Fot. stock.xchng
Siedemnastowieczna Polska w pewnym sensie przypominała obecne Stany Zjednoczone Ameryki stanowiąc federację ziem. Rzeczpospolita zajmowała rozległe terytorium i obejmowała zróżnicowane grupy, także etnicznie ze sprzecznymi interesami. Aby je pogodzić i uniknąć powszechnej do dziś w Polsce korupcji, postanowiono znaleźć rozwiązanie w postaci liberum veto. Na mocy tego prawa wszelkie decyzje Sejm musiał podejmować jednomyślnie. Wystarczył tylko jeden głos przeciw, aby dana ustawa czy przepis nie wchodził w życie. Zgodnie z tą zasadą, jeśli posłowie nie mogli dojść do porozumienia przez sześć tygodni w trakcie jednego, rozciągniętego do monstrualnych rozmiarów posiedzenia, wszelkie ustalenia uznawano za nieważne, a szlachcice rozjeżdżali się do domów.
Liberum veto doprowadziło do paraliżu Rzeczypospolitej i w efekcie od drugiej połowy XVII wieku aż do uchwalenia w 1791 roku Konstytucji 3 Maja wprowadzającej zasadę większościową, obrady Sejmu zrywano ponad 70 razy. Stało się to jedną z przyczyn upadku potęgi Polski, która z mocarstwa potrafiącego zatrzymać Turków pod Wiedniem w 1683 roku, ledwie nieco ponad 100 lat później padła na kolana jako wasal sąsiednich mocarstw tracąc na długie lata niepodległość.
Przed podobnym procesem dotyczącym USA przestrzega w swoim felietonie w „the New York Times” laureat nagrody Nobla z ekonomii z 2008 roku Paul Krugman. W tekście zatytułowanym „The Senate Becomes A Polish Joke”(" Senat zamienia się w kawał o Polakach”) nawiązuje do przysłowiowego polskiego anarchizmu i bałaganu z jakim się często nasz kraj kojarzy, między innymi z powodu liberum veto.
Krugman, zwolennik interwencjonizmu państwowego jako sposobu na wyjście z obecnego kryzysu dostrzega niebezpieczeństwo w postawie Republikanów, którzy wzorem polskich szlachciców wetują ustawy forsowane przez administrację Obamy. Wymagana przez prawo liczba 60 głosów w stuosobowym Senacie powoduje, że w tej chwili Demokraci po utracie tej większości nie są w stanie sforsować swoich propozycji i to stanowi poważne zagrożenie, które może sparaliżować działania Białego Domu.
Stało się tak po wybraniu Republikanina Scotta Browna na nowego senatora w stanie Massachusetts i od 20 stycznia obserwujemy gwałtowną wyprzedaż na rynkach giełdowych, po części spowodowaną zachwianiem równowagi na Kapitolu. Demokraci stracili kluczowe 60 głosów i tym samym plany Obamy mogą zostać niezrealizowane.
Sytuacja zagęszcza się jeszcze bardziej, ponieważ wczoraj zmarł kolejny senator z obozu Demokratów John Murtha i praktycznie wszelkie inicjatywy podejmowane przez Biały Dom muszą zyskać aprobatę opozycji, która niechętnym okiem patrzy na następne plany zwiększania wydatków publicznych. Z tego powodu możemy podejrzewać, że rynki zaczynają dyskontować zmniejszenie podaży dolara, co może doprowadzić do śmiertelnej spirali zasysającej zielone do Stanów Zjednoczonych i tym samym przyspieszenie wyprzedaży ryzykownych aktywów, w tym akcji – wizja przedstawiana na podstawie analizy fal Elliotta przez Roberta Prechtera.
Trudno ocenić czy reformy planowane przez administrację Obamy faktycznie prowadzą do pozytywnych zmian, jak uważa na przykład Krugman, ale ich storpedowanie doprowadzi do jeszcze większego chaosu niż dotychczas. Co paradoksalne – dla niektórych zapewne całkiem normalne, ponownie wygranymi okażą się prawdopodobnie wielkie banki inwestycyjne, które coraz mniej obawiają się zagrożenia ustawą Volckera. Ich silne lobby w gronie konserwatystów na pewno ciężko pracuje nad blokadą reformy systemowej prowadzącej do ograniczenia ich spekulacji na rynkach. Westchnienie ulgi może przełożyć się też na jakiś pozytywny impuls owocujący pewnym odbiciem indeksów giełdowych (choć ta wiara na razie tylko należy do pobożnych życzeń), ale w długim terminie położenie Stanów Zjednoczonych wygląda nieciekawie i w najbliższym okresie ten wielki kraj będzie prawdopodobnie sparaliżowany liberum veto XXI wieku, a w dłuższej perspektywie być może straci pozycję mocarstwa nr 1, przynajmniej jeśli chodzi o gospodarkę na rzecz nowego gracza, którym w tej chwili zdają się być ambitne Chiny.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (27)
Zgłoś Odpowiedz
Miro
10:10 [09.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
10:53 [09.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:28 [09.02.2010]
...
tnij.org/atrakcje2010
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:33 [09.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:49 [09.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
11:56 [09.02.2010]
Adam i Ewa raju byli wytworem wyższej cywilizacji i tych Ew było wiele, jednak jedną zapłodnił konkurent stwórcy swoim nasieniem i stąd żydzi to plemię żmijowe. Geny diabła zostały wzmocnione po wszczepieniu embrionu dla Sary - żony Abrahama i urodziła ona Izaaka, który już nie był człowiekiem. Aszkenazyjczycy to potomstwo głównie Ezawa. Zajmowali się skłucaniem plemion a po bitwach ich mordowaniem oraz napadami na karawany. Przeciwko nim Chińczycy budowali mur, zjednoczyli się Mongołowie i przepędzili ich z Azji. Przepędzeni utworzyli Chazarię, ale nadal żyli jak wcześniej, mordując miejscową ludność i sąsiadów. Kolejny raz zostali pokonani przez Mongołów ale przy współpracy Rusinów i Wikingów. Rozproszyli się po Europie zachowując jako żydzi Aszkenazyjscy i nadal postępują jak dawniej. Czerpią korzyści z wojen, lichwy, zbrodni i oszustwa. Stronom konfliktów sprzedają broń, wywołują rewolucje
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:19 [09.02.2010]
zarabianie na czyjejś niedoli zegar ich czasu dochodzi do końca miarka się przebrała
Zgłoś Odpowiedz
GURU
12:30 [09.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
INWESTUJ
12:32 [09.02.2010]
to mail dla tych, którzy chcą aktywnie inwestować
nasze analizy sprawdziły się na oczach wielu z Państwa, którzy je zamówili, co dalej, czy juz pora na S czy może to "promocja" cenowa na akcje
skutecznie@interia.eu
Zgłoś Odpowiedz
GS
12:36 [09.02.2010]
Chętnych zapraszam,
http://gieldyswiata.(…).com/
Zgłoś Odpowiedz
Gość
12:53 [09.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:50 [09.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:10 [09.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:13 [09.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gosc
16:17 [09.02.2010]
Tez mamy szlachte i reszte...
A co wolno wojewodzie to nie tobie...
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:40 [09.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:45 [09.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
niewolnik
20:08 [09.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Bayer Full
20:39 [09.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
21:34 [09.02.2010]
cze tu Zbycho, spotykamy się jak zawsze przy tym samym grobowcu co zwykle?
Zgłoś Odpowiedz
Gość
00:05 [10.02.2010]
a Ukraina
Zgłoś Odpowiedz
Gość
02:26 [10.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
09:53 [10.02.2010]
kolega mial za pewne troche dalsza przyszlosc na mysli
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:08 [10.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:11 [10.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:42 [10.02.2010]
Chiny nikomu w drogę nie wchodzą, a te amerykańskie menty mordują ludzi na całym świecie.
Zgłoś Odpowiedz
Gość
22:23 [10.02.2010]
POjecie o Chinczykach zerowe prezentujesz kolego. Wzogac sie o wiedze historyczna z lat 1949-2010, to otworzysz oczy. Po krotce: TYBET, Kaszgar ( Ujgorowie), Mandzuria, wewnetrzna Mongolia, a z polityki miedzynarodowej komunistycznych w koncu Chin, to duze rozdzialy nt ich roli w takich wydarzeniach jak: Kambodza ( PolPot), atak na Wietnam( lata 70-=te), wspieranie rezimu w Birmie czy wspieranie bronia Talibow w Afganistanie. No, to do roboty kolego....