Śnieg zaburzy raporty z rynku pracy
Zbigniew Papiński | Piątek [12.02.2010, 14:25]
6 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Wszyscy powoli chyba mają już dość opadów śniegu i wyjątkowo srogiej zimy. Na osłodę możemy pocieszać się, że rozpoczynające się dzisiaj Igrzyska Olimpijskie w Vancouver przyniosą nam chwilę radości dzięki wyczynom naszych sportowców – jak na ironię w samym Vancouver temperatura zbliża się w tym momencie do 10 stopni Celsjusza i miasto nie kojarzy się za bardzo z zimą i sportami zimowymi. Tymczasem w Polsce już od kilkudziesięciu dni kierowcy i piesi codziennie musza przedzierać się przez zwały śniegu i na pewno z niecierpliwością czekamy na nadejście wiosny. Co ciekawe, pogoda odcisnęła swoje piętno także na giełdzie i danych makroekonomicznych.
Wiadomo, że aura pokrzyżowała szyki budowlańcom, a poprawiła wyniki spółek sprzedających zimową odzież, buty czy opony. Jednak ostatni atak zimy w USA na pewno zaburzy również tak istotne dla giełd raporty makroekonomiczne i trzeba będzie mocno się nagimnastykować z ich prawidłową interpretacją.
Marcowe informacje z rynku pracy obrazujące lutową koniunkturę wskażą na gorszą sytuację od rzeczywistej, ponieważ wielu Amerykanów zostało unieruchomionych w domu. Przy okazji zniechęceni przez aurę poszukujący pracy także przełożyli swoje próby znalezienia nowej posady na bardziej sprzyjające okoliczności przyrody. Tym samym zbierane właśnie w ostatnim okresie dane statystyczne przez agendę Departamentu Pracy - Bureau of Labor Statistics wykażą znacznie więcej bezrobotnych niż jest ich w rzeczywistości. Na pewno powrót oficjalnej stopy bezrobocia powyżej 10% byłby uznany w normalnych okolicznościach za katastrofę, a na rozchwianym rynku niewiele trzeba do wywołania paniki.
Raport ukaże się 5 marca i zostanie opatrzony stosownym komentarzem omawiającym efekt śniegu, co jeszcze bardziej skomplikuje interpretację informacji podawanych przez Bureau of Labor Statistics. Amerykanie tylko z im znanego powodu podają stopę bezrobocia na podstawie ankiet przeprowadzanych wśród gospodarstw domowych. Z kolei drugie badanie przeprowadza się wśród przedsiębiorstw i dochodzi do takiego paradoksu jak w zeszły piątek, kiedy oficjalnie dowiedzieliśmy się, że bezrobocie spadło do 9,7%, a równocześnie spadła liczba miejsc pracy o 20 000.
Najbardziej pesymistyczną wymowę ma fakt, że ponad 6 mln Amerykanów pozostaje bez pracy od co najmniej pół roku, a gdyby zastosować najszerszą miarę, określaną jako U6 rzeczywista stopa bezrobocia wynosiłaby ponad 16%. Wszystko to w sytuacji, kiedy stopy procentowe są w USA na najniższym możliwym poziomie, środki z programów pomocowych wykorzystano w stu procentach, a wysoki poziom deficytu zmusza do oszczędności. Jak w takich warunkach ma odrodzić się gospodarka napędzana konsumpcją? Oto jest pytanie.
Możemy się pocieszać, że bezrobocie spada dopiero na samym końcu już po odbicia się od dna gospodarki, ale w piątek 5 marca może być nerwowo i oby efekt śniegu nie zamienił się w lawinę zniechęconych inwestorów sprzedających akcje.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (6)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:46 [12.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:54 [12.02.2010]
Walkowski
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:55 [12.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:52 [12.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:16 [12.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
allan
22:41 [12.02.2010]