Ile spółek powinienem trzymać w portfelu?
Zbigniew Papiński | Czwartek [23.09.2010, 09:05]
10 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Każdy inwestor zmaga się z dylematem ile spółek powinien posiadać w portfelu. Z jednej strony jeśli kupilibyśmy za cały nasz hipotetyczny portfel giełdowy o wartości 50 000 zł akcje spółki City Interactive płacąc w marcu tego roku 2 zł za sztukę, moglibyśmy je sprzedać w ostatnich dniach powyżej 30 zł mnożąc nasz kapitał piętnastokrotnie do 750 000 zł.
Z drugiej strony równie dobrze moglibyśmy uwierzyć w sny o potędze Petrolinvestu kupując wtedy akcje po 40 zł, które w tej chwili potaniały do niespełna 12 zł, czyli zmniejszając wartość naszego portfela aż o 70%. Ze wspomnianych 50 000 zł zostałoby dziś tylko 15 000 i potrzebowalibyśmy wzrostu wartości kapitału aż o ponad 230%, aby wrócić do punktu wyjścia.
Co w takim razie mówi teoria finansów i klasyczna praca Eltona i Grubera wydana również po polsku pod tytułem „Nowoczesna teoria portfelowa"? Zdaniem naukowców, aby istotnie zmniejszyć niechcianą zmienność wartości naszego portfela, powinien zawierać on co najmniej 6 spółek, ponieważ w ten sposób zmniejszamy ryzyko aż o 46% w porównaniu z posiadaniem tylko jednego waloru. Potem dodawanie kolejnych spółek już nie wpływa istotnie na redukcję ryzyka, a po przekroczeniu bariery 20. właściwie traci na znaczeniu.
Zauważmy też problem praktyczny związany z monitorowaniem wieści z tak wielu spółek naraz. Jeśli ktoś posiada powiedzmy 40 czy 50 różnych akcji bardzo trudno mu zarządzać portfelem i samo przeglądanie wykresów oraz informacji napływających z przedsiębiorstw zajmowałoby mu mnóstwo czasu, a wcale niekoniecznie przekładałoby się na lepsze wyniki inwestycyjne.
Indywidualny inwestor raczej nie ma szans powtórzyć recepty na sukces stosowanej przez Petera Lyncha, który średniorocznie zarabiał ponad 29% trzymając w portfelu kilkaset spółek. Po pierwsze, miał on do dyspozycji cały sztab ludzi. Po drugie, inwestował na rynku rosnącym.
Trzeba jednak pamiętać, że nie uda nam się całkowicie wyeliminować ryzyka straty przez podzielenie pieniędzy na kilka czy kilkanaście spółek z różnych sektorów, ponieważ w razie załamania giełd bardzo niewiele akcji nie traci razem z rynkiem. Jak rozwiązać ten problem, oprócz limitowania strat przez zlecenia obronne typu stop loss lub stop limit?
Po prostu, należy przechowywać część naszych aktywów w zupełnie innych miejscach. Obecnie mamy coraz więcej możliwości inwestycyjnych i każdy przeciętny Polak ma łatwy dostęp do walut czy surowców, z których część porusza się zupełnie niezależnie od giełd akcji. Klasycznym przykładem jest złoto, które w ujęciu dolarowym cały czas drożeje praktycznie od dekady z poziomu w okolicach 250 USD do obecnych 1290 USD.
Niestety tu pojawia się problem przeoptymalizowania portfela. Polega on na tym, że to co zyskujemy na przykład na rynku akcji, tracimy na walutach, którymi chcemy się zabezpieczać. W skrajnym przypadku wygląda to jak równoczesne zajęcie pozycji long i short związane z ponoszeniem licznych kosztów transakcyjnych oraz utraconym czasem na analizę i monitorowanie inwestycji.
Jak zawsze liczy się umiar, a dla inwestorów nieco pasywniejszych dobrym rozwiązaniem może być na przykład połączenie bezpiecznych instrumentów typu lokaty i obligacje z regularnie kupowanymi funduszami indeksowymi za jednakową sumę pieniędzy indeksowaną o inflację (w ten sposób kupujemy więcej w czasie spadków, a mniej na szczytach). W tej chwili dostępny jest już pierwszy fundusz indeksowy odwzorowujący ruch indeksu mWIG40, a od wczoraj mamy notowany ETF na WIG20 oferowany przez Lyxor. Jeśli natomiast wierzymy w umiejętności aktywnie zarządzającego danym funduszem inwestycyjnym, możemy też jemu powierzyć część środków.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (10)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:38 [23.09.2010]
Atmosfera na rynkach jest jak przed wystrzałem bańki internetowej. Nie mam monopolu na racje, ale jestem przygotowany na najgorsze.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:43 [23.09.2010]
to kto kupuje np.KGHM ,PKO BP,PZU I INNE
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:45 [23.09.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:48 [23.09.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:26 [23.09.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
23:08 [23.09.2010]
ciagle ida idz w gore
przedwczoraj kupione 3kg czystego srebra a 2 dni pozniej juz zarobione 100 $
Zgłoś Odpowiedz
Gość
00:05 [24.09.2010]
czas pomału żegnać się z akcjami, obligacjami i tp papierami.....czas powiedzież żegnam funduszom, ubezpieczycielom i wszelkim instytuciom finansowym.....
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:31 [26.09.2010]
A co za debile do wypożyczalni po filmy chodzą jak wszystkie w necie można obejrzeć i to za darmo wystarczy wejść na seans24.pl nic dziwnego że padli
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:06 [29.09.2010]
http://ocena-kredytu(…)t.com
http://mwig40.blogsp(…)t.com
http://wig-20.blogsp(…)t.com
Zgłoś Odpowiedz
MAX
14:01 [03.10.2010]
GRUBY KUPUJE -TZN ALBO GOLDMAN ALBO JP MORGAN,POMPUJA POZIOMY I NA PRZEMIAN SIE ROLUJA PODWYZSZAJAC KURSY I INDEKSY
TU NIE SA WAZNE CENY AKCJI TYLKO ILOSC OTWARTYCH POZYCJI NA KONTRAKTACH
NIE PIES MACHA OGONEM TYLKO OGON MACHA PSEM