Co nam mówi WIG?
Jeżeli spojrzymy na historyczny wykres indeksu WIG umieszczony nad artykułem, dostrzeżemy nienaturalnie hiperboliczną falę wzrostową na samym początku historii GPW. Pierwsza hossa była specyficzna i nawet samo otwarcie rachunku maklerskiego stanowiło spore wyzwanie, podobnie składanie zleceń czy nawet banalne dotarcie do aktualnych notowań (fixing pokazywany w telegazecie). Dopiero rozwój internetu doprowadził do zasadniczych zmian i praktycznie teraz każdy posiadacz rachunku maklerskiego może mieć dostęp do aktualnych notowań (1. oferta kupna i sprzedaży) oraz podstawowych serwisów informacyjnych. Na pewno rynek jest zdecydowanie bardziej efektywny, ponieważ nowe informacje błyskawicznie przekładają się na ruchy cen akcji i innych instrumentów.
Nadal jednak intryguje ten początkowy „wystrzał” i rozwiązanie zagadki jest dość prozaiczne, po prostu na początku mieliśmy zaledwie pięć spółek i do hossy dokładał się rozwój rynku, czyli wprowadzanie na parkiet kolejnych akcji. Świadectwem tego niech będzie przypomnienie pierwszego składu indeksu grupującego największych 20 spółek z warszawskiego parkietu WIG20:
Pozostały w nim do dziś tylko dwa banki WBK (po fuzji BZ WBK) oraz BRE i teraz naturalną koleją losu wydaje się przekształcenie indeksu w WIG30, ponieważ na GPW spokojnie znajdziemy tyle dużych spółek z odpowiednią płynnością. Wypada żałować, że nie doczekaliśmy się kontraktów terminowych na WIG, tak jak Amerykanie posiadają na S&P 500. W takim wypadku próby manipulowania kursem indeksu byłyby nieco utrudnione.
Właśnie ze względu na budowę indeksów, lepiej od WIG20 koniunkturę na rynku oddaje o wiele szerszy wskaźnik WIG, który nie jest zniekształcany odcinaniem dywidend. No i teraz wypada przejść do tytułowego pytania: kiedy warto kupować akcje? Najprościej odpowiedzieć, albo kiedy są w trendzie wzrostowym, albo kiedy stają się naprawdę tanie, tylko jak to ocenić?
Zauważmy zieloną linię dość łagodnego trendu wzrostowego na WIG narysowaną na wykresie nad artykułem przybliżoną na poniższym rysunku:
Kupowanie akcji w momentach kiedy WIG dotykał tej kreski zawsze w ostatnim piętnastoleciu przynosiło prędzej czy później zyski. Oczywiście trzeba jeszcze odpowiednio wybrać do tego konkretne akcje, ale poszukujący drogi na skróty mogą na przykład skorzystać z funduszy akcyjnych.
W tym miejscu optymista powie, że świadczy to o rozwoju naszego rynku, ale to tylko część prawdy. Zauważmy, że początek trendu widzimy w 1995 roku i ważnym czynnikiem z ostatniego piętnastolecia jest inflacja. Polska jako kraj przemian borykała się z nią dosyć długo, praktycznie do końca dwudziestego wieku i teraz uwzględnienie wpływu inflacji rzuca nieco inne światło na nasz trend.
Przez ostatnie 15 lat średnia inflacja podawana przez GUS wzrosła łącznie o 181,1%., a zatem mierząc od dołka w 1995 roku poziomem odpowiadającym tamtym wartościom (5904,7 pkt minimum z 1995 roku) byłoby teraz 16 590,24 pkt. Aktualnie WIG znajduje się znacznie wyżej, w okolicach 40 000 pkt, ale snując katastroficzne wizje, niektórzy jakby chcą pominąć sprawę inflacji.
Z tego powodu nawet jeśli czekałoby nas potężne tąpnięcie na miarę tego zakończonego w lutym 2009 roku, pierwszym ciekawym momentem byłoby dojście do pokazywanej na wykresie linii, czyli ekstrapolując jej dalszy przebieg, możemy plasować ją gdzieś w rejonie 30 000 pkt, czyli 25% poniżej obecnych cen.
Z kolei wersja z pogłębieniem dna z lutego 2009 roku naprowadza nas na inflacyjne 16 590 pkt z solidnym filtrem do góry, który stanowi dołek z ubiegłego roku na 20 370,29 pkt). Są to strefy interesujące dla doświadczonych inwestorów poszukujących nadzwyczajnych stóp zwrotu i gotowych podjąć w związku z tym odpowiednie ryzyko (najlepiej kontrolowane przez dobór wielkości pozycji i zlecenia stop-loss/stop-limit).
Oczywiście posiadaczom akcji wypada życzyć aby te warianty nigdy się nie sprawdziły, ale każdy inwestor powinien mieć w zanadrzu kilka scenariuszy wydarzeń i w ten sposób nigdu nie być zaskoczonym przez rynek.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (9)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:48 [25.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość-Jacek
13:33 [25.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
chrisinet@poczta.onet.pl
13:48 [25.06.2010]
Komentarz czytelnika sprzed 2 dni- Petrolinvest to chłam, czysta spekulacja
odpowiedz: Prawda, zgoda, ale są szuje które na nim zarobiły, nie ma gówna, którego nie da się zawinąć w lśniące sreberko.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:50 [25.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
chrisinet@poczta.onet.pl
15:05 [25.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
GURU
16:39 [25.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:52 [25.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
A-666
13:38 [27.06.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:58 [28.06.2010]