Wielkie banki przestaną spekulować?
Zbigniew Papiński | Poniedziałek [06.09.2010, 10:25]
7 komentarzy / Skomentuj
Fot. YouTube
W piątek agencja Bloomberg przyniosła informację, że sławny bank inwestycyjny Goldman Sachs zamyka dział inwestowania na własny rachunek (proprietary trading), ale opóźnia podanie oficjalnego komunikatu, dopóki pracownicy (65-70 osób) nie znajdą sobie nowego zatrudnienia. Byłby to kolejny wielki bank po JP Morgan Chase, który wykonałby identyczny ruch. Trzy dni wcześniej anonimowy dealer z JPM poinformował media, że bank chce dostosować się do nowych przepisów wprowadzanych w związku z reformą finansową, które nakazują bankom rozdzielenie działalności na rzecz klientów prowadzonej równolegle z aktywnym udziałem w spekulacjach rynkowych, co rodzi oczywisty konflikt interesów. Zaskakuje jedynie szybkość reakcji, ponieważ regulator dał im kilka lat na dostosowanie się do nowych zasad.
Poza tym trudno przypuszczać, żeby banki tak łatwo poddały się bez walki rezygnując z potencjalnych miliardów dolarów zysków. Z tego powodu wiele osób wyraża wątpliwości co do faktycznej motywacji bankierów i tylko nieliczni tacy jak Gary Townsend z Hill –Townsend Capital rozpaczają, że z winy Obamy ucierpi Wall Street i pośrednio jej klienci:
Jego zdaniem tak szybka reakcja wynika ze złej atmosfery w zespołach traderów, którzy wiedząc o nieuchronnym końcu ich kariery w obecnym miejscu pracy (najpóźniej za cztery lata) już rozsyłają życiorysy i listy motywacyjne, zamiast skupić się na bieżącej działalności. Z pewnością nie poprawia to rezultatów inwestowania. Jednak nawet Townsend dostrzega, że tak naprawdę wielkie banki wcale nie rezygnują z tortu, tylko po prostu przystosowują się do nowych warunków.
Przy okazji takie banki jak Goldman Sachs mogą próbować poprawić swój mocno nadszarpnięty wizerunek, który starają się ratować w dość rozpaczliwy sposób, na przykład kręcąc sami o sobie film „dokumentalny”, co zresztą już stało się tematem do kpin i żartów:
Tak naprawdę mało kto wierzy w faktyczną zmianę strategii banków, które mają co najmniej kilka opcji pozwalających im na zarabianie w taki sam sposób jak dotychczas. Najprostszym rozwiązaniem byłoby utworzenie zewnętrznego funduszu hedgingowego, którego poczynania w pełni byłyby kontrolowane przez właściciela, ale przecież istnieje też szereg nie do końca sprecyzowanych sytuacji, w których bank staje się równocześnie doradcą i inwestorem, kiedy na przykład w imieniu klientów zajmuje duże pozycje na określonym rynku, a następnie inny dział wydaje entuzjastyczną rekomendację zachwalającą wybrany wcześniej walor czy sektor.
Reforma finansowa zapewne nie zmieni układu sił i wątpliwe, aby ostatnie poczynania banków inwestycyjnych sprawiły, że ulica zacznie je postrzegać jako szczodrych wujków pomagających jej zarabiać pieniądze.Nawet w skórze owcy wilk pozostaje wilkiem.
Komentarze Czytelników (7)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:45 [06.09.2010]
----------------------------------------
http:/szkola-finansow.pl/
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:37 [06.09.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:43 [06.09.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:52 [06.09.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:58 [06.09.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:03 [06.09.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
05:32 [09.09.2010]