• WIG +0,13%
  • WIG20 +0,19%
  • mWIG40 -0,28%
  • sWIG80 -0,17%
  • FW20 +0,1%
  • NewConnect -0,64%
  • DJI -0,28%
  • NASDAQ -0,45%
  • S&P500 -0,15%
  • NIKKEI225 -3,08%
  • FTSE -0,36%
  • DAX +0,06%
  • DJI Futures +0,2%
  • Ropa Crude -0,29%
  • Ropa Brent -0,18%
  • Złoto +1,3%
  • Srebro +2,84%
  • Miedź +0,49%

Pokaż wszystkie

Banki nadal ukrywają straty?

Zbigniew Papiński | Niedziela [15.08.2010, 11:45]

7 komentarzy / Skomentuj

Fot. stock.xchng
Dlaczego nie chcą udzielać kredytów?

W ostatni piątek 13 sierpnia upadłość ogłosił niewielki bank ze stanu Illinois Palos Bank and Trust Company. Licznik w 2010 roku wyraźnie przekroczył już setkę, a jednak właściwie tak bardzo przyzwyczailiśmy się do tych bankructw, że przyjmujemy je jako coś naturalnego, w każdym razie nic szczególnie groźnego. Jednak faktem jest, że amerykański system gwarancji bankowych FDIC musi cały czas aktywnie działać uszczuplając swoją niezbyt zasobną kasę. Plan na ten rok został już znacznie przekroczony i dotąd wydano blisko 19 mld dolarów, wobec zakładanych nieco ponad 15 mld w całym 2010 roku.

Problemem nie jest jednak wcale uzupełnienie braków o te kilka czy kilkanaście miliardów dolarów, ale coś znacznie poważniejszego. Do tej pory rynki kapitałowe pocieszają się, że najważniejsze, że gigantom nic nie grozi, ponieważ przyjęta w USA i kilku innych państwach strategia „za duży aby upaść” roztaczająca parasol ochronny nad największymi instytucjami finansowymi sprawia, że nie musimy drżeć o ich kondycję aż tak bardzo.

Niestety przestaliśmy sobie zadawać pytanie co tak naprawdę znajduje się w bilansach wielkich banków i czy faktycznie są one tak solidne jak wyglądają na pierwszy rzut oka? W błogiej nieświadomości utwierdzają nas propagandowe stress testy wykonane w zeszłym roku w USA, a w te wakacje w Europie. Wiele osób ma wątpliwości. Wśród nich także profesor Bill Black z Uniwersytetu Missouri w Kansas City:



Jego zdaniem potężny sektor finansowy przez swoje wpływy w Waszyngtonie wymusił zmianę zasad księgowości stosowanych od dziesięcioleci i tak naprawdę nie wiemy co dokładnie znajduje się w bilansach banków. Amerykańskie banki nie muszą wykazywać strat przez proste przeszacowanie wartości aktywów. Od ubiegłego roku ich wycena w dużej mierze zależy od fantazji księgowych, od kiedy zniesiono obowiązek wyceny rynkowej. Jeśli na dany instrument nie ma rynku czy chętnych (dotyczy to wielu nowalijek finansowych), po prostu arbitalnie ustalamy jego wartość wpisując pasującą nam liczbę.

Oburza to Blacka, który uważa, że zadaniem FDIC powinno być nie wyłączne mechaniczne gwarantowanie depozytów i wysyłanie pieniędzy do klientów zbankrutowanych lokalnych banków, ale kontrola bilansów wszystkich instytucji finansowych i uzyskanie ich prawdziwego obrazu. Niestety takie badanie mogłoby doprowadzić do szokujących wniosków – wiadomo, że „król jest nagi”.

Zauważmy, że duże amerykańskie banki pokazują teoretycznie całkiem niezłą formę i prezentują umiarkowanie pozytywne wyniki, przy okazji wypłacając rekordowe premie swoim pracownikom, co także wzbudza liczne kontrowersje.



Tymczasem niemal panicznie boją się pożyczać pieniędzy nawet najlepszym klientom. Oczywiście, rynki pracy i nieruchomości są wciąż w fatalnym stanie, ale to tylko częściowa prawda. Banki prawdopodobnie są zwyczajnie niedokapitalizowane, ale nie chcą czy nie mogą się do tego przyznać.

Podobną świadomość posiada nadzór finansowy, więc Stany Zjednoczone wkraczyły na niebezpieczną ścieżkę wytyczoną dwadzieścia lat temu przez Japonię. Tam również skrywano rzeczywisty obraz sektora finansowego, ciągle wspierając źle zarządzane molochy. W efekcie indeks Nikkei od dwudziestu lat zsuwa się po równi pochyłej i stracił 75% od szczytów z 1989 roku.

Może jednak lepsza byłaby nawet najbardziej bolesna prawda? Po oczyszczeniu się można byłoby budować od nowa, ale czy istnieje taka wola po stronie administracji Obamy? W końcu dla wszystkich polityków najważniejsze są wyniki sondaży.

Komentarze Czytelników (7)

Zgłoś Odpowiedz

Gość

12:39 [15.08.2010]

Bagno

Zgłoś Odpowiedz

Red

12:46 [15.08.2010]

Niestety pociagna caly swiat za soba

Zgłoś Odpowiedz

Gość

13:45 [15.08.2010]

W Japonii długi wynoszą 200% PKB w Stanach 100% PKB . To jest właśnie ta fliozofia. Żeby rozwój finansować długiem. U nas jest to samo. Tylko nie wiadomo ,czy nasze długi to 55% PKB czy 250% PKB.Bo róznie to liczą

Zgłoś Odpowiedz

Gość

14:12 [15.08.2010]

Niech Amerykanie przeprowadzają ze swojego zadłużonego kraju do rozkwitającej Polski.Czeka tu na nich praca i piękne kobiety
...
tnij.org/mniejszarata

Zgłoś Odpowiedz

Biała Chmura

17:23 [15.08.2010]

Bedą spadki.Zapomnijcie o sczytach.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

18:12 [15.08.2010]

pożyczają pożyczają ...tylko trzeba wiedzieć gdzie [url=http://www.bankier.ubf.pl] kredyty bez biku i zaświadczeń[/url]

Zgłoś Odpowiedz

Gość

16:06 [16.08.2010]

i tak musza zarabiac na dostepnosci kredytow, a nie wszystkie potrafia i chca to robic, wiec zeby udawac, ze dalej jest fajnie, to cos trzeba ukryc