Kim są najskuteczniejsi biznesmeni na świecie?
Zbigniew Papiński | Środa [05.05.2010, 12:00]
10 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Kiedy słyszymy nazwisko Amman, od razu przychodzi nam do głowy słynny skoczek narciarski ze Szwajcarii, który zdobył cztery olimpijskie złota (uważny czytelnik dostrzeże brak litery „n” na końcu nazwiska). Tymczasem Jakub Amman, inny Szwajcar, zasłynął jako założyciel wspólnoty religijnej Amiszów. W kulturze masowej Amisze pojawili się także za sprawą głośnego filmu „Świadek” z Harrisonem Fordem w roli głównej.
Ich świat jest zupełnie inny od współczesnych Stanów Zjednoczonych, gdzie osiedlili się trzy wieki temu. Egzotyka Amiszów polega na tym, że żyją według niezmienionych od wieków zasad. Nie posługują się samochodami, komputerami czy telefonami komórkowymi. Nie korzystają nawet z elektryczności. Ich głównym zajęciem jest rolnictwo i rzemiosło.
Co najbardziej intrygujące, prowadzone przez nich biznesy są niesamowicie skuteczne. Jak podaje serwis CNN Money aż 95% założonych przez nich firm utrzymuje się na powierzchni po 5 latach działalności. Tymczasem średnia w USA wynosi zaledwie 50%. W czym tkwi tajemnica sukcesu?
Przed wszystkim Amisze bazują na swoich silnych stronach, a więc wartościach z jakimi są kojarzeni przez przeciętnych Amerykanów. Skoro panuje moda na ekologiczną żywność i wyroby domowe, nic dziwnego, że Amisze wspaniale wstrzelili się w rynkową niszę i nikt nie ma najmniejszych wątpliwości co do autentyczności ich produktów. Wiadomo, że nie zaopatrzą się w hurtowni w chińskie ciupagi, aby je sprzedawać naiwnym turystom w Zakopanem.
CNN Money przedstawił modelowy przykład biznesmena działającego na znacznie poważniejszą skalę niż sprzedaż domowego sera na targowisku transportowanego charakterystycznym zaprzęgiem widocznym na zdjęciu nad artykułem. Myron Miller działa w branży meblowej i posiada dwie firmy, jedną produkującą i sprzedającą meble dla indywidualnych klientów oraz drugą zajmującą się tym samym hurtowo. Nie posiada ani typowego biznes planu, ani kredytu w banku, a jednak radzi sobie bardzo dobrze, ku osłupieniu konkurencji.
Właśnie brak dźwigni finansowej powoduje, że Amiszom trudno zbankrutować. Zauważmy, że ich potrzeby życiowe mierzone pieniędzmi też są niewielkie, więc automatycznie koszt prowadzenia interesu drastycznie spada. W swojej ortodoksyjnej wierze musieli jednak poczynić pewne ustępstwa i w ich sklepach pojawił się prąd elektryczny oraz terminale akceptujące karty kredytowe. Jednak jak twierdzi badający przez kilka lat ich społeczność Erik Wesner, nie należy się spodziewać, żeby kiedykolwiek zajęli się moralnie dwuznacznym biznesem jak prowadzenie kasyna czy sprzedażą alkoholu.
Zatem recepta na sukces Amiszów brzmi: znajdź swoją niszę, trzymaj się swoich wartości i bądź wytrwały, a twoje szanse będą zdecydowanie wyższe niż przeciętna.
Komentarze Czytelników (10)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:28 [05.05.2010]
Zgłoś Odpowiedz
kokotako
12:31 [05.05.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:45 [05.05.2010]
Swoja droga oni powinni miec swoja walute bo sa strasznie dymani na byciu w inflacyjnym swiecie.
Zgłoś Odpowiedz
potp
13:14 [05.05.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:47 [05.05.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:20 [05.05.2010]
pewnie po frytki do mc daka pogina
Zgłoś Odpowiedz
MONZA
08:28 [06.05.2010]
www.oskmonza.pl
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:22 [06.05.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:50 [06.05.2010]
Zgłoś Odpowiedz
halleck@poczta.onet.pl
16:09 [06.05.2010]
no to gościu wiesz, że dzwoni tylko nie wiesz gdzie :) bo ci się pomylili amisze z mormonami i Las Vegas z Salt Lake City ;) ale poza tym się zgadza ...
pozdrawiam z Windy City ...