Fot. stock.xchng
Niedawno prezydent Barack Obama zapowiedział reformę systemu finansowego, której celem jest zmuszenie banków do skupienia się na ich podstawowej działalności, czyli uzyskiwania profitów z takich operacji jak udzielanie kredytów czy pobieranie prowizji za czynności bankowe, a nie koncentracja na spekulacji na międzynarodowych rynkach. Doszło do takiego wynaturzenia, że banki za środki pomocowe zarobiły miliardy dolarów i tym samym posiadają pieniądze na wypłatę gigantycznych bonusów, a gwarantem w razie niepowodzenia ich działań stał się amerykański podatnik, przymusowy zakładnik doktryny bankowej „za duży, aby upaść”. Obama na razie złożył jedynie ustną deklarację i wyraził też oburzenie wysokością premii, które wypłacają sobie uratowani przed bankructwem giganci finansowi.
Czym innym są nawet najpiękniejsze przemówienia, a czym innym realne działania. Na niedawno zakończonym forum ekonomicznym w Davos aż huczało od plotek, że zarząd znanego banku inwestycyjnego Goldman Sachs postanowił zagrać na nosie Obamie i nadal zamierza wypłacić sobie i kluczowym pracownikom rekordowe bonusy. Mimo, że brytyjscy partnerzy GS zgodzili się z sugestiami władz aby ograniczyć premie do „symbolicznego” miliona funtów, prezes banku Lloyd Blankfein wcale nie ma zamiaru z niczego rezygnować i mówi się, że jego osobista premia wyniesie około 100. milionów dolarów. Byłoby to z pewnością zagraniem na nosie administracji Obamy oraz potwierdzeniem tezy, że Blankfein faktycznie wierzy w swoje „dzieło Boże”, a tak kilka tygodni temu określił swoją działalność w bankowości inwestycyjnej.
Czy tak się rzeczywiście stanie, dowiemy się pod koniec przyszłego miesiąca, kiedy Goldman Sachs ujawni sprawozdanie finansowe. Trzeba przyznać, że apelowanie do sumień bankierów wydaje się naiwne i tylko konkretne działania mogą coś zmienić. Główny wygrany kryzysu wśród amerykańskich banków, czyli Goldman Sachs na pewno dobrowolnie nie zrzeknie się ze swoich powiększonych wpływów, a w końcu zwycięzca sam decyduje jak dzielić łupy.
Walka o ograniczenie wpływów Wall Street w Waszyngtonie zapowiada się interesująco, a wystarczy przypomnieć, że poprzedni sekretarz skarbu Henry Paulson przez wiele lat pracował właśnie w Goldman Sachs. Takich ludzi także wokół Obamy znajdziemy bardzo wielu i coraz więcej osób zaczyna powątpiewać w geniusz czy choćby skuteczność Obamy, który dopiero co wygłosił płomienną przemowę o konieczności ograniczania wydatków, a tymczasem liczby nie kłamią i 1,56 bln dolarów deficytu budżetowego oznacza olbrzymi ciężar jaki spadnie na podatników, których pieniądze pójdą na spłatę gigantycznych odsetek od świeżo emitowanego długu.
Nic dziwnego, że narasta rozgoryczenie zwykłych obywateli, którym nikt nie zafundował programów pomocowych i jednym z przykładów takich postaw jest niedawno ogłoszona przez brytyjskiego muzyka Billy Bragga deklaracja, że nie zamierza on zapłacić podatku dochodowego. Uzasadnia to tym, że za podatki płacone przez niego zapewniono dalszą egzystencję wielu brytyjskim bankom, które w wielu przypadkach przejęło na swoje utrzymanie państwo i skoro z jego pieniędzy mają otrzymać bonusy bankierzy z Royal Bank of Scotland, w takim razie na znak protestu Bragg nie zapłaci należnego podatku.
.
Na szczęście problem zasadniczo nie dotyczy Polski, ponieważ banki przez swoje lekkie zacofanie w stosunku do zagranicznych instytucji finansowych nie zaangażowały się na masową skalę w zabawę w inżynierię finansową związaną z amerykańskimi kredytami hipotecznymi. Poza tym naszego państwa zwyczajnie nie stać na programy pomocowe i bez nich dziura budżetowa rośnie w zastraszającym tempie.
Inwestorów giełdowych na pewno jednak żywo interesuje rozwój sytuacji w USA, ponieważ sama zapowiedź zmian w bankowości sprowadziła ceny akcji kilka procent poniżej niedawnych szczytów. Rynek po prostu zaczął dyskontować możliwy odpływ kapitału spekulacyjnego. Jeśli uzna on, że Obama jedynie wygłasza piękne przemówienia, całkiem możliwe, że przestanie na nie zwracać uwagę.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
Komentarze Czytelników (15)
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:58 [02.02.2010]
...
tnij.org/ekran2010
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:17 [02.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:19 [02.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
GURU
15:24 [02.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
GS
15:34 [02.02.2010]
A co dalej z tego wyniknie? Pożyjemy zobaczymy ;)
Pozdrawiam inwestorów,
http://gieldyswiata.(…).com/
Zgłoś Odpowiedz
GURU
15:41 [02.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
15:54 [02.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:31 [02.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:56 [02.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:16 [02.02.2010]
Otóż to !
Zgłoś Odpowiedz
kama987
17:48 [02.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:37 [02.02.2010]
I wtedy będzie wodospad, taki jak ten z 20 grudnia, ha, ha, ha. Pamiętamy, pamiętamy...
Zgłoś Odpowiedz
Gość
20:38 [02.02.2010]
20 grudnia.....
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:18 [04.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:20 [04.02.2010]