Warren Buffett atakuje wielkie banki
Zbigniew Papiński | Niedziela [28.02.2010, 14:05]
6 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Jak co roku Warren Buffett przedstawił wczoraj swój list do akcjonariuszy konglomeratu Berkshire Hathaway. Niezmiennie od lat jest to wielce pouczająca lektura dla wszystkich zainteresowanych rynkami finansowymi, nie tylko osiągnięciami BRK czy poczynaniami samego miliardera.
Na początku jak zwykle mamy tabelkę w której przedstawiono wzrost wartości księgowej holdingu na tle indeksu S&P 500 (z uwzględnieniem dywidend) licząc wstecz od 1964 roku. Dlaczego akurat S&P 500 jest benchmarkiem? W USA bardzo łatwo kupić jednostki funduszu indeksowego naśladującego ruch indeksu i gdyby BRK nie przynosiło wyższych zysków, bardziej sensowne byłby zakup takich właśnie jednostek. U nas niestety nie można wykonać takiej operacji, ale niedługo wejdą w końcu do obrotu upragnione ETFy na WIG20, choć na pewno marzeniem pasywnego inwestora byłby znacznie szerszy instrument obejmujący WIG. Po zapaści z 2008 roku wszystko powoli wraca do normy, lecz zauważmy, że duża ekspozycja Berkshire na sektor nieruchomości spowodowała, że holding nie zdołał pokonać indeksu po raz pierwszy od 2004 roku, przynosząc i tak wzrost o blisko 20%.
Głównym filarem przynoszącym zyski Buffettowi są ubezpieczenia. Dodatkowo dzięki zakupowi akcji uprzywilejowanych takich spółek jak Goldman Sachs, Dow Chemical, General Electric czy Wrigley ma on zdecydowanie lepszą sytuację niż posiadacze zwykłych akcji płacących niższą dywidendę. Poza tym trzeba też pamiętać o spółkach z sektora utilities i sporych pakietach akcji spółek publicznych takich jak Coca Cola (wartość rynkowa 11 mld dolarów) czy bank Wells Fargo (9 mld dolarów). Wzrost notowań giełdowych także działa bardzo dobrze na spadek depozytu na opcje put, które Buffett wystawił w trakcie paniki.
Większość listu stanowi przypomnienie żelaznych zasad, którymi kieruje się inwestor dowodzący od dziesiątek lat tym samym okrętem z jeszcze bardziej sędziwym Charlie Mungerem. Jakie są to reguły?
1. Unikają biznesów, których przyszłości nie są w stanie ocenić. Świat ciągle się zmienia i nowy wynalazek może całkowicie zburzyć dotychczasowy porządek jak wprowadzenie na masową skalę samochodów czy telewizorów. Jeżeli Buffett ma wątpliwości co do przyszłych zysków wybranej spółki, rezygnuje z niej.
2. Nigdy nie chcą być zależni od kogokolwiek, kto miałby ich wspomóc w razie kłopotów finansowych. Filozofia stosowana wobec amerykańskich banków „za duży, aby upaść” jest im całkowicie obca. Dzięki temu u szczytu kryzysu we wrześniu 2008 roku Berkshire miał kapitał i 15,5 mld dolarów, które wykorzystał do zapewnienia płynności finansowej całego systemu (rzecz jasna nie za darmo –udało się przy okazji kupić firmę Wrigley).
3. Pozwalają na dużą niezależność przedsiębiorstw, które kontrolują. Po przejęciu spółki kolejowej Burlington Northern and Santa Fe, holding pośrednio zatrudnia aż 275 000 ludzi i mimo to Buffett z Mungerem nie próbują ingerować w bieżącą działalność poszczególnych spółek wierząc w kompetencje zarządów, które wcześniej długo badają, zanim im zaufają.
4. Nigdy nie zabiegają o względy Wall Street i analityków, aby łaskawszym okiem spojrzeli na BRK. Preferują bezpośredni kontakt z akcjonariuszami. Zresztą na koniec listu Buffett zaprasza ich na tradycyjne WZA w maju nazywając je żartobliwie Woodstockiem dla inwestorów.
Buffett nie omieszkał skrytykować zarządów wielkich spółek – w domyśle przede wszystkim banków, które bezwstydnie prosiły o wsparcie rządowe, a jednocześnie nie wahały się wypłacić sobie wielkich premii. Tymczasem pokrzywdzeni akcjonariusze często stracili nawet 90% wartości swoich akcji. Przykładowo akcje Citigroup trzy lata temu kosztowały ponad 50 dolarów, obecnie 3,4 USD.
Teraz prezesi, którzy podjęli nadmierne ryzyko czują się świetnie - jak nigdy dotąd, potęgując frustrację rozgoryczonych Amerykanów. Buffett nie podaje co trzeba konkretnie zrobić, ale jego sympatia dla Obamy prawdopodobnie wskazuje, że chciałby, aby wprowadzić ustawę Volckera ograniczającą spekulacyjne działania bankierów oraz zasadę, aby menadżerowie odpowiadali za popełniane grzeszki także osobistym majątkiem. Na razie na to się nie zanosi, bo ustawa utknęła w Kongresie skutecznie blokowana przez bankowe lobby.
Komentarze Czytelników (6)
Zgłoś Odpowiedz
GS
14:32 [28.02.2010]
Pozdrawiam
http://gieldyswiata.(…).com/
Zgłoś Odpowiedz
KRACHMEN!!!!!!
21:08 [28.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
hukers
22:36 [28.02.2010]
wierzycie temu klamcy?
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:50 [28.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:22 [01.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:03 [01.03.2010]
--------------------------------------------
-
http://podstawy-inwe(…)a.pl/
http://podatekbelki.pl/