Jak zarabiają wielkie banki inwestycyjne?
Zbigniew Papiński | Poniedziałek [11.10.2010, 11:40]
8 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
W ostatni czwartek 7 października z gościnnym wykładem na Uniwersytecie Princeton wystąpił Joseph Squeri, prezes działu technologii kontrowersyjnego banku Goldman Sachs. Zapewne nie spodziewał się takich tłumów na wykładzie z dziedziny zwykle interesującej dość wąską grupę osób zajmujących się zaawansowanymi technikami inwestycyjnymi.
Głównym tematem miało być poznanie przyczyn krachu z maja na nowojorskiej giełdzie, kiedy w ciągu piętnastu minut indeks Dow Jones stracił 600 punktów. Niedawno na ten temat ukazał się raport amerykańskiego nadzoru finansowego (link do niego oraz omówienie znajduje się w artykule z Notowanego z poprzedniej niedzieli). Tym razem wszystkich interesuje nie tylko bezpośredni sprawca, którym prawdopodobnie był fundusz Waddel and Reed Finance z Kansas rozpoczynający reakcję łańcuchową na feralnej sesji z 6 maja, ale także inni uczestnicy rynku, a szczególnie zarabiające miliardy banki inwestycyjne.
Squeri nie chciał podawać szczegółów zasłaniając się zobowiązaniami wobec prawników banku, ale zaprezentował interesującą zmianę w działaniu gigantów na rynkach finansowych. W ciągu ostatnich lat nastąpiła olbrzymia metamorfoza i liczy się technologia oraz algorytmy komputerów. W 2002 roku miały one tylko znikomy udział w wypracowywaniu zysków GS. Po ośmiu latach aż 80% obrotu generują transakcje zautomatyzowane, w których czynnik ludzki sprowadza się głównie do wymyślania odpowiedniego software’u, a na rynku właściwie trwa wojna komputerów, w której zwyciężają najczęściej te z najszybszym systemem.
Zamiast pogłębionych analiz fundamentalnych, liczą się trendy makroekonomiczne i podążanie za nimi. Dla komputerów nie ma znaczenia czy spółka jest dobra czy zła, ale jej płynność oraz aktualny trend. Tak duża zależność od nowoczesnych technologii rodzi jednak niebezpieczeństwo, że podobne wydarzenia jak te sprzed pięciu miesięcy będą powtarzały się coraz częściej. W końcu żaden program nie ma w sobie wbudowanego zdrowego rozsądku i może na przykład twardo sprzedawać akcje po 2 centy, które warte są na przykład 100 razy więcej, tylko dlatego, że gra z trendem lub uruchomiły mu się „hamulce” (curbs). Jeżeli zwykli ludzie często wpadają w stany od euforii do paniki i na odwrót, prowadzące do tego, że w jednym roku chcą kupować akcje KGHMu powyżej 100 zł za sztukę, w kolejnym sprzedają po 21, a w następnym znowu kupują powyżej 100, więc nie ma co się dziwić zaskakującym przeskokom wywołanym przez algorytmy służące do automatycznego tradingu.
Squeri broni nowoczesnych technologii twierdząc, że w ten sposób dostarczają oni rynkom większej płynności, ale wszystkie wielkie banki balansują tu na cienkiej granicy między legalnym tradingiem, a front-runningiem, czyli w istocie często chodzi o to, żeby bardzo szybko kupić i sprzedać akcje danemu inwestorowi, który nawet nie zorientuje się, że cokolwiek się wydarzyło. W uproszczeniu przykładowo zleca on kupno 100 akcji JPMorgan po 40 dolarów za sztukę, a szybki system kupuje je po 39,98 z rynku i odsprzedaje po 40 dolarów niczego nieświadomemu inwestorowi. Takich technik pojawia się mnóstwo na globalnych rynkach, ale nie wszystkie możemy uznać za element „czystej gry”.
Dzięki temu Goldman Sachs i inne banki inwestycyjne wykazują olbrzymie zyski z tradingu i rzadko notują miesiące na minusie. Gdyby nie majowy incydent, zapewne Goldman Sachs poprawiłby rekord pierwszego kwartału tego roku, kiedy zarabiał na wszystkich sesjach giełdowych. Jednak Squeri przyznaje, że w pewnym momencie pojawi się bariera i po prostu nie da się już szybciej dokonywać transakcji. Wtedy będą musieli poszukać innych sposobów oraz nowych rynków.
Komentarze Czytelników (8)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:28 [11.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:33 [11.10.2010]
GranaGieldzie.pl
Zgłoś Odpowiedz
iskra
16:56 [11.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gosc
16:57 [11.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:32 [11.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
53267
19:08 [11.10.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gosc
20:54 [11.10.2010]
Czym rozni sie gra na "shortach i longach" od gry w kasynie np. na rouletce?
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:02 [11.10.2010]