Chiny chłodzą gospodarkę
Zbigniew Papiński | Poniedziałek [15.02.2010, 14:30]
5 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Do tej pory jednym z głównych motywów, pod które rozgrywano wciąż trwające odbicie na giełdach był dynamiczny rozwój rynków wschodzących, których gospodarki mają rozwijać się na tyle szybko, że w dużej mierze złagodzą słabość tradycyjnych potęg takich jak Stany Zjednoczone czy Wielka Brytania. Słowem-kluczem stały się z pewnością Chiny i świętujący obecnie swój nowy rok (w tym tygodniu nieczynna giełda w Szanghaju) pracowici mieszkańcy Państwa Środka niosą nadzieję również inwestorom giełdowym. Oprócz wielkich banków inwestycyjnych, które podłączyły się do spekulacji, potrzebny był jakiś powód fundamentalny do wzrostu cen surowców czy akcji i niewątpliwe źródło stanowił Pekin uzupełniający swoje rezerwy. Ostatnie wiadomości wskazują jednak na możliwe ochłodzenie nastrojów.
Przede wszystkim trzeba zauważyć, że giełda w Szanghaju rosła niemal nieprzerwanie już od końca października 2008 roku, czyli o kilka miesięcy wcześniej niż Polska czy rynki rozwinięte i fala wzrostowa szybciej nabrała dojrzałości, która może zamienić się w korektę lub wręcz zmienić kierunek na południowy. Giełda wydaje się już dyskontować scenariusz lekkiego przegrzania gospodarki i od listopada liczony w dolarach indeks B-Shares nie potrafi wybić się wyżej skłaniając nas do podejrzeń, że jeśli szybko nie uda mu się sforsować górnej bariery, inwestorzy stracą cierpliwość i zaczną realizować swoje pokaźne zyski.
Może sugerować to nie tylko zacieśniająca się polityka monetarna banku centralnego, który w ubiegłym tygodniu podniósł bankom komercyjnym obowiązkową stopę rezerw, ale także plotki o skokowym umocnieniu się yuana. Chiny od dawna są podejrzewane o lekkie naciąganie statystyk (delikatnie mówiąc) i Grecy wcale nie muszą być wyjątkiem. Pewnie zwabieni wizją zysków inwestorzy starają się nie pamiętać, że Komunistyczna Partia Chin liczy ponad 75 mln członków, a na jej zjazdach wciąż dominuje absurdalna retoryka rodem z PRLu czy ZSRR – chętni mogą odwiedzić oficjalną stronę KPCh i zapoznać się samodzielnie z jej intrygującą treścią. Czy w takim razie dane statystyczne muszą być na 100% wiarygodne?
Nawet jeśli uznamy, że tak faktycznie jest i Chiny rzeczywiście rozwijają się w tempie +9% rocznie i tak znajdziemy inne oznaki wskazujące na możliwe przesilenie. Autor terminu BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny), czyli przeboju minionej dekady – Jim O’Neill z Goldman Sachs w rozmowie z agencją Bloomberg oświadczył, że podejrzewa Chiny o chęć doprowadzenia do gwałtownego umocnienia się yuana wobec innych walut, nawet o 5% w jednym ruchu. Gdyby tak się stało nie tylko nieco spadłaby konkurencyjność chińskiej gospodarki, ale automatycznie zagraniczni inwestorzy zaczęliby postrzegać chińskie akcje jako zdecydowanie mniej atrakcyjne i mogłoby ich to skłonić do choćby częściowej „ewakuacji” w obliczu niepewnej sytuacji na rynkach.
Jaki miałoby to wpływ na nasz rynek? Najbardziej powiązanymi akcjami z rynkiem chińskim są walory KGHMu. Kurs akcji kombinatu z Lubina zachowuje się bardzo podobnie do chińskiej giełdy i również rośnie od końcówki października 2008 roku. W identyczny sposób dotarł do szczytów ubiegłej jesieni zachowując się nieco inaczej niż WIG20 notujący maksima w styczniu. Teraz walczy o utrzymanie się nad wsparciem w okolicach 90 zł, którego istotność wzmacnia nie tylko wycena 90,4 zł/akcja wykonana przez analityków DIBRE, ale także bliskość średniej 200 SMA. Dla dalszego zachowania się KGHMu kluczowy będzie nie tylko sam kurs miedzi jako surowca, ale także siła giełdy w Szanghaju. Ewentualne wyjście dołem indeksu tej ostatniej, może przynieść solidne zyski osobom obstawiającym spadki KGHMu na rynku terminowym, a mniej agresywnym inwestorom okazje do kupna po zdecydowanie atrakcyjniejszej cenie niż obecne ponad 91 zł. Na razie jednak Chińczycy trzymają się wciąż mocno, ponieważ na razie świętują i do tematu wrócimy najwcześniej w przyszłym tygodniu.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (5)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:13 [15.02.2010]
--
http://www.bankron.pl/
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:21 [15.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
19:21 [15.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
gracz mały
19:32 [15.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:31 [16.02.2010]