Fot. stock.xchng
Pod koniec lipca obserwowaliśmy propagandowy show, który w oficjalnej wersji nazwano stress testami europejskich banków. Miał on pokazać, że sektor finansowy znajduje się w całkiem dobrej kondycji i uspokoić rynki szczególnie zaniepokojone sytuacją w krajach strefy PIIGS obejmującej Irlandię i kraje południa Europy. Na tym tle błyszczał nasz jedynak PKO BP, który na wszelkich możliwych poziomach przeróżnych wskaźników uplasował się w ścisłej czołówce, co po części wynika z bardzo konserwatywnej polityki banku, który poza ukraińskim Kredobankiem nie ma na głowie większych problemów związanych z ekspozycją na zagraniczne rynki, a współczynnik wypłacalności wynosi 15% przy europejskim minimum 4%. Nic dziwnego, ze ta informacja pomogła akcjom banku w dojściu do wakacyjnego szczytu na GPW.
Od początku podnosiły się głosy kwestionujące jakość tych testów, a dziś doczekaliśmy się wreszcie demaskatorskiego artykułu w poważnym dzienniku finansowym. David Enrich z „the Wall Street Journal” oskarża regulatorów oraz zarządy banków o to, że nie ujawniły wszystkiego co znajdowało się w bilansach instytucji finansowych na dzień 31 marca tego roku. Szczególnie chodzi o niektóre obligacje oraz pozycje krótkie (na spadki).
Powołując się na źródła branżowe Enrich wskazuje palcem na co najmniej dwa duże banki: francuski Credit Agricole oraz brytyjski Barclays. Chodzi przede wszystkim o zaniżenie posiadanej liczby obligacji emitowanych przez rządy krajów zagrożonych bankructwem, w tym Grecji. Ostateczne wyniki testów, które oblało tylko siedem banków wymagających stosunkowo niewielkiego dokapitalizowania (jak na skalę obecnego kryzysu) w wysokości 3,5 mld euro początkowo zostało przyjęte z umiarkowaną radością przez rynki, ale z każdym dniem wątpliwości rosły.
Banki użyły sztuczki polegającej na przerzuceniu obligacji rządowych do kategorii aktywów o niemal zerowym ryzyku, ponieważ w przeszłości szanse na bankructwo któregokolwiek kraju ze strefy euro oceniano jako wyłącznie czysto hipotetyczne. Z kolei Barclays wyłączył ze swojego portfela obligacje włoskie i hiszpańskie, ponieważ zarząd stwierdził, że są one przeznaczone do bieżących transakcji wykonywanych przez bank (tradingu). W ten sposób oficjalny stan posiadania włoskich obligacji rządowych skurczył się z blisko 6 mld funtów do niespełna 800 mln GBP, a hiszpańskich z 6 mld funtów do 4,4 mld.
Zarząd banku twierdzi, że postąpił zgodnie z dyrektywami Komitetu Europejskich Nadzorów Bankowych (CEBS) i uważa, że wcale nie jest wyjątkiem i także wiele innych wielkich banków stosuje identyczny sposób księgowania obligacji. Nie jest to wcale ostatni problem.
Inne banki jak Credit Agricole pominęły obligacje posiadane przez ich podmioty zależne – w tym przypadku chodzi o ramię ubezpieczeniowe grupy, co przyznał rzecznik CA upierając się, że na to pozwalają przepisy. Na dodatek wątpliwości wzbudza sposób księgowania krótkich pozycji (na spadki) obligacji.
Podejrzeń można było nabrać porównując dane kwartalne przedstawione przez Bank Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) z rezultatami stress testów. Według informacji zgromadzonych przez BIS francuskie banki posiadały greckie papiery dłużne o wartości 20 mld euro oraz hiszpańskie warte 35 mld euro. Tymczasem w stress testach obejmujących 80% francuskiego sektora finansowego gdzieś te obligacje zniknęły i zostało z nich tylko 11,6 mld euro w przypadku Grecji oraz 6,6 mld euro, jeśli chodzi o Hiszpanię.
Po takich rewelacjach możemy powiedzieć, że teraz przyszła kolej na stress testy rynków finansowych i przekonamy się jak one przełkną gorzką pigułkę. Ich wynik nie jest tak oczywisty, ponieważ od samego początku bardzo wiele osób poddawało w wątpliwość jakość tej próby.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (8)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:35 [07.09.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:09 [07.09.2010]
Zgłoś Odpowiedz
adamss
13:15 [07.09.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gosc
14:01 [07.09.2010]
Bo musi by byc dobrze bo nie moze byc zle!!!
Zgłoś Odpowiedz
coś na temat
16:20 [07.09.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:01 [07.09.2010]
Niemcy pokazaly dzis "sile" :>
-------
http://szkola-finansow.pl
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:01 [07.09.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:27 [07.09.2010]