10 inwestycji, które zawstydziły indeksy giełdowe
Zbigniew Papiński | Czwartek [02.09.2010, 12:25]
7 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Niedawno skończył się ósmy miesiąc 2010 roku i możemy zerknąć za siebie co w tym roku było najlepszą inwestycją licząc, że być może ta tendencja utrzyma się przez pozostałe cztery pozwalając nam zarobić jakieś sensowne pieniądze. Niestety na pewno trudno mówić o kokosach na GPW, skoro w okresie 31.12.2009-31.08.2010 indeks WIG20 zyskał zaledwie 1,8%, czyli przegrał ze zwykłą lokatą bankową. Nawet uwzględnienie dywidend nie łagodzi w pełni goryczy, a duża zmienność sprawia, że wielu indywidualnych spekulantów i inwestorów krótkoterminowych nawet straciło pieniądze, zmylonych fałszywymi sygnałami dawanymi im przez tradycyjne metody analizy technicznej.
Jeszcze gorsze rezultaty zanotowali inwestorzy amerykańscy: w tym samym okresie indeks S&P 500 stracił 5,6%, a ich położenia nie poprawia fakt, że lokaty bankowe w USA oferują realnie ujemne oprocentowanie: przy inflacji mierzonej przez wskaźnik CPI (Consumer Price Index) nieco przewyższającej 1% depozyty w banku przynoszą poniżej 1% w skali roku. Z kolei teoretycznie wyższe oprocentowanie długoterminowych obligacji (dziesięcioletnie 2,58%) może stać się wielce złudne, jeśli ktoś w końcu krzyknie „król jest nagi” i zażąda od niego wyższych odsetek.
W tych warunkach nie dziwi polowanie na przeróżne alternatywy i oto 10 z nich, które sprawiają, że indeksy giełdowe powinny zarumienić się ze wstydu. Wyszukali je Betty Jin oraz Vincent Fernandez:
1. Dolar. Wyśmiewana w ubiegłym roku, przyrównywana do papieru toaletowego amerykańska waluta umocniła się do euro, a w przypadku złotego możemy wręcz mówić o niemal hossie. USD zyskał do PLN 10%. Być może pałeczkę teraz przejmuje frank szwajcarski, ale widać, że nawet bez korzystania dźwigni na rynku Forex spokojni inwestorzy są w stanie uzyskać na walutach stopę zwrotu wcale nie gorszą niż na rynku giełdowym.
2. Fundusze specjalistyczne REITS związane z sektorem służby zdrowia. REITS są spółkami celowymi, których dochody nie są opodatkowane, tylko dystrybuowane w formie dywidend. W uproszczeniu możemy je zaliczyć do pewnego rodzaju funduszu nieruchomości.
3. Obligacje Build America. Przez osiem miesięcy tego roku przyniosły zysk 10,2%.
4. Gra na spadek cen ropy naftowej. Baryłka ropy crude oil potaniała o około 10%, mimo przewidywanego większego popytu na surowce wciąż zasysane przez Chiny. Popyt w rozwiniętych gospodarkach okazał się zdecydowanie słabszy i nawet problemy BP z wyciekiem w Zatoce Meksykańskiej nie podniosły ceny „czarnego złota”.
5. Złoto. Gorączka trwa i choć wydawało się, że ceny są już dość wygórowane, to jednak złoto pnie się coraz wyżej i w pierwszych ośmiu miesiącach bieżącego roku uncja przeliczana na naszą walutę zdrożała o blisko 25%.
6. REITS jako całość. Mimo, że rynek nieruchomości w USA wciąż cechuje się dużą słabością można było na nich zarobić blisko 17%.
7. Akcje Apple. Kolejne produkty, w tym ostatni iPad zdobywają miliony klientów na całym świecie, Nic dziwnego, że przekłada się to też na zyski spółki i wzrost jej notowań na giełdzie – tylko w tym roku ponad 17%.
8. Kawa. Trwa hossa artykułów rolnych i jednym z gorących towarów tego lata okazała się kawa, za którą zapewne przyjdzie nam zapłacić więcej jesienią w sklepach i kawarniach. Zysk 27,6%.
9. Amerykańskie obligacje skarbowe. To naprawdę niespodziewany wygrany tego roku. Szukający bezpieczeństwa inwestorzy uznali, że ryzyko bankructwa USA w najbliższym czasie jest na tyle niskie, że wolą przeczekać burzę w tych papierach.
10. Baidu. Mimo, że chiński rynek akcji ma za sobą niezbyt udane miesiące, Baidu niemal podwoiło swoją cenę na giełdzie w Szanghaju.
Czy któraś z tych inwestycji okaże się równie udana w dalszej części roku? Zwolennicy podążania za trendem stwierdzą, że całkiem możliwe. Z kolei kontrarianie będą upierali się, że należy uciekać z nich uciekać lub wręcz zagrać w przeciwnym kierunku. Każdy powinien jednak przynajmniej się zastanowić i być może znajdzie dla siebie pomysł na zarobek w dalszej części tego dość trudnego dla giełdy roku.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (7)
Zgłoś Odpowiedz
GoldBlog
14:18 [02.09.2010]
---
www.GoldBlog.pl
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:32 [02.09.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:57 [02.09.2010]
http://stooq.pl/q/?s=ntt
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:48 [02.09.2010]
Zgłoś Odpowiedz
razor
23:26 [02.09.2010]
od czasu poczatku kryzysu srebro praktycznie wzrosło o 100%, wczesniej bylo prawie sztucznie utrzymywane na poziomie 9dolarow za uncje. W najblizszych 20-30 latach powinno osiagnac cene okolo 100 dolarow za uncje; jednym z powodow jest taki ze zlota od okolo 20 lat ciagle wiecej sie wykorzystuje niz wydobywa.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
23:27 [02.09.2010]
Zgłoś Odpowiedz
DWA GRUBASY
00:01 [03.09.2010]