Złoto i akcje będą tańsze
Zbigniew Papiński | Poniedziałek [01.02.2010, 12:55]
11 komentarzy / Skomentuj
Fot. stock.xchng
Po piątkowym słabym zachowaniu amerykańskiego parkietu, możemy sięgnąć po najnowsze przewidywania Roberta Prechtera, znanego propagatora teorii fal Elliotta. W ubiegłym tygodniu udzielił on wywiadu dla amerykańskiej telewizji CNBC, w którym konsekwentnie trzyma się bardzo niedźwiedziego scenariusza:
Dlaczego w ogóle warto przywoływać jego prognozy? Odpowiedź jest bardzo prosta – przez ostatnie kilkanaście miesięcy Prechter bardzo dobrze analizował amerykański rynek i jego zalecenia na pewno pozwoliły zarobić inwestorom niemałe pieniądze. Podobnie dobrą passę miał w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy na samym dnie na początku dekady prognozował długoterminowy rynek byka (trwał on praktycznie przez 18 lat), a w międzyczasie ostrzegł przed krachem w 1987 roku. Potem wyraźnie forma go opuściła i dopiero od niedawna widać, że zaczyna ponownie zdobywać status guru.
Najpierw, od końcówki 2007 roku konsekwentnie zalecał obstawianie spadków, a potem na przełomie lutego i marca 2009 roku Prechter zachęcał do zajęcia pozycji po długiej stronie rynku, opierając się na skrajnym pesymizmie inwestorów oraz doradców finansowych – zaledwie 2% z nich miało bycze nastawienie w dniu wystąpienia dołka 6 marca 2009 roku, kiedy S&P 500 spadł poniżej 667 punktów. Poza tym analiza techniczna również wskazywała na skrajne wysprzedanie i szansę na odbicie. Jego skala była potężna i zaskakująca mocą i dynamiką dla bardzo wielu osób (nie wyłączając mnie), ale nie dla Prechtera, który prognozował, że S&P 500 dotrze do 1000-1100 punktów, przy okazji dając fałszywe długoterminowe sygnały kupna.
Prechter w obecnej sytuacji doszukuje się podobieństw do szczytów z 2000 i 2007 roku, czyli wielkim optymizmie traderów i doradców inwestycyjnych – znajdziemy trzykrotnie więcej byków niż niedźwiedzi. Należy dodać, że ceny akcji są na ekstremalnie wysokich poziomach, jeśli zerkniemy nawet na prognozowane proste wskaźniki typu cena/zysk . Na dodatek rynek w ostatnich miesiącach zdecydowanie stracił impet i akcje od późnej jesieni tylko delikatnie poprawiły swoje notowania.
Podsumowując te czynniki, Prechter uważa, że prawdopodobnie już zaczęła się kolejna faza rynku niedźwiedzia i co może niektórych zaszokować, jego zdaniem, niewykluczone, ze docelowo znajdziemy się poniżej poprzednich dołków. To naprawdę odważna opinia i ciekawe czy faktycznie okaże się prawdziwa?
Kolejnym zaskoczeniem jest kontrariańskie twierdzenie Prechtera, że wbrew powszechnemu pozytywnemu sentymentu wobec złota (pamiętamy klienta Mennicy odbierającego złoto wózkiem widłowym) jako doskonałej ochronie antyinflacyjnej, cena kruszcu najpierw gwałtownie potanieje, nawet o 40% od niedawnych szczytów lecąc w dół wraz z cenami surowców i znacznie ciekawszą alternatywą jest według niego … amerykański dolar. Zielony faktycznie odzyskał ostatnio wigor i potwierdza bycze nastawienie Prechtera prezentowane przez niego od kilku miesięcy. Warto tu też przywołać opinię George'a Sorosa, który na niedawnym szczycie ekonomicznym w Davos również przestrzegał przed bańką spekulacyjną, którą napompowano na złocie.
Czy jest coś optymistycznego w wizji Prechtera? Na pewno osoby, które nie zdążyły „załapać się” w ostatniej fali wzrostowej otrzymają okazję do promocyjnych zakupów akcji. Problem w tym, że Prechter uważa, że amerykańska gospodarka pozostanie słaba jeszcze długo i stąd oczekiwanie na zyski z inwestycji może nam zająć dużo czasu. Czy wizje Prechtera sprawdzą się, przekonamy się wkrótce, a pierwszym istotnym testem dla naszego rynku będzie starcie nieco powyżej 2300 punktów na WIG20. Dopóki ten poziom nie jest przełamany, dopóty prognozy Prechtera mogą być traktowane z lekkim przymrużeniem oka.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu. .
Komentarze Czytelników (11)
Skomentuj artykuł
Zgłoś Odpowiedz
Gość
13:37 [01.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:20 [01.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:22 [01.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:32 [01.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
roughneck
14:41 [01.02.2010]
to gdzie się podzieją te świerzutkie pachnące farbą zieloniutkie?
Zgłoś Odpowiedz
Gość
14:56 [01.02.2010]
koleś tłumacz tak to sobie, chyba masz nick Irenka? chciałbym tak trafiać jak autor tego bloga i podaje fakty wiec co piane puszczasz, zazdrość i tyle? Mam szacun do niego i na futach czasem cos podpatrze, tak wiec bede go polecal kiedy mi sie tylko podoba i basta!
Zgłoś Odpowiedz
Gość
16:35 [01.02.2010]
Chyba "świeżutkie" ?
Zgłoś Odpowiedz
Gość
17:38 [01.02.2010]
zawsze tak jest, ze gdy dolar sie umacnia, zloto traci i na odwrot
Zgłoś Odpowiedz
Myśliwiec
18:04 [01.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Gość
18:03 [02.02.2010]
Zgłoś Odpowiedz
Miś
23:47 [02.02.2010]
wojna byndzie, wyngiel je we wiosce, a przed wojno tyz był