Czego boją się Niemcy?
Zbigniew Papiński | Poniedziałek [01.03.2010, 14:15]
10 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Jednym z głównych sposobów obecnej walki z kryzysem jest tak zwany dodruk pieniądza, czyli gwałtowne zwiększanie bazy monetarnej przez banki centralne najbardziej rozwiniętych gospodarczo państw po to, aby zapewnić płynność systemowi i tanim pieniądzem napędzić koniunkturę. Krytycy takiego sposobu zmagania się z recesją wskazują na olbrzymie zagrożenie inflacyjne i jedynie zbiorowej pamięci Niemców wciąż tkwi hiperinflacja z okresu Republiki Weimarskiej. Strach przed powrotem do tamtej epoki powstrzymuje Europejski Bank Centralny przed ślepym wzorowaniem się na złośliwie nazywanym „Helikopterem” (miałby z niego rzekomo rozrzucać dolary) prezesie Banku Rezerwy Federalnej Benie Bernanke, który po latach studiowania kryzysu lat trzydziestych doszedł do wniosku, że najgorszym wrogiem jest deflacja i będzie ją zwalczał ze wszystkich sił. Teraz jego „drukarskie” zapędy zostały już nieco powstrzymane przez rynek, ale jeszcze długo podstawowa stopa procentowa ma pozostać na rekordowo niskim poziomie.
Dość podobny sposób wybrali Japończycy szczodrze wspomagając swoje banki po pęknięciu bańki nieruchomości 20 lat temu i mimo wzmożonych wysiłków Nippon od lat pogrążony jest w stagnacji – trzeba jednak pamiętać, że i tak na bardzo wysokim poziomie z perspektywy mieszkańca Polski czy innego kraju z sektora rynków rozwijających się. Czasem ulegamy ułudzie porównywania jedynie dynamiki PKB, jakby starając się zapomnieć, że jeśli zarabiamy 2000 zł netto miesięcznie i nasza pensja wzrośnie o 10%, wciąż możemy tylko pomarzyć o stagnacji bogatych krajów z kilkakrotnie wyższymi dochodami na głowę mieszkańca. Zresztą argument o różnej sile nabywczej wynagrodzeń też coraz bardziej się dewaluuje i wiele towarów i usług w Polsce jest droższych niż w Niemczech czy USA.
Obecnie dość słaby popyt wewnętrzny w krajach UE czy w USA z pewnością równoważy nadmiar taniego pieniądza, ale z czasem jego nadpodaż wypłynie na powierzchnię, nie tylko ciągnąc w górę ceny, ale także podnosząc ryzyko dla posiadaczy obligacji emitowanych na niespotykaną skalę w historii przez coraz bardziej zadłużone kraje. W Polsce wciąż pamięta się epokę przemian i Leszka Balcerowicza, który zdusił inflację, ale koszt był naprawdę wysoki, dla niektórych zadłużonych osób nie do udźwignięcia. Z tego powodu Polacy nie boją się kryzysu, bo właściwie tkwimy w nim permanentnie, wcześniej za czasów PRL (puste półki z czasów stanu wojennego), potem po zmianie ustroju, a teraz po wydarzeniach z 2008 roku.
A czego tak dokładnie boją się Niemcy? Obraz jest jak zawsze wart tysiąca słów:
Rudolf Von Havenstein monetyzował dług Niemiec w czasie I. wojny światowej, kiedy kraj potrzebował olbrzymich środków na prowadzoną wojnę. Wtedy nie widziano związku między zwiększoną podażą pieniądza, a inflacją. Winę za rosnące ceny i późniejszą hiperinflację zrzucono na inne kraje, którym Niemcy musieli płacić odszkodowania oraz jak zwykle - spekulantów.
Obecna sytuacja na świecie wygląda niestety dość podobnie – wiele państw zmaga się z olbrzymim długiem i masowo emituje obligacje, banki centralne „drukują” pieniądze, aby pobudzić gospodarki, a niemal nikt na razie nie martwi się tykającą bombą inflacyjną. Na razie boją się jej Niemcy i oby strach nie ogarnął w najbliższych latach całego świata.
Komentarze Czytelników (10)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:24 [01.03.2010]
...
tnij.org/randka2010
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:36 [01.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:41 [01.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:49 [01.03.2010]
są podobienstwa, widocznie malo wiesz :)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:45 [01.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:46 [01.03.2010]
No i dobrze... Kiedy oni się rozwijali to my po uszy tkwiliśmy w komunie... teraz nasza pora podbić świat :)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:57 [01.03.2010]
wojna dotowana w latach 1916-1918,a inflacja szurneła w górę 1921.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:49 [01.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość c
04:16 [02.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość1
12:38 [02.03.2010]
ciebie to już całkiem odbiło ... niemcy z ich gospodarką i nastawieniem na export ??
polska nigdy ich niedogoni