Od zera do milionera i … z powrotem do zera
Zbigniew Papiński | Piątek [15.10.2010, 09:00]
10 komentarzy / Skomentuj
Fot. YouTube.com
W 2005 roku 18-letni Andrew Fashion rzucił naukę w liceum i postanowił wzbogacić się dzięki internetowi. Zamieszkał z kolegą, który nie musiał płacić za czynsz w zamian za pomoc przy projektach wymyślanych przez Fashiona. Na początku zaczęli od stron z reklamami Google AdSense, na których zarabiali od 20. do 150. dolarów dziennie. To było jednak za mało, a na dodatek takie dochody trudno uznać za stabilne (polityka programowa Google jest taka, że dość łatwo podpaść i „wylecieć” z programu AdSense bez możliwości powrotu). Przychody ledwie starczały na opłacenie codziennych rachunków.
Potem udało mu się sprzedać pierwszą stronę iDesignThis.com za 2000 dolarów, co dodało mu otuchy i napędzało do szalonej pracy. Fashion i jego współpracownik Michael Bale siedzieli całymi dniami i nocami przed komputerem wymyślając i realizując najróżniejsze projekty. W końcu Fashion znalazł swoją niszę, czyli MySpace.
Stworzył MySpaceSupport.com, czyli stronę wspomagającą rozwój MySpace z licznymi aplikacjami i dodatkami dla użytkowników. Całymi dniami przesiadywał na MySpace prowadząc konwersacje z tysiącami ludzi, którzy pośrednio przez to zainteresowali się jego programami, a strona notowała coraz większy ruch. Jednak wciąż nie przynosiła jakichś oszałamiających zysków (100-350 dolarów dziennie).
Przełomowym krokiem okazała się zmiana sieci reklamowej z Google na Yahoo. Pierwszego dnia Fashion zobaczył, że zarobił aż 2000 dolarów i zaczął wrzeszczeć jak wariat, bo już wiedział, że w końcu „zaskoczyło”. W listopadzie 2005 roku zarobił 100 000 USD i rozpoczął nowe życie.
W lutym 2006 roku kupił za gotówkę nowiutkie BMW 330xi, miesiąc później dom na kredyt hipoteczny (wpłacił 80 tys. USD wkładu własnego) w Littleton w stanie Kolorado i ruszył w tango. Kiedy masz 19 lat i zarabiasz górę pieniędzy, łatwo stracić rozsądek. Andrew zaczął cieszyć się swoim majątkiem – jeździł do Las Vegas, latał odwiedzić dziewczynę na Hawajach czy kupował jej gwiazdkowe prezenty za kilka tysięcy dolarów. Potrafił trwonić pieniądze na takie głupstwa jak … sesja zdjęciowa u znanego fotografa Michaela Vincenta, któremu zapłacił za nią 5 tys. dolarów.
Wszystko mogłoby toczyć się swoim torem, ponieważ nadal zarabiał olbrzymie pieniądze dzięki swojej stronie internetowej, ale w kwietniu 2007 roku Fashion wpadł na pomysł, żeby odświeżyć MySpaceSupport.com. Zmiana wyglądu i struktury witryny, łącznie z przebudową wewnętrznych adresów URL zakończyła się katastrofą. Strona wypadła z czołówki wyszukiwarek, a ruch na niej zaczął dramatycznie spadać.
Tak zaczęła się jej powolna agonia i w końcu w kwietniu 2008 roku Fashion sprzedał ją za 75 000 dolarów, czyli mniej niż przyniosła mu zysków z reklam w pierwszym miesiącu współpracy z Yahoo Ads. Co gorsza, hulaszczy tryb życia doprowadził go do punktu wyjścia i jak policzył niedawno „udało” mu się roztrwonić 2,5 mln dolarów.
Obecnie Andrew Fashion powoli próbuje znowu stanąć na nogi i pracuje nad nowym projektem BeModel.com. Przy okazji pisze też książkę pod roboczym tytułem „Young and Stupid” („Młody i głupi’). Jednak wciąż trzyma w ręku niewątpliwe bardzo ważny atut: w tym roku dopiero skończył 23 lata i wciąż wszystko jeszcze przed nim.
Komentarze Czytelników (10)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:33 [15.10.2010]
pozdrawiam
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:21 [15.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:27 [15.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:30 [15.10.2010]
www.strefa57.pl
oto prawdziwy biznes internetowy
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:00 [15.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:24 [15.10.2010]
oddawaj moje puszki cwelu!
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:34 [15.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:44 [15.10.2010]
nie dzięki abonentowi bo na p-fx.pl nie trzeba płacić abonamentu. zarabiam na forexie a strone zrobiłem dla ludzi poszukujących info o forexie
Zgłoś Odpowiedz
Gosc
17:10 [15.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:18 [18.10.2010]
Gosc
Jak tam dzieci-hossy kontenerki ze USD nie dotarly dzisiaj :( ??? [/cytat
Już siedem razy obróciłem tymi dolarami, nieźle zarobiłem a teraz siedzę na bezpiecznych pozycjach. Więc niech ci gul skacze z zazdrości, a ja idę na piwko, he,he,he...