Czy USA podzielą los Japonii i ugrzęzną w recesji?
Zbigniew Papiński | Poniedziałek [20.09.2010, 13:10]
7 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Najważniejszym pytaniem stawianym wobec gospodarki amerykańskiej, a pośrednio też giełd jest kwestia czy Stany Zjednoczone podążają ścieżką Japonii? Gdyby tak się stało, USA pogrążyłyby się w wieloletniej recesji, a inwestujący w akcje z rozpaczą patrzyliby na wartość swojego rachunku, tak jak teraz Japończycy – ciekawe, co teraz mówią chętnym do przejścia na emeryturę zwolennikom strategii „kup i trzymaj” ich tokijscy doradcy finansowi?
W czasach globalizacji na pewno interesuje to także polskich inwestorów, ponieważ GPW często reaguje na dane makroekonomiczne napływające z USA nawet silniej od samych zainteresowanych. Jutro poznamy ocenę kondycji amerykańskiej gospodarki czytając komunikat FOMC Fed, a tymczasem próbują nas pocieszać ekonomiści z Deutsche Bank, którzy przekonują, że scenariusz japoński nie wchodzi w grę. Oto ich argumenty:
1. Amerykańska gospodarka rozwija się szybciej niż japońska na początku lat dziewięćdziesiątych, co potwierdza dynamika wzrostu PKB.
2. Japoński Bank Centralny (BOJ) znacznie wolniej obcinał stopy procentowe od Fedu.
3. Bank Rezerwy Federalnej działa zdecydowanie agresywniej od Japońskiego Banku Centralnego (BOJ) i czyni to z większym rozmachem.
4. Różnica między nominalnym wzrostem PKB, a stopami procentowymi pozostaje w USA dodatnia, co dobrze rokuje na przyszłość.
5. Amerykański rynek pracy dostosował się w USA znacznie szybciej do bieżącej sytuacji. Japońskie firmy niechętnie redukowały zatrudnienie.
6. Amerykańskie przedsiębiorstwa agresywnie obcięły koszty, co przywróciło im zyskowność.
7. Gospodarstwa domowe w USA zaczęły znacznie szybciej oszczędzać i pozbywać się długów.
Czy brzmią one wystarczająco przekonująco? Raczej nie dla każdego.
Spójrzmy choćby na katastrofalny rynek pracy w Stanach Zjednoczonych. W Japonii bezrobocie oscyluje w okolicach 5%, a tymczasem w USA mamy oficjalne dane o blisko 10% osób pozostających bez pracy, a jeśli weźmiemy pod uwagę surowszą miarę U6 wskaźnik skacze do ponad 16%.
Podobnie fatalnie prezentuje się sektor nieruchomości, czyli często jeden z motorów rozwoju gospodarczego, a także jedno z głównych źródeł obu kryzysów (pęknięte bańki spekulacyjne). Wątpliwe, żeby analitycy Deutsche Bank przekonali wiele osób do swoich racji, nawet w swoim rodzimym banku, a nam pozostaje sobie życzyć, żeby wykres indeksu Nikkei nie stał się wzorcem dla innych w kolejnych latach.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (7)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:46 [20.09.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:50 [20.09.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:57 [20.09.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:31 [20.09.2010]
(Japończycy walczyli z bezrobociem tworząc bezsensowne miejsca pracy i finansowali je obligacjami dzięki czemu mają teraz zadłużenie jak republika bananowa- 200%PKB)
2. W Japonii jest deflacja, a w USA inflacja co automatycznie pcha ceny akcji do góry
3. NAJWAŻNIEJSZA- na górce w 1990 roku wskaźnik cena/zysk dla spółek japońskich często wynosił 100 lub 200 a obecnie w USA wynosi on około 20.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
08:31 [21.09.2010]
-----------------------------------------
http://szkola-finans(…)w.pl/
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:40 [21.09.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:07 [21.09.2010]