• WIG +0,14%
  • WIG20 +0,37%
  • mWIG40 -0,32%
  • sWIG80 -0,24%
  • FW20 +0,44%
  • NewConnect -0,72%
  • DJI +0,08%
  • NASDAQ -0,01%
  • S&P500 +0,19%
  • NIKKEI225 -3,08%
  • FTSE -0,36%
  • DAX +0,06%
  • DJI Futures +0,2%
  • Ropa Crude -0,4%
  • Ropa Brent -0,15%
  • Złoto +1,22%
  • Srebro +2,61%
  • Miedź +0,4%

Pokaż wszystkie

Indeks Big Maca wskazuje na niedowartościowanie złotego

Zbigniew Papiński | Niedziela [25.07.2010, 08:00]

9 komentarzy / Skomentuj

Fot. stock.xchng
Nasza waluta umocni się? O ile?

W 1986 roku brytyjski tygodnik „the Economist” wprowadził nieoficjalny wskaźnik pomiaru parytetu siły nabywczej, czyli w uproszczeniu przeliczania realnej siły nabywczej danej waluty. W sumie powinno skonstruować się cały koszyk dóbr, ale dziennikarze wpadli na inny pomysł i wybrali Big Maca z popularnej sieci barów szybkiej obsługi McDonald’s.



Dlaczego akurat Big Mac? Kanapka jest w zasadzie identyczna na całym świecie i należy do produktów powszechnych. Na dodatek nie podlega ona handlowi międzynarodowemu, czyli na cenę praktycznie nie wpływają wszelkie cła i opłaty związane z eksportem i importem. No i wszystko da się bardzo szybko i łatwo przeliczyć.

W tym roku najdroższa okazała się Norwegia, gdzie hamburger kosztuje 45 koron, czyli niemal 23 złote. Również drogo jest w Szwajcarii: 6,5 CHF (około 20 złotych). Tanio nie jest też w całej strefie euro z przeciętną 3,38 € (niespełna 14 zł). Z kolei w USA średnia cena wynosi 3,73 USD, czyli niecałe12 złotych– wszystkie dane są z 21 lipca, kiedy „the Economist” porównywał ceny oraz kursy walut.

Na drugim biegunie znalazła się Argentyna z ceną 7 peso (poniżej 6 zł), ale jak twierdzą sami Argentyńczycy wynika to tylko z promocji w McDonald’s, a normalna cena wynosi mniej więcej tyle co w USA. Inne tanie miejsca to Hong Kong oraz Chiny i w tym drugim przypadku mamy ciekawy zbieg okoliczności – Big Mac jest tańszy niemal o połowę niż w Nowym Jorku, a równocześnie Chiny oskarża się o celowe zaniżanie kursu juana mniej więcej o 40%.

Trzeba jednak znaleźć słabą stronę tego nie całkiem serio wskaźnika. Lepiej porównywać kraje o zbliżonym poziomie zamożności, ponieważ w przypadku tych biedniejszych znacznie spada koszt pracy oraz inne składniki ceny kanapki – na przykład czynsz. Nas ciekawi porównanie z Polską. Cena 8,3 zł za Big Maca to tylko 2,6 USD, czyli nasza waluta jest znacznie niedowartościowana. W tabelce „the Economist” widnieje -30%, ale należałoby tu wziąć lekką poprawkę na różnicę w poziomie życia w obu krajach i szczerze mówiąc dla przeciętnego Amerykanina wydatek niespełna 4 dolarów jest niższy niż 8,3 zł dla zwykłego Polaka (wystarczy porównać wynagrodzenia).

Dlatego wysnuwanie wniosku na podstawie ceny Big Maca, że nasza waluta jest niedowartościowana i to aż o 30% wydaje się mocno dyskusyjne. Jednak jeśli faktycznie w Polsce zaczną rosnąć stopy procentowe, a gospodarka będzie nadal rozwijać się stosunkowo szybko na tle rachitycznej reszty Europy, wydaje się, że w ten sposób zachęcimy kapitał do wejścia do nas i tym samym Big Mac nie będzie taki niestrawny.

Klioknij, aby powiększyć


Komentarze Czytelników (9)

Zgłoś Odpowiedz

Gosc

11:26 [25.07.2010]

A jesli porownamy cene paliwa, czy energii elektrycznej w PL i USA...
Generalnie wiecej sie wydaje w Pl na paliwo niz na hamburgery...

Zgłoś Odpowiedz

Gość

12:18 [25.07.2010]

Polska padła ofiarą gigantycznego oszustwa. Według oficjalnej statystyki oraz doniesień zachodnich ośrodków analitycznych dług publiczny Polski w 2009 roku wyniósł 684 365 mld złotych (wg Eurostatu). Dane te niewątpliwie pochodzą z polskich ośrodków statystycznych i nie różnią się znacznie od innych oszacowań publikowanych w Polsce. Tymczasem teraz pada kwota ponad 3 bilionów złotych, czyli blisko 4,5 razy większa! Co ona oznacza? Oznacza, że Polska zbankrutowała. Kwotę ponad 3 bilionów długu Polski podał pracownik Narodowego Banku Polskiego (Janusz Jabłonowski), co zostało odnotowane zaledwie na kilku stronach internetowych. Nikt ich nie kwestionuje. Nasze oszacowania niewiele odbiegają od obliczeń Janusza Jabłonowskiego, a więc także nie mamy powodów, aby w nie wątpić. Problem polega na tym, że nie chodzi o błąd oszacowania, gdyż ten może wahać się w skali najwyżej 2-3%. To ujawnienie statystycznego oszustwa. Na łamach EE

Zgłoś Odpowiedz

Gość

12:23 [25.07.2010]

Na łamach EEM wielokrotnie sygnalizowaliśmy liczne nadużycia i manipulacje w oficjalnej statystyce rachunku narodowego. Ponieważ jednak tkwimy w systemie politycznym, w którym "oddolna krytyka" najwyżej może sprowokować represje, a nie korygowanie fałszywej polityki, to oczywiście nie spotkało się z żadnym odzewem czynników rządowych.

Oszustwa mają to do siebie, że rosną, aby wreszcie eksplodować skumulowanym fałszem. To się właśnie stało.

Społeczeństwo polskie, słabo wyedukowane pod względem społecznym i ekonomicznym, atomizowane oraz ogłupiane przez dziesiątki lat, może nie wiedzieć jakie jest znaczenie przedstawionej wyżej informacji. Jej znaczenie jest oczywiste: Polska nie będzie w stanie spłacić horrendalnych zobowiązań zewnętrznych i wewnętrznych.

A skąd się one wzięły? Na pewno nie przypadkiem i nie z inicjatywy tych lub innych "osobistości". Aby tak zniszczyć czterdziestomilion

Zgłoś Odpowiedz

Gość

12:27 [25.07.2010]

czterdziestomilionowy (przed niszczeniem) kraj potrzeba było dobrze przygotowanej strategii, a także zmobilizowania do jej wykonania olbrzymich funduszy i ludzi. W tym ok. 30 tysięcy Polaków, którzy świadomie dopuścili się działania na szkodę Polski.

Ten wątek musi być wprowadzony do analizy historycznej, która zatrzymała się na wydarzeniach sprzed dwudziestu lat, a z czasem posłużyła do odwracania uwagi od teraźniejszości. To jest wątek rozliczeń za zniszczenie Polski, za wielkie oszustwo i uczestnictwo w nim wielu bezrozumnych lub zdemoralizowanych Polaków.

Zgłoś Odpowiedz

Gość

12:31 [25.07.2010]

Teraz zastanawiamy czy informacja Jabłonowskiego jest podyktowana osobistym sprzeciwem wobec oszukańczych praktyk statystycznych, czy służy przejściu od pełzającej eksploracji zasobów Polski do ataku spekulacyjnego, który "wieńczy dzieło". Jedno nie wyklucza drugiego, zaś nerwowość i obserwowany wzrost agresywności ze strony międzynarodowego kapitału finansowego oraz służących mu rządów silnie przemawia za ostatecznym atakiem. W Grecji to się udało, więc dlaczego ma się nie udać w Polsce, która wydaje się już ubezwłasnowolniona?

Ale czy na pewno może się to udać? Polacy mogą wreszcie przejrzeć na oczy.
[http://www.monitorek(…)rtykuły/a119/WAŻNE_Bankructwo_Polski.html]

Zgłoś Odpowiedz

Gość

12:34 [25.07.2010]

do kogo taka mowa ?

Zgłoś Odpowiedz

hossa82

14:55 [25.07.2010]

Gosc

A jesli porownamy cene paliwa, czy energii elektrycznej w PL i USA...
Generalnie wiecej sie wydaje w Pl na paliwo niz na hamburgery...



Takie porownanie nie mialoby sensu, bo ceny energii i paliwa wynikaja bardziej ze zlodziejskich podatkow i pseudoekologicznych haraczow niz z parytetu sily nabywczej. Pod tym wzgledem paliwa i energia sa bardzo drogie w Zwiazku Socjalistycznych Republik Europejskich (UE).

Zgłoś Odpowiedz

Gość

17:25 [25.07.2010]

a edzia yenefer zjada codziennie 3big mac no i co że ma trochę nadwagi,...

Zgłoś Odpowiedz

Gość

21:55 [25.07.2010]

Goście dajcie sobie na luz.....