Bank Anglii porównuje USA do Grecji
Zbigniew Papiński | Sobota [15.05.2010, 13:05]
12 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Zazwyczaj konferencje prasowe organizowane przez banki centralne są dość nudnymi widowiskami dla postronnych obserwatorów i pasjonują się nimi przede wszystkim ekonomiści. Zupełnie inaczej wyglądała ostatnia zorganizowana przez Bank Anglii w ostatnią środę. Oficjalnym tematem była inflacja, a materiały ze spotkania (łącznie z podcastem i nagraniem wideo) znajdują się na stronie internetowej Bank of England.
Prezes Mervyn King cieszy się pozornym komfortem pozycji obserwatora, który przygląda się gwałtownie topniejącemu kursowi euro, w duchu ciesząc się, że sławetny atak Sorosa na funta przyniósł taki skutek uboczny, że Brytyjczycy nawet nie rozważali przyjęcia wspólnej waluty. Do pewnego stopnia przecena euro jest na pewno korzystna dla gospodarki strefy poprawiając jej konkurencyjność i wyniki eksporterów, ale skala przeceny jest zbyt gwałtowna, aby przejść nad nią do porządku dziennego.Wczoraj za euro trzeba było zapłacić już mniej niż 1,24 USD, a dopiero co w grudniu widzieliśmy 1,5.
King ostrzega, że problemy fiskalne krajów są znacznie poważniejszym zagrożeniem niż bankructwo Lehman Brothers. W końcu czym innym jest upadek nawet największego banku uruchamiającego reakcję łańcuchową prowadzącą do delewarowania rynków finansowych, a czym innym krach całego państwa czy wręcz ich grupy. W najnowszej historii mieliśmy szereg takich przypadków (np.: Meksyk, Rosja czy Argentyna), lecz nigdy nie dotyczyło to krajów rozwiniętych i tak naprawdę nikt dokładnie nie wie jakie przyniósłby on skutki.
Zredukowanie deficytu jest wyzwaniem dla wszystkich, także Wielkiej Brytanii i tu King przypomniał miłośnikom dolara jako rzekomo bezpiecznego schronienia (tak zielonego traktują teraz rynki finansowe), że przecież również Stany Zjednoczone zmagają się z olbrzymim długiem. Oczywiście nie jest to aż tak palący problem jak grecki, ale również nie został rozwiązany, a zegar długu ciągle tyka.
Słuchając Mervyna Kinga ma się nieodparte wrażenie, że politycy i bankierzy wiele obiecują, ale poza „drukowaniem” pieniędzy nic mądrzejszego dotąd nie pokazali. Jedynie przekrzykują się nawzajem argumentując kto jest gorszy – ostatnio rzekomo nawet Sarkozy groził wyjściem Francji ze strefy euro. Jak dotąd nikt z nich nie poczynił konkretnych kroków służących do zredukowania długów, a to wymaga niepopularnych decyzji, czyli podnoszenia podatków i cięcia wydatków budżetowych. Taką terapię szokową niedawno przeszła Łotwa, rzekomo szykuje się do niej Grecja, ale ta ostatnia niespecjalnie się do tego pali i w przyszłym tygodniu cały kraj znowu zostanie sparaliżowany strajkami.
Niestety nawet wprowadzenie drastycznych posunięć natychmiast nie jest też pozbawione wad. W końcu wzrost gospodarczy UE jest bardzo rachityczny, a wprowadzenie oszczędności oznaczałoby jeśli nie recesję, to zatrzymanie ożywienia. Nie ma prostych recept działających w krótkim czasie, ale prędzej czy później mieszkańcy UE muszą się liczyć z dokręceniem śruby przez fiskusa i życiem na gorszym poziomie niż dziś, a o tym nie chcą na razie mówić politycy liczący swoje słupki sondażowe przed kolejnymi wyborami.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (12)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:04 [15.05.2010]
Zgłoś Odpowiedz
B52
15:27 [15.05.2010]
Zgłoś Odpowiedz
King
17:04 [15.05.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:00 [15.05.2010]
piekna wywazona riposta.
Zgłoś Odpowiedz
KRACHMEN
22:08 [15.05.2010]
Zgłoś Odpowiedz
terzewu
23:14 [15.05.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
07:27 [16.05.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:05 [16.05.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:39 [16.05.2010]
Zgłoś Odpowiedz
razor
20:47 [16.05.2010]
wykres biotonu jest niesamowi :D od 3 lat sa na pochylej mniej lub bardziej ale caly czas w dol mimo iz spolka ponoc ma swietlana przyszlosc w 2010 roku ponoc ma jakas nowa insuline opatentowa, wejsc na rynek chinski zaczac robic przygotowania do wejscia na rynek Indii, maja przejac polfarme (mniejsza spolka przejmuje wieksza), zdaje sie ze bioton ma w tej chwili 4mld ackji przy przejmowaniu polfarmy maja zaplacic akcjami -> maja zamiar dodrukowac kolejne 2mld akcji w tej chwili bylo juz bodajze 19 emisji akcji, nie trzeba chyba nikomu mowic ze kazda emisja to rozwodnienie majatku akcjonariusz.
Zgłoś Odpowiedz
alina
17:41 [18.05.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:40 [23.06.2010]