Bank Goldman Sachs liczy na gigantyczny dodruk dolarów
Zbigniew Papiński | Wtorek [26.10.2010, 13:20]
17 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
W tej chwili cały finansowy świat żyje tym, co znajdzie się w komunikacie opublikowanym po posiedzeniu FOMC Fed, które odbędzie się w dniach 2-3 listopada. Rynki od dłuższego czasu dyskontują zwiększenie podaży dolarów, co sprzyja akcjom i surowcom, a także wzmacnia wiele walut. Japoński jen bije rekordy swojej mocy wzbudzając prawdziwą trwogę w Tokio, ponieważ gospodarka Nipponu w dużej mierze zależy od eksportu elektroniki i samochodów. Podobne turbulencje pojawiają się na całym świecie i na przykład Brazylia już podjęła energiczne kroki, aby przeciwdziałać zbyt gwałtownemu napływowi zagranicznego kapitału spekulacyjnego, ponieważ pompowane obecnie bańki w końcu pękną z głośnym hukiem.
Nic dziwnego, że atmosfera zrobiła się naprawdę gorąca i wszyscy zastanawiają się jak wielkie rozmiary przybierze nowy program potocznie nazywany QE2 (Quantitative Easing 2), co kryje za dość eufemistycznym określeniem poluzowania ilościowego zwiększanie bazy monetarnej, czyli prościej mówiąc potoczny „dodruk dolarów”. Właściwie QE2 jest przesądzone, tylko zastanawia nas skala tego wielkiego ekonomicznego eksperymentu. W ostatnim raporcie dla klientów banku inwestycyjnego Goldman Sachs Jan Hatzius przewiduje, że Bank Rezerwy Federalnej skupi z rynku łącznie rządowe papiery dłużne o wartości … 2 bln dolarów.
Zdaniem analityka każdy dodatkowy billion dolarów wpompowany przez Fed jest równoważny z obcięciem stóp procentowych o 0,75%. Wiadomo, że Bank Rezerwy Federalnej nie ma już czego ciąć, więc według Goldman Sachs taki krok przyniesie pozytywny efekt w gospodarce amerykańskiej i pozwoli jej urosnąć o dodatkowe 1,2% w ciągu kolejnych dwóch lat. Jeżeli z kolei QE2 zostanie rozszerzone do wspomnianych dwóch bilionów dolarów, mielibyśmy quasi-cięcie stóp o 1,5 % oraz pobudzenie gospodarki z przyrostem blisko 2,5% PKB.
Jednak pojawia się pytanie czy rynki „kupią” ten optymizm, czy może uznają, że z gospodarką światową jest źle i akcje oraz surowce zaczną tanieć w obawie przed ogólnoświatowym spowolnieniem? Odpowiedź poznamy już w listopadzie, a na razie Jan Hatzius próbuje wszystkich przekonać, że ta gigantyczna podaż pieniądza, wcale nie jest „drukowaniem” dolarów bez pokrycia, lecz jedynie zmianą struktury zapadalności amerykańskich obligacji.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (17)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:32 [26.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:01 [26.10.2010]
...
skocz.pl/investor2010
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:14 [26.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:26 [26.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:33 [26.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:51 [26.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:16 [26.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Drukarz
16:34 [26.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
gostek
17:32 [26.10.2010]
http://wig-20.blogsp(…)t.com
Zgłoś Odpowiedz
Figo
18:33 [26.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
silver
01:47 [27.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:10 [27.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
None
09:46 [27.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:12 [27.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:27 [27.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Lux
11:56 [28.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:33 [24.01.2011]