Fot. stock.xchng
Jednym z najwybitniejszych ekonomistów badających obecny kryzys finansowy jest Gary Gorton z Uniwersytetu Yale, który właśnie przygotował specjalny raport na ten temat zatytułowany „Questions and Answers about the Financial Crisis” („Pytania i odpowiedzi na temat kryzysu finansowego”). Pewnej pikanterii tej analizie przydaje fakt, że profesor Gorton był sponsorowany przez AIG, kiedy kilka lat temu wraz z Geertem Rouwenhorstem prowadził badania na temat zachowania się derywatów na rynkach surowcowych.
Na początku Gorton zauważa, że w pierwszej fazie nie tylko spadły ceny obligacji (wzrosła rentowność) z zagrożonego sektora sub-prime, ale także o teoretycznie znacznie wyższej jakości. Przecena wynikła z paniki bankowej, w trakcie której inwestorzy instytucjonalni zaprzestali odnawiania umów repo, czyli tradycyjnych krótkoterminowych transakcji traktowanych dotąd jako wyjątkowo bezpieczne, synonim gotówki dla Fed dołączanego do agregatu M3. Zabezpieczeniem tych umów były w wielu wypadkach sekurytyzowane obligacje, które banki i inne instytucje musiały wręcz w panice sprzedawać, aby zachować płynność. Tak uruchomiono całą lawinę, również widoczną w przecenie na giełdach. Skoro w pośpiechu pozbywano się wszelkich możliwych aktywów, akcje również były dobrym źródłem do pozyskania bieżącej gotówki.
Nikt nie chciał zawierać nowych transakcji z innymi podmiotami obecnymi na rynku bojąc się zadżumienia papierów przez obligacje sub-prime. Gwałtownie spadła płynność całego rynku, a bez sprawnego systemu bankowego żadna gospodarka nie może działać efektywnie. Bez kredytów i pożyczek firmy nie mogą zatrudniać nowych ludzi, ani inwestować w nowe projekty.
Niestety, jak uczy historia, panika i kryzys stanowią nieodłączny element gospodarki rynkowej i Gorton przywołuje nieco zapomniane obecnie krachy z lat 1837 i 1907 potwierdzające, że pojawiają się one cyklicznie w każdej epoce. Źródłem obecnego jest przemiana w bankowości w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku.
Banki przestały zarabiać na swojej tradycyjnej działalności polegającej głównie na przyjmowaniu depozytów i udzielaniu kredytów. Stało się tak dzięki gwałtownemu rozwojowi rynku funduszy pieniężnych i śmieciowych obligacje. Zamiast lokować pieniądze w banku, inwestorzy mogli zarabiać więcej na innych produktach w ich mniemaniu o podobnym profilu ryzyka. Z tego powodu banki zaczęły szukać nowych sposobów wypracowywania zysków.
Na dodatek wraz z ogromnym wzrostem aktywów funduszy inwestycyjnych i emerytalnych nagle rynek został wręcz zalany nowym pieniądzem, który doprowadził do eksplozji na rynku krótkoterminowych operacji repo. Potraktowanie środków ulokowanych w tych transakcjach jako ekwiwalent gotówki doprowadziło do paniki w kryzysowej sytuacji, kiedy banki i inne instytucje finansowe straciły do siebie wzajemne zaufanie nie wierząc w jakość zabezpieczających je aktywów. Z tego powodu zaczęły ratować swoją płynność przez wyprzedaż wszystkiego co dało łatwo się zamienić na gotówkę.
Puszczenie tej niszczycielskiej fali na rynki oznaczało panikę w wielu segmentach, którą obserwowaliśmy równocześnie na giełdach i rynkach surowcowych.. Nagle ropa naftowa zanurkowała z blisko 150 dolarów do ledwie ponad 30 lecąc w dół w kilka miesięcy tak samo szybko jak wcześniej napędzana strachem przed „peak oil”. Podobne zjawiska obserwowaliśmy wszędzie wokół. Zdaniem Gortona dopóki prywatne banki mają możliwość kreowania nowych papierów wartościowych, dopóty krachy i kryzysy będą nieodłączną cechą gospodarki.
No i w tym miejscu wypada się zastanowić gdzie należy ustanowić granicę między wolnym rynkiem, a państwowymi regulacjam? Na pewno jest to problem, z którym musi uporać się cały świat, o ile nie chcemy przerabiać kolejny raz tego samego scenariusza.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (14)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:59 [24.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
rolnik
16:01 [24.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:09 [24.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:37 [24.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:40 [24.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
larry
16:44 [24.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
hukers
20:30 [24.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:51 [24.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:31 [24.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość12
01:30 [25.02.2010]
Dokładnie, nie miejcie złudzen, ameryka ma juz dług narodowy na wysokosci 70% swojego PKB i ciagle rosnie, bedzie lipa. Przygotujcie sie na nia mentalnie.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
06:38 [25.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
07:55 [25.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
xea
09:38 [25.02.2010]
podaj jeszcze numery w lotto, bo akurat jest niezla kumulacja
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:33 [02.03.2010]