Grecy, sprzedajcie wyspy i spłaćcie długi!
Zbigniew Papiński | Sobota [26.06.2010, 09:10]
25 komentarzy / Skomentuj
Mykonos/Fot. stock.xchng
Kiedy trzy miesiące temu niemiecki „Bild” wezwał Greków do sprzedaży wysp i wykorzystania środków na spłatę długów, wiele osób uznało to za dość marną prowokację tabloidu znanego z podsycania niezdrowych emocji – ostatnio „Bild” prowadził akcję, w której chciał zmusić urodzonego w Gliwicach piłkarza Lukasa Podolskiego, aby ten śpiewał hymn przed meczami reprezentacji Niemiec. Jednak temat podjęli również niemieccy politycy podkreślając, że nie chcą obciążać podatników kosztami zabawy beztroskich Aten i pragną zobaczyć wolę i determinację do zmian z drugiej strony.
W maju Grecja obiecała wdrożyć program drakońskich oszczędności, a w zamian zyskała obietnicę pomocy ze strony Unii Europejskiej i MFW o wartości 110 mld euro, które w dużej mierze trzeba było wykorzystać na spłatę zapadających wtedy obligacji. Tymczasem nieoczekiwanie w czwartek wieczorem prawdziwą burzę wywołał brytyjski liberalno-lewicowy dziennik „The Guardian”.
Elena Moya w tekście pod tytułem „ Greece puts its islands for sale to save economy ” (“Grecja wystawia na sprzedaż wyspy, aby ratować gospodarkę”) w alarmistycznym tonie donosiła, że zdesperowane greckie władze chcą sprzedać część ze swoich 6 000. wysp, aby w ten sposób podreperować budżet. Tylko niewielka część z nich (227) jest zamieszkana i sprzedaż bądź wieloletnia dzierżawa przyniosłyby poważny zastrzyk finansowy.
Autorka wskazała na duże zainteresowanie ze strony bogatych Rosjan oraz Chińczyków. Ci ostatni już weszli do przemysłu stoczniowego i chcą przejąć greckie koleje. Z kolei jeśli chodzi o oligarchów, mówi się o tym, że właściciel Chelsea Roman Abramowicz mógłby wykupić jakieś tereny na wyspie Rodos.
Jednym z popularnych kierunków wakacyjnych wybieranych przez turystów jest wyspa Mykonos. Rzekomo tam władze chciałyby znaleźć prywatnego inwestora, który miałby wybudować luksusowy ośrodek dla bogatych turystów. Z drugiej strony niektóre greckie wysepki są tak małe, że można na nich zbudować tylko mały domek, ale ich ceny są na poziomie niespełna 2 mln euro, czyli tyle, ile kosztuje zwykły dom w dobrej dzielnicy Londynu. Zainteresowani kupnem mogą odwiedzić stronę Private Islands Online (bez trudu można znaleźć wyspę z ceną wywoławczą znacznie niższą niż podaje Elena Moya: 1,17 mln euro)
Tekst wywołał prawdziwą wściekłość greckich władz, które zażądały zmiany tytułu artykułu oraz kilku sprostowań określając go jako obraźliwy i nieprawdziwy. Jak wyjaśniał rzecznik rządu George Petalotis, dochodzi do transakcji, ale pomiędzy prywatnymi stronami i Ateny nie mają z tym nic wspólnego. Trochę zaskakuje aż tak gorąca reakcja i nieco przypomina wczorajsze zapewnianie przez francuską minister gospodarki Christine Lagarde, że Francji nie grozi obniżka ratingu z najwyższego poziomu AAA. Może jednak coś jest na rzeczy?
Poza tym dziwi nieco cała ta histeria związana z wyspami. W końcu sprzedaż ziemi zagranicznemu inwestorowi nie oznacza, że przestaje ona być terytorium Grecji. W takim razie musielibyśmy uznać, że wchodząc do placówki banku Pekao SA nagle przenosimy się do Włoch, a jeżdżąc wózkiem po sklepie „Biedronki” zwiedzamy Portugalię. Szczególnie wieloletnia dzierżawa wydaje się niezłym rozwiązaniem, ponieważ państwo nie straciłoby całkowitej kontroli nad wyspą, a umożliwiłoby jej rozwój przy pomocy zagranicznego kapitału i przyniosło wpływy do budżetu.
Tak naprawdę Grecja i tak praktycznie jest bankrutem i nikt nie wierzy w jej ratunek, o czym świadczy ponowny skok do rekordowych poziomów kosztu ubezpieczenia długu (CDSów) powyżej 11% w tym tygodniu. Jednak kraj jest na tyle niewielki, że może otrzymywać kroplówkę z zewnątrz jeszcze przez kilka lat, a prawdziwym zagrożeniem są kłopoty z zadłużeniem znacznie większych krajów, takich jak wspomniana wcześniej Francja, Hiszpania czy Włochy.
Komentarze Czytelników (25)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:26 [26.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:41 [26.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:18 [26.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
soband1
10:20 [26.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:25 [26.06.2010]
http://www.youtube.c(…)CwaLw
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:28 [26.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:34 [26.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:43 [26.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:07 [26.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość1
15:51 [26.06.2010]
jest jedno proste rozwiązanie: hiperinflacja......
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:01 [26.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
ex-cartino
16:38 [26.06.2010]
Na szczęście do jednego hoteliku przyjeżdża bogaty Rosjanin. Prosi o pokój. Rzuca na stół 100 EUR i idzie go obejrzeć.
Hotelarz chwyta banknot i natychmiast leci uregulować należność u dostawcy mięsa, któremu zalega.
Ten łapie banknot i leci zapłacić nim hodowcy świń, któremu zalega za towar. Ten łapie te 100 EUR i leci zapłacić dostawcy paszy. Ten z ulgą bierze pieniądze i z tryumfem wręcza je prostytutce, z której usług korzystał (kryzys!) na kredyt.
Ta łapie pieniądz i leci spłacić dług w hoteliku, z którego też korzystała na kredyt...
... i w tym momencie nowy Ruski schodzi z góry, oświadcza, że pokój mu się nie podoba więc bierze swoje 100 EUR i wyjeżdża.
Zarobku nie ma. Ale całe miasteczko jest oddłużone i z optymizmem patrzy w przyszłość.
Zgłoś Odpowiedz
LAIK
21:22 [26.06.2010]
tak,świetna myśl...JEŚLI PIENIĄDZ STRACI WARTOŚĆ...TO DŁUG TEŻ!!!
Zgłoś Odpowiedz
expedite-polska.com
00:02 [27.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
rozsądek
09:16 [27.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:30 [27.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:14 [27.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:41 [27.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:47 [27.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:30 [27.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
00:04 [28.06.2010]
Zawsze trzeba spytać komu to jest na rękę, i niemal zawsze wychodzi że to Tel Awiw.... po wielu sobie tylko znanych zakrętach....
Zgłoś Odpowiedz
Gość
08:04 [28.06.2010]
Widać, że masz mentalność lichwiarza. Sam się sprzedaj, jełopie.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:00 [28.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
08:31 [09.07.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
08:35 [18.07.2010]