Euro czeka poważniejszy test niż Grecja
Zbigniew Papiński | Wtorek [23.02.2010, 14:30]
19 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Znany spekulant i miliarder George Soros w niedzielę ostrzegł, że euro stoi przed znacznie poważniejszym wyzwaniem niż sama Grecja. Na łamach dziennika „the Financial Times” Soros przypomniał, że wspólna waluta miała oznaczać unię monetarną, a nie polityczną. Tymczasem obecny kryzys uwypuklił słabość Europejskiego Banku Centralnego cierpiącego na brak zdecydowania i sprawnego Departamentu Skarbu.
Według miliardera taki Departament Skarbu w krytycznym momencie zapewniałby płynność rynkom, a nie służył jedynie do ściągania należności podatkowych. Niestety, wspólną walutę wprowadzono w pośpiechu, nie czekając aż proces integracji politycznej UE nabierze realniejszych kształtów. Miliarder powołuje się na jednego z twórców euro Ottmara Issinga, który ostatnio obrazowo porównał taki ruch do ustawienia wozu przed koniem.
Grecja jest dopiero pierwszym testem i to wcale nie najpoważniejszym. Znacznie trudniejsze będą te, które trzeba będzie zdać w przypadku pojawienia się podobnych kłopotów z kolejnymi krajami nękanymi podobnymi problemami: Hiszpanii, Portugalii, Włoch czy Irlandii. W przypadku Greków można jeszcze sobie wmawiać, że jest to jedynie wypadek przy pracy i absolutnie wyjątkowa sytuacja. W kolejnych nerwy inwestorów mogą okazać się zbyt słabe i doprowadzić do poważnych przecen na rynku długu, akcji czy samych walutach.
Zdaniem Sorosa Unia i euro wymagają poważnej reformy prowadzącej do przygotowania się zawczasu do awaryjnych sytuacji, które prędzej czy później pojawi się. Niestety, zbiurokratyzowana Bruksela nie potrafi udźwignąć ciężaru zadań przed nią stojących i stąd Soros wysnuwa wniosek, że przyszłość wspólnej waluty wydaje się bardzo niepewna i jej los mocno zagrożony.
Wypada zgodzić się ze spekulantem, ale czy czasem nie przypomina on banków inwestycyjnych, które z jednej strony wystawiają jakieś rekomendacje, a z drugiej aktywnie spekulują na rynkach? Rola Sorosa wydaje się tym bardziej dwuznaczna w świetle jego niedawnej troski o tworzącą się bańkę na rynku złota. Na Forum Ekonomicznym w Davos narzekał on, że sztucznie zaniżane stopy procentowe prowadzą do pompowania bąbli spekulacyjnych, a złoto miało wkrótce według niego z hukiem wybuchnąć i rozsypać się na drobne kawałki. Nazwał je wtedy górnolotnie "Ultimate Asset Bubble".
Tymczasem po kilku tygodniach okazało się, że Soros wylewając krokodyle łzy równocześnie zwiększył swoje zaangażowanie w złoto. Jednocześnie zachwalał amerykańskiego dolara i przestrzegał przed lekkim przegrzaniem chińskiej gospodarki (z czym akurat prywatnie się zgadzam).
Faktycznie dolar obecnie jest mocny w stosunku do euro, ale czy pieniądze Sorosa wędrują w tym samym kierunku? Jeśli tak, powinien on dość agresywnie obstawiać bankructwa wspomnianych wcześniej krajów za pomocą tak zwanych Credit Default Swaps (CDS), papierów pochodnych, których kurs rośnie wraz ze zwiększeniem prawopdopodobieństwa bankructwa danego kraju. Jednak przypadek ze złotem wskazuje, że do wszelkich tego typu głośnych medialnych rekomendacji trzeba podchodzić z dużą ostrożnością, a decyzje podejmować samodzielnie, ponieważ w razie straty pieniędzy żaden Soros nie odda nam nawet centa.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (19)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:57 [23.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:30 [23.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:38 [23.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:56 [23.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:13 [23.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:58 [23.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
fredi
18:16 [23.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:19 [23.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Kak-Tusek
19:08 [23.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:13 [23.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:52 [23.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:11 [23.02.2010]
euro jest tak słabe, jak najsłabsza gospodarka w tej strefie.
Niestety, będzie coraz więcej krajów, które będą chciały ukryć swój deficyt,
/tak jak Grecja/ z nadzieją /słuszną/, że reszta spłaci długi.
I mają rację, reszta nie ma wyboru i musi spłacić długi.
Bo co jeśli tego nie zrobi?
Zgłoś Odpowiedz
ja
21:50 [23.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
08:01 [24.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
zxxx
10:51 [24.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:16 [24.02.2010]
cła nasza gospodarka polega na tym, ile kto komu jast winnien
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:29 [29.03.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:10 [30.03.2010]
... Soros, to tylko jeden z całej armii "rekinów" światowej finansjery - każdy z nich wykorzystując swój AUTENTYCZNY autorytet (spekulują wszyscy włącznie z prezydentami, premierami i wszystkimi rządami na całym świecie a wszyscy politycy to "OSZUŚCI" bo to taki zawód, od zarania dziejów) - natomiast te tzw. samospełniające się przepowiednie "rekinów" od kasy, to ich normalna, codzienna gra ...
... "oni" próbują generować określone trendy, spodziewając się odwrotnych efektów i inwestując oczywiście "tam gdzie trzeba" a udaje się im to, tylko dlatego, że mają "łby na karku" (czyt. FACHOWĄ wiedzę) i KASĘ, czego brakuje większości "polityków" (szczególnie "naszym rodzimym matołom") i to się nie zmieni przez najbliższe dziesięciolecia...
... nie ma to, na szczęście przełożenia na nasze "polskie gierki giełdowe" (więc nie m
Zgłoś Odpowiedz
GURU
17:47 [30.03.2010]