarbowych (tylko w tym tygodniu Fed nabył papiery o wartości 31 mld dolarów), entuzjazm na rynkach kapitałowych mocno przygasł i wszyscy zastanawiają się czy obserwujemy korektę przed rajdem świętego Mikołaja, czy też po prostu skończyła się fala wzrostowa rozpoczęta wczesną wiosną ubiegłego roku?
Aktualnie przerabiamy kryzys zadłużeniowy w Europie, który obejmuje kolejne kraje strefy PIIGS. Po Grecji przyszła kolej na Irlandię, a po cichu przebąkuje się o Portugalii i Hiszpanii. Ta ostatnia dziś sprzedawała trzymiesięczne bony skarbowe i jak widać na zrzucie ekranu z Twittera, wyglądało to raczej kiepsko:
W porównaniu z poprzednią aukcją średnie oprocentowanie skoczyło z 0,95% aż do 1,74%, co oznacza znaczny wzrost obaw o Hiszpanię i nic dziwnego, że kredytodawcy żądają wyższych odsetek. Jeśli dołożymy do tego dzisiejszy atak Korei Północnej na sąsiada z południa, ciężko o optymizm.
Na dodatek amerykańskie banki wcale nie kwapią się z pożyczaniem pieniędzy, wciąż obawiając się, że Amerykanie będą mieli problemy ze spłatą kredytów w obliczu słabej sytuacji na rynku pracy (według miary U6 sięga ono 17%). Misterny plan Bena Bernanke, w którym wszyscy wygrywają zaczyna się mocno chwiać. Bank Rezerwy Federalnej liczył, że zarobią banki inwestycyjne, drobni inwestorzy i na dodatek podźwignie się gospodarka. Wszystko za sprawą jego magicznej drukarki. Niestety, piękne plany otuliła listopadowa mgła.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (7)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:47 [23.11.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:06 [23.11.2010]
Zgłoś Odpowiedz
GURU
15:29 [23.11.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:48 [23.11.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:44 [23.11.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:57 [23.11.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:56 [23.11.2010]