Ben Bernanke porównany do … Adolfa Hitlera
Zbigniew Papiński | Piątek [22.10.2010, 11:30]
14 komentarzy / Skomentuj
Fot. YouTube.com
Gorąca atmosfera na rynkach finansowych rozbudza wyobraźnię analityków i jeden z nich posunął się do karkołomnego porównania. John R. Taylor zarządzający funduszami w FX Concepts wyszukał efektowną analogię pomiędzy II. wojną światową, a obecnymi czasami.
Taylor zauważa, że wrzesień tego roku był najlepszym miesiącem giełdowym od września 1939 roku. Amerykański indeks szerokiego rynku S&P 500 zyskał aż 8,8 % (u nas też było podobnie – WIG urósł ponad 7%). W tym miejscu Taylor zastanawia się co kierowało ludźmi kupującymi akcje po wybuchu wojny? Czy nie widzieli tego co szykuje światu Hitler? Przez lata zapowiadał co zrobi, a jednak był lekceważony. Zadziwiające jest też, że mimo ataku na Polskę, inwestorzy nadal ochoczo kupowali akcje. Kara przyszła nieco poźniej.
Podobnie teraz Ben Bernanke od dawna ostrzega, że zaleje świat morzem dolarów, a jednak wiele osób przechodzi nad tym do porządku dziennego. Tymczasem trwa prawdziwa wojna walutowa, której wybuch obwieścił niedawno brazylijski minister finansów Guido Mantega Jedną z pierwszych ofiar jest Japonia, która zmaga się z najsilniejszym od lat jenem torpedującym eksport Nipponu.
Według Taylora zaczęła się kolejna faza zalewania świata tanim dolarem, co zdaniem Bena Bernanke ma uratować amerykańską gospodarkę. Nie jest to wcale takie pewne. Wiadomo tylko, że zdestabilizuje aktualną sytuację. Teoretycznie weekendowy szczyt G20 w Seulu mógłby coś zmienić, ale uczestnicy nie bardzo wierzą w jego ustalenia, co najdobitniej podkreślili Brazylijczycy, którzy po prostu nie zjawią się w Korei.
Taylor sądzi, że jeśli powtórzymy scenariusz z II wojny światowej, jakiś szok powinien nastąpić w maju 2011, tak jak w maju 1940 roku rynki giełdowe zanurkowały po inwazji Hitlera na Holandię, Belgię, Luksemburg, a potem Francję. Co tym razem mogłoby stać się takim zapalnikiem?
Wiele państw, głównie chodzi o te z grupy rynków wschodzących narzeka, że za „drukowane” dolary kupuje się ich lokalne waluty sztucznie podnosząc ich kurs, co w efekcie zmusza banki centralne do podejmowania interwencji i zwiększania zapasów niechcianych dolarów. Dodatkowo wzrasta presja inflacyjna i pogarsza się bilans handlowy.
Prawdziwa wojna handlowa może wybuchnąć, kiedy amerykański Kongres zdecyduje, żeby podnieść taryfy celne, aby tym samym zmniejszyć deficyt handlowy. Gdyby stało się to w maju 2011 roku, mielibyśmy idealną powtórkę scenariusza sprzed ponad 70 lat, tyle, że tym razem bronią stałyby się waluty i cła.
Nas jednak nieco zastanawia czy porównanie Bena Bernanke do Adolfa Hitlera jest faktycznie najlepszym pomysłem, zwłaszcza ze względu na jego pochodzenie etniczne (Ben Bernanke na drugie imię ma Shalom)?.
Komentarze Czytelników (14)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:48 [22.10.2010]
...
skocz.pl/work2010
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:55 [22.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
fourG
14:47 [22.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:53 [22.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:16 [22.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
mjz
15:30 [22.10.2010]
A tu masz babo placek, :Benjamin Shalom Berneński. Ale zdaje się ,że w żyłach Hitlera też płynęła żydowska krew.
Informowano o tym także na portalu o2, więc o co tyle hałasu dzisiaj.
Zgłoś Odpowiedz
Bratanek /H/
16:44 [22.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:45 [22.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:21 [22.10.2010]
(I JUŻ WIEMY ŻE KOLEJNA WOJNA BEDZIE O CHINY) FRANCUZIKI POWIEDZA ZE ZA PEKIN NIE BEDA UMIERAC ?
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:29 [22.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
23:55 [22.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:25 [23.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:00 [23.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:47 [24.10.2010]